„Lekcje z pingwinem” – Tom Michell

Lekcje z pingwinem, Tom MichellNie wiem, czy na rynku pojawia się coraz więcej książek o tematyce ekologicznej, czy to może chodzi o mnie, bo ostatnio zaczynam takie tytuły częściej zauważać. Wkrótce premierę będzie miała książka „Lekcje z pingwinem” Toma Michella. Nie jest to powieść, a to co w niej opisano wydarzyło się naprawdę. W tej historii będzie mowa o niezwykłym spotkaniu człowieka z pingwinem i to ptak stanie się głównym bohaterem książki.

Tom Michell nigdy by się nie zetknął z tym ptakiem, gdyby nie wyciek ropy z tankowca. Zdarzało się, że ludzie czyścili zbiorniki statków w morzu, zupełnie nie przejmując się konsekwencjami. Pewnego dnia podczas spaceru wzdłuż urugwajskiej plaży, Tom jest świadkiem makabrycznych scen. Dostrzega wielką plamę ropy oraz mnóstwo pingwinów nią oblepionych. Niestety wszystkie zwierzęta padły. Prócz jednego ptaka, który wprawdzie był również brudny, ale dawał oznaki życia. Co zrobić w takiej sytuacji? Znacie zasady udzielania pierwszej pomocy pingwinom oblepionym ropą? Michell również nie miał pojęcia, czy uda mu się uratować ptaka, ale postanowił spróbować. Zabrał go ze sobą do wakacyjnego apartamentu.

Autor książki jako dwudziestokilkulatek postanowił podjąć pracę w Argentynie. Chciał zobaczyć świat i właśnie nadarzyła się ku temu okazja. Poszukiwano asystenta nauczyciela do pracy w szkole z internatem. Tyle, że sytuacja polityczna w Argentynie na początku lat siedemdziesiątych nie była najciekawsza. Anglik wiedział, że ryzykuje, podejmując tam pracę. Jednak zdecydował się na to, bo pewne cechy wyssał z mlekiem matki. Kobieta przywiozła  z Singapuru trzy jaja, z których wykluły się aligatory. Trzymała je w domu w Esher, dopóki nie zostały zabrane przez pracowników zoo.

Z pingwinem sprawa była skomplikowana. Michell postanowił wyczyścić go płynem do mycia naczyń, potem szamponem, ale ptak na początku boleśnie podziobał swego wybawiciela. Dopiero po jakimś czasie się uspokoił, jakby zrozumiał, że nic złego mu się nie dzieje. Ale czy detergenty nie zaszkodzą pingwinowi magellańskiemu? Okazało się, że udało się w ten sposób go uratować, ale pingwin nie chciał wrócić do Atlantyku. Pojawił się kolejny problem, jak przewieźć ptaka przez granicę do Argentyny?

W książce „Lekcje z pingwinem” widzimy, jak rodziła się więź między sympatycznym ptakiem, a człowiekiem. W szkole, w której pracował Tom Michell, zaakceptowano pingwina. Trzeba dodać, że to była placówka z internatem, w której mieszkali chłopcy. Juan Salvado(r), bo tak nazwany został pingwin, stał się maskotką college’u. Do mieszkania nauczyciela schodziły całe pielgrzymki dzieciaków oraz pracowników szkoły. Cóż za szczególny dar posiadał niewielki pingwin, że był tak uwielbiany? Potrafił słuchać i wszyscy się przed nim otwierali, traktując jak człowieka.

Czego można nauczyć się od Juana Salvadora? W końcu tytuł „Lekcje z pingwinem” coś sugeruje. Okazuje się, że z tego kontaktu każdy wynosił coś innego. Pewien uczeń Toma nie potrafił się odnaleźć w grupie. Nikt go nie lubił, był popychadłem. Jednak dzięki pingwinowi, a dokładnie wspólnemu pływaniu z ptakiem, pokazał, że ma talent. Inni z kolei przychodzili po porady do Juana. Co ciekawe, otrzymywali odpowiedzi, tak jakby prowadzili z pingwinem dialog, a nie monolog.

Tom Michell nie był przygotowany na takie niezwykłe spotkanie. Jednak, kiedy los zetknął go z ptakiem, ani chwili się nie wahał, by mu pomóc. Niewiele wiedząc o pingwinach, zrobił wszystko, by go uratować. Dzisiaj pewnie pomogłyby strony internetowe, ale wtedy trzeba było pojechać do zoo, żeby czegoś konkretnego się dowiedzieć. W zamian Michell otrzymał coś niezwykłego – przyjaźń ptaka. Czego nauczyły go te lekcje z pingwinem? Z pewnością jeszcze bardziej uwrażliwiły na cierpienie słabszych istot. Pokazały, że można z takim ptakiem się zaprzyjaźnić. W książce emocji nie zabraknie, zwłaszcza pod koniec tej historii – bo o takim pingwinie się nie zapomina, nawet po wielu latach.

  1. Też się nad tym ostatnio zastanawiałam, czy więcej takich książek się pojawia, czy więcej wpada mi w oko. Myślę, że i jedno, i drugie, że i więcej się pojawia i są lepiej promowane, bo i temat coraz bardziej głośny i nośny.
    A samą książkę chętnie bym przeczytała.

    • Oczywiście trzeba lubić tego typu historie, choć ta wcale nie jest zbyt słodka. Zaczyna się wielka tragedią pingwinów, a kończy… O – tego nie zdradzę. 🙂

  2. Ha, wydaje mi się, że ta książka szybko doczeka się ekranizacji – opowiedziana w niej historia jest niezwykle interesująca oraz taka stricte filmowa 🙂 W moim przypadku ogromnie ciekawi mnie tło wydarzeń – sytuacja polityczna w Argentynie.

    • Na szczęście autor nie zapomniał rozwinąć tego tła, więc mamy dobry obraz sytuacji – zbliża się wojna o Falklandy.

Skomentuj Marta Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *