Walentynki powoli odchodzą w zapomnienie, a ja miałam napisać na temat książki o miłości. Tyle, że będzie to powieść o pragnieniu, by móc obdarzyć tym uczuciem dziecko. Jak mogą zachowywać się osoby, które marzą o potomstwie? Co czują, jak wpływa to na związek? O tym pisze Barbara Sęk, w książce „Miłość na szkle”.
Autorka wydała już wcześniej powieść pt. „Dlaczego ona?”. Wspominam o tym, gdyż Barbarę Sęk można zaliczyć do młodego pokolenia pisarzy, ciekawa byłam jej głosu. Okazało się jednak, że bohaterowie o których pisze, należą do ludzi po trzydziestce, autorka wykreowała postacie, które należą do mojej kategorii wiekowej.
Wyobraźmy sobie, że możemy zaprogramować sobie życie. Zaczynamy od nauki, potem praca, awans zawodowy, samochód, dom. Gdzieś tam na końcu pojawia się ostatni projekt – dziecko. I wcale nie zamierzam tego krytykować. Problemy ludzi zaczynających dorosłe życie wcale nie są wyssane z palca. No bo jeśli nie ma pracy, to jak utrzymać dziecko? Kto spłaci kredyt? Tyle, że taki program w którymś momencie zawodzi.
Kiedy jednak pojawia się stabilizacja, wszystko co jest potrzebne już mamy, wreszcie można rozpocząć starania o potomka. Mogłoby się wydawać, że owe starania będą bardzo przyjemne. Za pierwszym razem owszem, drugim, ale po paru miesiącach może się okazać, że wymarzona druga kreska na teście ciążowym się nie pojawia. Wtedy zaczyna się walka, która niewiele wspólnego ma z namiętnością.
Wojtek i Aneta są małżeństwem, które pozornie posiada wszystko. Brakuje im tylko dziecka. Kiedy ono się nie pojawia, przychodzi czas leczenia. Okazuje się, że problem leży po stronie Wojtka. Żona się niepokoi, ponieważ jej zegar biologiczny tyka. Po trzydziestym piątym roku życia zaczyna się niecierpliwić, więc para decyduje się na leczenie niepłodności. Starania o dziecko zmieniają zarówno mężczyznę, jak i kobietę, wpływają też na ich małżeństwo.
Historię poznajemy z perspektywy Wojtka Raczyńskiego. Mężczyzna ma trzydzieści osiem lat i bardzo kocha swoją piękną żonę, ale nie do końca podziela jej determinację. Dlatego też do sprawy podchodzi w sposób niepoważny. Podczas badań żartuje, nie stosuje się do zaleceń lekarza. Diagnoza niemal zwala go z nóg, a walka o dziecko powoduje, że czuje się jak reproduktor. Nie jest przekonany do sposobu, w jaki ma dojść do zapłodnienia. Czy będzie potrafił się z tym pogodzić?
Anetę poznajemy poprzez narrację Wojtka. Nie wiemy do końca co myśli, ale obserwujemy jej postępowanie. Jej determinacja wydaje się być aż przesadna, ponieważ kobietę prześladuje jedna myśl – za wszelką cenę musi mieć dziecko. Sposób zapłodnienia nie ma dla niej znaczenia. Uważa, że „dylematy etyczne mają tylko ci, którzy mają wybór”. A jej mąż ateista owe problemy moralne posiada.
Książka Barbary Sęk doskonale wpisuje się w debatę na temat in-vitro. Na szczęście autorka nikogo nie ocenia, a pokazuje nam pewien scenariusz. Nie wszyscy potrafią zrozumieć niepłodne pary. Tutaj zobaczą krok po kroku, co przechodzą takie rodziny. Dlatego warto sięgnąć po „Miłość na szkle”, nawet jeśli się owego problemu nie miało. Po pierwsze możemy zobaczyć jak przez lupę, co może czuć mężczyzna, który stara się o dziecko. Po drugie uświadomimy sobie, jakich pytań nie zadawać, jakich unikać żartów, jeśli znamy kogoś, kto boryka się z problemem niepłodności. Mogę mieć jedynie pewne zastrzeżenia co do zakończenia powieści, ale oczywiście nie jest to kwestia do dyskusji, tylko wizja autorki. Powieść łączy w sobie dwie pozornie sprzeczne cechy: została napisana lekkim językiem, nie brakuje w niej humoru, ale mówi o poważnych problemach. Jak staranie się o dziecko wpłynie na małżeństwo Raczyńskich? Czy uda im się osiągnąć cel? Tego już nie zdradzę. Premiera już 18 lutego, więc można się przekonać samemu.
Dziękuję Wydawnictwu Świat Książki za powieść.
Bardzo interesującym wydaje mi się fakt, że autorka stworzyła książkę, w której starania czy też walkę o posiadanie potomstwa śledzimy z perspektywy mężczyzny. Ogromnie ciekawi mnie, co z tego wszystkiego wyszło, jak przekłada się to na wzorce psychologiczne postaci. Tematyka także intrygująca i na czasie – o in vitro człowiek słucha na prawo i lewo, a dyskusje na ten sposób leczenia niepłodności są tym chętniej podejmowane, że łatwo podciągnąć je pod spory światopoglądowe, które uwielbiają toczyć nasi politycy.
Dla mnie właśnie te wzorce psychologiczne były najważniejsze i chciałam zobaczyć ten scenariusz z męskiej perspektywy.
Właśnie, fajnie, że jest z punktu widzenia mężczyzny. Częściej mamy analizę uczuć, przeżyć i stresów kobiety. Zwykle jest pogrążona w swoim pragnieniu posiadania dziecka, tak że zapomina zupełnie o swoim partnerze, jego miejsca w związku – kochanek? reproduktor? maszynka do zapłodnienia kobiety?
Jestem ciekawa tej książki.
Do tej pory problem niepłodności spotykałam w książkach zachodnich autorów. Teraz miałam okazję zobaczyć polskie warunki, na dodatek męski punkt widzenia okazał się dla mnie czymś nowym.
Książkę koniecznie muszę przeczytać. Doskonale wpisuje się w moje zainteresowania i gust czytelniczy. Szczególnie interesuje mnie męski punkt widzenia na sprawy związane z płodnością,,,
Na dodatek „Miłość na szkle” choć mówi o trudnym problemie, czyta się bardzo dobrze.
O książce czytałam już wcześniej i od samego początku uważałam ją za bardzo interesującą. Problem z zajściem w ciążę jest coraz częściej poruszany, w szczególności ostatnio dużo mówi się o in-vitro. Ciekawa jestem, jak do tej tematyki podeszła autorka. W szczególności intrygujące jest umieszczenie mężczyzny w roli narratora (najczęściej problem ten poruszany jest przez kobiety).
Pozdrawiam,
Książkowe Wyzwania
Tutaj perspektywa kobieca jest mniej wyraźna, co może zaskakiwać. Najczęściej przecież mamy do czynienia z narratorem trzecioosobowym, który opisuje parę. Ciekawa jestem, czy dzięki temu, że historię opisuje mężczyzna, po książkę częściej będą sięgać właśnie panowie.