Mimi Alford i jej romans z prezydentem

StażystkaNie trzeba być biegłym w zakresie historii XX wieku, by wiedzieć kim był JFK. A jeszcze więcej mówi się na temat jego rozwiązłości. Mimi Alford w  książce Stażystka opowiada o swoich erotycznych relacjach z 35 prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Ci którzy będą szukać pikantnych szczegółów na temat kontaktów intymnych młodej dziewczyny i Kennedy’ego trafiają pod zły adres. Ta książka to raczej rozliczenie z własną przeszłością. Próba pogodzenia z tym, co się stało podczas stażu w Białym Domu oraz wpływu, jaki to miało na dalsze losy tytułowej bohaterki.

Lata sześćdziesiąte. Panna z dobrego domu, z klasy wyższej dostaje się na staż. Nie jest to zwykła praca, bo dla prezydenta. Jednak prócz wykonywania telefonów, Mimi spełnia jeszcze jedną funkcję – staje się kochanką JFK. Ma zaledwie 19 lat, a swój pierwszy kontakt intymny odbywa właśnie z Johnnym Kennedy. Jak to się stało? Dlaczego już czwartego dnia podczas stażu? Dlaczego nie odmówiła? Wszystko jasno i przejrzyście wyznaje Mimi. Jest to wprawdzie relacja po 40 latach, ale raczej trudno zapomnieć o takim wydarzeniu.

Ważny w tej książce jest kontekst historyczno-społeczny. Alford opisuje jak wychowywano dziewczęta w latach 50 i 60. Miały to być bezwolne panienki, oddane mężowi. Ich jedyną ambicją było poszukiwanie męża. Nawet nie chodziło o miłość, tylko o to, by jak najszybciej wyjść za mąż. Potem miały się realizować jako zabawki mężczyzn – spełniać bezwolnie ich zachcianki. Dziewczynki traktowano jak lalki. Powinny być ładne i stać tam, gdzie się je postawi. To tłumaczy dlaczego Mimi nie potrafiła odmówić tak silnej osobowości jaką był John F. Kennedy. Nie istniała miedzy nimi głeboka emocjonalna więź. Stażystka dawała siebie, a w zamian nie dostawała  nic. JFK nigdy jej nie pocałował,  Mimi zawsze się do niego zwracała per panie prezydencie. Wyobraźcie sobie taką relację intymną. Sypiacie z kimś do kogo mówicie właśnie w ten sposób – straszne.

Historia Stażystki spodoba się osobom, które lubią poznawać realia historyczne poprzednich pokoleń. Książka nie opowiada o prezydencie USA. To historia kobiety, która mogła być przypisem do przypisu historii. Sam romans z JFK to tylko jeden – choć bardzo ważny wycinek z historii M. Alford. Opowieść o tym, jak ta historia przeszkodziła w poszukiwaniach szczęścia przez bohaterkę. Przez to, że przez wiele lat był to głęboko skrywany sekret – mąż zabronił Mimi wypowiadać nawet imię Kennedy’ego. Dopiero po latach kobieta  stawia czoło wydarzeniom z przeszlości – głównie za sprawą mediów.

Alford w latach 60, to zupełnie inna osoba niż współcześnie. Świat też był inny. Nawet media nie odważyłyby się pisać o romansie prezydenta, dziś, to byłby główny temat – na pierwszych stronach gazet.

Przeczytałam książkę w kilka chwil. Napisana została prosty jezykiem, w interesujący sposób. Mam parę uwag do wersji ebook. Otóż między niektórymi wyrazami nie ma spacji – nie zdarza się to raz, a wiele razy. Korekcja mile widziana w kolejnym wydaniu…

1 komentarz do “Mimi Alford i jej romans z prezydentem

  1. Też się przymierzam do tej książki. Dziwię się autorce, że tak długo ukrywała tę historię, chcąc chronić nie tyle siebie, co JFK. Kennedy znani byli ze swojej rozwiązłości, skrzywdzili wiele osób – bo mogli, bo byli na świeczniku. Władza demoralizuje…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *