„Miasto biesów. Czekając na powrót cara” – Albert Jawłowski

Miasto biesów, Albert JawłowskiRosja, największy kraj świata, wciąż intryguje. To co nam się wydaje, że o niej wiemy, nie zawsze ma wiele wspólnego z rzeczywistością. Sama mogę powiedzieć znacznie więcej o jej historii (oczywiście w powiązaniu z Polską), niż o tej współczesnej Rosji. Dlatego postanowiłam sięgnąć po reportaż Alberta Jawłowskiego pt. „Miasto biesów. Czekając na powrót cara”. Autor tego tytułu ma na swoim koncie kilka książek. Oprócz tego, że pisze, jest adiunktem w Katedrze Metod Badania Kultury Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych UW.

Albert Jawłowski zaczyna od opowieści o śmierci cara Mikołaja II. Pod wpływem tego opisu doszłam do wniosku, że takie obrazy mam już w głowie. Okazało się, że nic dziwnego, gdyż autor opowiedział scenę z filmu, który przyczynił się do spopularyzowania takiego przedstawiania śmierci rodziny cara. Teraz wszyscy korzystają z obrazów z „Carobójcy”, filmu nakręconego w 1991 roku, choć nie zawsze mają tego świadomość.

Jako osoba, która dojrzewała w latach dziewięćdziesiątych, to doskonale pamiętam, gdy co jakiś czas pojawiały się teorie na temat członków rodziny Mikołaja I, którzy być może przeżyli. W 1991 roku w szybach kopalni położonej niedaleko Jekaterynburga, odnaleziono szczątki ciał rodziny cesarskiej i przeprowadzono w tym miejscu ekshumację. Choć od zamordowania cara i jego najbliższych minęło ponad sto lat, to wielu Rosjan wciąż uważa władcę za ważną postać. Natomiast patriarcha Cyryl I uznał Mikołaja II, jego żonę i piątkę dzieci za męczenników prawosławia.

Reporter dociera do Jekaterynburga i okolicy, gdzie oddaje głos ludziom, którzy odbywają pielgrzymki do miejsc upamiętniających cara. W setną rocznicę śmierci spod Cerkwi na Krwi w Jekaterynburgu wyrusza wyjątkowo liczna procesja. Liczy aż sto tysięcy pielgrzymów. Oglądamy ludzi i ich pragnienia. Tęsknota za caratem okazuje się niezwykle silna. Niektórzy wciąż są zapatrzeni w przeszłość, bo marzy im się Rosja Mikołaja II. Jak to się ma do współczesności? Czy można pogodzić carobożników z obecną władzą?

Dzięki książce „Miasto biesów” zobaczymy miejsce, w którym Mikołaj II stracił życie. Jekaterynburg staje się drugim bohaterem książki. Przez pryzmat tego miasta oglądamy przemiany w Rosji. Istotny okaże się Borys Jelcyn, postać wywodząca się właśnie stąd. Jelcyn miał wpływ na odrodzenie się kultu cara, ale również na objęcie władzy przez sekretarza Rady Bezpieczeństwa, dyrektora FSB Rosji, Władimira Putina.

Tematy, które podejmuje Albert Jawłowski starczyłyby prawdopodobnie na jeszcze kilka książek. Chwilami musiałam uzupełniać swoją wiedzę, która dla osoby orientującej się w temacie, może być oczywista. Przemiany w Rosji zostały opowiedziane w sposób skrótowy, z założeniem, że to wiedza powszechna. Zauważamy jednak jeden wielki chaos panujący w Rosji i wpływ propagandy na mieszkańców kraju. Do tego autor opisuje, jaką ona rolę spełnia w życiu młodych ludzi, którzy wychowywani są w świadomości, że bez układów i znajomości niczego się nie osiągnie i nie załatwi.

Autor reportażu przeprowadza nas przez przeróżne teorie spiskowe, w które wierzą Rosjanie. Oglądamy kraj pełen sprzeczności. Istnieją obok siebie, tak jak łączące się z sobą ulice Dzierżyńskiego i Carska. Chociaż w tym labiryncie politycznym nieco się pogubiłam, to z przyjemnością wyruszyłam wraz z Albertem Jawłowskim w pielgrzymkę z wyznawcami męczeńskiej ofiary cara-odkupiciela. Idąc w stronę Ganinej Jamy, gdzie odnaleziono szczątki carskiej rodziny, widzimy Rosję nieco inaczej. Słuchając opowieści ludzi żyjących tam, gdzie zaczyna się Azja, widzimy ich wielką potrzebę tworzenia mitów, marzenia o powrocie do wielkiej Rosji. To oddanie głosu carobożnikom, wydaje mi się najciekawsze w  reportażu „Miasto biesów”, bo pokazuje ludzi poszukujących oparcia moralnego czy tożsamości.

Skomentuj Natalia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *