„Mężczyzna z laserem. Historia szwedzkiej nienawiści” – Gellert Tamas

Mężczyzna z laseremSzwecja słynie ze swoich świetnych autorów kryminałów. Tym razem książka po którą sięgnęłam, wcale nie jest powieścią. „Mężczyzna z laserem” Gellerta Tamasa to reportaż, choć tak napisany, że gdyby nie było informacji, iż książka opowiada o prawdziwych wydarzeniach, można by pomyśleć, że czytamy świetny kryminał. W Szwecji tytuł ten został wydany w 2002 roku i zyskał uznanie. Autor otrzymał za „Mężczyznę z laserem” nagrodę Szwedzkiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Śledczych Guldspaden. W Polsce książka Gellerta Tamasa ukazała się w 2013 roku.

Szwecja niekiedy wydaje nam się rajem. Wielu Polaków wyjechało tam w poszukiwaniu pracy. Inni z utęsknieniem wzdychają do szwedzkiego modelu socjalnego. W latach 90 kraj ten dotknął poważny kryzys, przez co wzrósł poziom bezrobocia, a nawet pojawił się dług publiczny. Szukano winnych, ale jeden człowiek wziął sprawy w swoje ręce i zaczął strzelać do imigrantów, bo dla niego właśnie oni byli źródłem wszelkiego zła.

Kule Johna Ausoniusa trafiły w 11 osób, jedna z nich zginęła. Inni oprócz trwałego kalectwa, otrzymali traumę na całe życie. Mężczyzna z laserem grasował w Szwecji, w latach 90 ubiegłego wieku i początkowo wydawało się, że jest nieuchwytny. A może przez kilka miesięcy to policja była nieudolna?

Gellert Tamas pisze biografię mordercy, fabularyzując ją. Forma książki przypomina thriller, wciąż trzymający w napięciu. Ale to tylko jedna warstwa tego reportażu. Autor rekonstruując wydarzenia, pokusił się też o próbę odkrycia źródła szwedzkiej nienawiści do obcych.

Jak to się stało, że w tym państwie są tak głęboko zakorzenione lęki przed imigrantami? Dlaczego właśnie w latach dziewięćdziesiątych popularnością cieszyło się skrajnie prawicowo-populistyczne ugrupowanie: Nowa Demokracja? Zaskakuje również brak reakcji władz na działalność faszystowskich ugrupowań. Tamas pokazuje, że znieczulica dotknęła wszystkich – zarówno zwykłych obywateli, jak i rząd. Nikt nie chciał zauważać, jakie konsekwencje może mieć głoszenie nazistowskich haseł, czy nawoływanie do pozbycia się imigrantów. Autor krytykuje też media. Podaje, że i one w pewnym momencie zaczęły podkreślać i nagłaśniać przestępstwa, których dopuścili się imigranci, jednocześnie ignorując i pomijając milczeniem podobne, ale popełnione przez Szwedów.

W pewien sposób książka pokazuje, że nie można pozwalać na to, by bagatelizowano zachowania, które pozornie wydają się zgodne z prawem, a jednak szerzą nienawiść. Autor cofa się nawet do początków XX wieku, by zauważyć, że i w Szwecji istniało Towarzystwo Higieny Rasowej, a w 1934 roku przyjęto ustawę dopuszczającą sterylizację. Podlegały jej np.  kobiety, które „nie kontrolowały swojej seksualności”. Jak widać Gellert Tamas nie ucieka od niewygodnych tematów, aby zwrócić uwagę, jak łatwo można dopuścić do władzy ludzi o faszystowskich poglądach. Zresztą, gdy Hitler zwyciężył wybory, świat nie traktował go poważnie.

W książce „Mężczyzna z laserem” autor podkreśla, jak wiele czynników pozwoliło na to, by Ausonius mógł zabijać. Już jako młody człowiek popadł w konflikt z prawem, ale kiedy wreszcie otrzymał wyrok, już pierwszego dnia uciekł z więzienia. Świetnie strzelać nauczyło go wojsko, które nie wzięło pod uwagę jego zaburzeń psychicznych, uznając go za całkowicie zdrowego człowieka.

Biografia Johna Ausoniusa jest niezwykle pasjonująca. Gellert Tamas powoli odkrywa przed czytelnikiem kolejne karty tak, że nie możemy się od niej oderwać. Jak to się stało, że syn niemieckich imigrantów z Wolfganga Zaugga, stał się Johnem Ausoniusem? Człowiekiem, który w inteligentny sposób potrafił przechytrzyć tak wielu ludzi, wykorzystując choćby to, że nawet policja niekiedy kierowała się w swoich poszukiwaniach stereotypami?

Czytelnik trzymając w ręku książkę, właściwie otrzymuje dwie opowieści – o zbrodniarzu oraz o szwedzkim społeczeństwie. Obie są równie pasjonujące. Gellert Tamas połączył tu kilka gatunków – reportaż, dziennikarstwo śledcze i kryminał. Całości nadał taką formę, by czytelnik wciąż czuł napięcie. Dzięki temu od książki nie sposób się oderwać.

  1. Ciekawe. Pamiętam, że chciałem przeczytać tę książkę, ale potem wysłuchałem rozmowy w TOK FM na jej temat, gdzie wypowiedziano się o niej dość negatywnie i zdecydowałem się zrezygnować z lektury. Twoja recenzja sprawia, że chyba powinienem zrewidować swoją decyzję.

    • Ciekawe, bo ja miałam do czynienia głównie z pozytywnymi, wręcz entuzjastycznymi recenzjami tej książki.

  2. Intrygująca lektura. Chociaż obraz Skandynawów głęboko lękających się emigrantów znałem już wcześniej – oglądałem go na podstawie lektury „Asystent śmierci” Bronisława Świderskiego.

    • Sama czytałam głównie pozytywne opinie o „Mężczyźnie z laserem”. Niektórzy wprawdzie krytykowali ten tytuł za sztuczne dialogi, ale mnie one nie raziły.

  3. Lubię reportaże, wydawane przez Czarne. Lubię te, które są napisane sprawnie i czyta się je jak dobrą powieść. Zdecydowanie zachęciłaś mnie do przeczytania „Mężczyzny z laserem…”.

Skomentuj daftcount Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *