„Miasto Archipelag” – Filip Springer

Miasto Archipelag, Filip SpringerO powstawaniu książki „Miasto Archipelag” Filipa Springera dowiedziałam się dosyć wcześnie. Stało się tak, ponieważ co jakiś czas słuchałam wywiadów z pisarzem, które prowadził Michał Nogaś w radio, tam również regularnie dowiadywałam się jak przebiegają prace nad tym projektem. Oprócz tego lubiłam słuchać tego, co miał do powiedzenia Filip Springer na temat swoich wcześniejszych książek, kiedy kilka razy gościł na festiwalu Literacki Sopot.  „Miasto Archipelag. Polska mniejszych miast” to nie tylko książka. Można również prześledzić stronę internetową miastoarchipelag.pl, która powstawała podczas pracy reporterskiej Filipa Springera nad tą publikacją.

Autor „Miasta Archipelag” postanowił opowiedzieć o byłych miastach wojewódzkich.Tych, które po 1998 roku na mocy nowej reformy administracyjnej zostały w jakimś stopniu zdegradowane. W związku z tym zmniejszyła się liczba mieszkańców. Kiedyś przebywały w nich władze wojewódzkie, teraz są byłymi miastami wojewódzkimi  i podzieliły los innych mniejszych miast. Dla wielu słowo prowincja brzmi strasznie, ale czy rzeczywiście Polska to tylko wielkie miasta takie jak Warszawa?

Filip Springer ruszając w kilkumiesięczną podróż z pewnością nie był do końca świadomy tego, co go czeka. Postanowił rozmawiać z mieszkańcami miast, ale nie tylko tymi, którzy przedstawią mu jednostronny obraz (tylko pozytywny, bądź tylko negatywny). Postanowił dotrzeć głębiej, do problemów z którymi mieszkańcy muszą się zmagać na co dzień. Łatwo popaść w skrajności, albo powielać stereotypy. W „Mieście Archipelag” autor podejmuje z nimi walkę.

Reporter opowiada o miejscach oddając głos ludziom tu mieszkającym. Wysłuchuje ich historii, byśmy stworzyli sobie pewien obraz tych trzydziestu jeden miast. Nie boi się literackich eksperymentów, ponieważ na początku oddaje głos Rudolfowi Clausiusowi, fizykowi urodzonemu w Koszalinie, który w drugiej połowie XIX wieku wprowadził pojęcie entropii i sprecyzował II zasadę termodynamiki. Czy owa teoria odciska się również na tych miejscach? Czy rządzi w nich rozpad i chaos?

Książka nie została tak napisana, by osobno opowiedzieć o każdym kolejnym mniejszym mieście. Nie daje czytelnikom wyczerpujących informacji, na kształt informatora. Tu otrzymujemy historie, które będą potem dawały nam obraz tego, co dla tych miejsc wspólne. Dlatego ważny okaże się na przykład wątek ucieczki. Dlaczego są to miasta bożonarodzeniowo-wielkanocne? Czy w Suwałkach, albo Elblągu czas płynie wolniej? Jeden z rozmówców wskazuje pewną ciekawą rzecz – w takim miejscu, gdzie wszyscy się znają, trudniej być „świnią”.

Choć Filip Springer opowiada o byłych miastach wojewódzkich, mówi w zasadzi o nas wszystkich. Kompleksy, zrzucanie winy na innych, nierozwiązywalne problemy, mogą pojawić się na wsiach, w małych i dużych miastach. Autor jednak nie skupia się na beznadziei. Owszem również i ją zobaczymy. Niektóre ze zdjęć mogą wywoływać frustrację, ale często powstały one jesienią, kiedy brzydoty nie ukryje żaden kwiatek. Springer daje nam również drugie oblicze małych miast. Z jednej strony widzimy z czym te miejsca się zmagają, ale też mamy do czynienia z ludźmi, którzy robią w nich coś pozytywnego. Im nie przeszkadza, że działają poza stolicą.

W książce „Miasto Archipelag” Filip Springer nie interesuje się polityką i politykami. Z jednym wyjątkiem. Kiedy mowa o Słupsku, zobaczymy jak Robert Biedroń promuje to miasto i zmienia sposób, w jaki jest postrzegane. Podczas lektury książki autor obali wiele mitów, zwłaszcza tych niesprawiedliwych. W miastach, które utraciły status województwa, nie wszystko jest oczywiste, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka. Springer skupia się na tych niejednoznacznościach, poszukując jednocześnie pewnych prawidłowości. Bo choć te miasta często są różnorodnymi wyspami, razem tworzą grupę, która posiada wiele wspólnych cech. W tej reporterskiej opowieści autor posługuje się zwięzłym i precyzyjnym językiem, dając nam obrazy, które nie mają nic wspólnego z banalnymi pocztówkami. Natomiast wnioski musimy wyciągnąć sami.

    • Autor trochę się musiał najeździć po całej Polsce, by powstała ta książka. Ale efekt tej pracy jest warty uwagi.

    • Pamiętam, że w radio była mowa o tym, że Michał Nogaś zainspirował Filipa Springera, ale od samego pomysłu wciąż daleko do realizacji. Na szczęście się udało. 🙂

  1. O Filipie Springerze mówi się ostatnimi czasy bardzo dużo, ale jak dotąd nie miałem okazji poznać twórczości tego reportażysty. Za Twoją sprawą po raz kolejny przekonuję się, że warto sprawdzić dorobek tego Pana. „Miasto Archipelag” kusi tym bardziej, że samo założenie (oddanie głosu mieszkańcom miast i miasteczek, czyli przedstawicielom tzw. „prowincji”) kojarzy mi się z bardzo ciekawą książką Bogdana Białka, zatytułowaną „Prowincje”.

    • Jeśli chodzi o nawiązania literackie, to warto też sięgnąć po książki Marcina Kołodziejczyka. Natomiast Filip Springer nie tylko świetnie pisze, ale potrafi też zainteresować przyszłego czytelnika tematem, opowiadając o swoich książkach.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *