Kiedy to było, gdy wydawało nam się, że cały świat stoi przed nami otworem? Czasy, gdy wciąż z niecierpliwością czekaliśmy na kolejny dzień przybliżający nas do dorosłości. Nieświadomi nadchodzącego bolesnego i trudnego dojrzewania, wyobrażaliśmy sobie, jak to cudownie być ludźmi pełnoletnimi. Czekaliśmy na wolność. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że to czasy dzieciństwa będziemy wspominać z sentymentem. W zbiorze opowiadań „Mokra biel Bambino” Aleksandry Igras zajrzymy na prowincję z przełomu XX i XXI wieku. Do miejsca, w którym bohaterowie dorastają, z którego niektórzy uciekają, a inni wracają z różnymi intencjami czy wspomnieniami.
Aleksandra Igras już w pierwszym z opowiadań pozwala nam odkryć klimat podlubelskiej wsi. Elżbieta jako dziecko spędzała wakacje u dziadków, ale po latach wraca w te okolice na pogrzeb. Na mszy widzi mężczyznę. Skłania ją to do przywoływania przeszłości. Ela jako dziecko skupiała się na obserwacji dorosłych. Słuchała ich wypowiedzi, choć najbardziej interesowało ją to, czego nie chcieli powiedzieć. Dorastająca Elżbieta przeżywa coś, czego przypomnienie sobie po wielu latach może przyczynić się do rozwiązania sprawy morderstwa jej koleżanki Asi.
Trudne doświadczenia wpływają na bohaterów. Na to jakich dokonują wyborów. Dlaczego ktoś odbiera sobie życie? Czy można było temu zapobiec? Takie pytanie zadajemy sobie, gdy dowiadujemy się, że ktoś popełnił samobójstwo. Dlaczego ktoś, kto w młodości był dobrze zapowiadającym się młodzieńcem, wylądował przy budce z piwem? Czy ten odniósł sukces, kto ma pieniądze, czy ten który jest szczęśliwy? Takie pytania zadajemy sobie podczas lektury opowiadań.
Historie choć są od siebie niezależne, to w jakimś stopniu się łączą. Ich akcja rozgrywa się przede wszystkim na Lubelszczyźnie, a postacie z jednego opowiadania przewijają się niekiedy w innym. Pisarka posługuje się oszczędnym stylem, a jednocześnie w sposób sugestywny zabiera nas do czasów niewinności. Do dzieciństwa, które choć zwyczajne, często biedne, ma swoje cudowne zapachy i smaki. Ta sielska rzeczywistość w pewnym momencie ulega zderzeniu z trudnym doświadczeniem, które na zawsze wszystko zmieni. Autorce świetnie się udało wprowadzić mnie w klimat opisywanej rzeczywistości. Poczułam, się, jakbym sama dorastała na lubelskiej wsi.
Bohaterowie opowiadań Aleksandry Igras w pewnym momencie uświadamiają sobie nieuchronność odchodzenia. Śmierć towarzyszy życiu jak cień, a my zauważamy ją co jakiś czas, choć nigdy nie jesteśmy na nią gotowi, zwłaszcza gdy zabiera nam bliskich. Autorka posługując się krótką formą potrafiła wyrazić naprawdę wiele. Nakreśliła świat przedstawiony w sposób wiarygodny. Jej bohaterowie również sprawiają wrażenie takich, jakich moglibyśmy spotkać za rogiem. Są zwyczajni, ale nie są im obce rozterki dnia codziennego, zmagania z wyrzutami sumienia. Popełniają błędy, dokonują wyborów, które wytyczą ich ścieżkę życiową. Widzimy, że nie wszystko od nich zależy, a również od tego z kim mieli do czynienia, kogo spotkali na swojej drodze. Aleksandra Igras nie dopowiada wszystkiego, zostawia nam do rozważenia wiele kwestii. Dzięki tym wszystkim zabiegom, zbór mający tak niewielki format, liczący niewiele ponad 120 stron, pozostanie na długo w naszych głowach.