Grzegorz Motyka jest doktorem habilitowanym, profesorem ISP PAN. Zajmuje się przede wszystkim historią najnowszą Polski, jest znawcą stosunków polsko-ukraińskich. W 2012 roku za „Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”. Konflikt polsko-ukraiński 1943-1947″ otrzymał Nagrodę Historyczną „POLITYKI” . Tym razem wydał książę: „Na Białych Polaków obława. Wojska NKWD w walce z polskim podziemiem 1944-1953”.
Mija siedemdziesiąt lat po tym jak Armia Czerwona wkroczyła na polskie tereny, by walczyć z Niemcami. Wraz z nią dotarły na nasze ziemie sowieckie „anioły śmierci” – Smiersz, NKWD, NKGB, MWD, MGB. Właśnie one podjęły walkę z polskim podziemiem antykomunistycznym, czyli głównie żołnierzami Armii Krajowej, ale też ze Zrzeszeniem Wolność i Niezawisłość, Narodowymi Siłami Zbrojnymi.
W książce Grzegorz Motyka zaczyna od wyjaśnienia, kim byli owi „czerwoni”. Tak na siebie mówili od 1917 roku „zwolennicy ideologii marksistowskiej w jej leninowskiej interpretacji”. Kolor czerwony wzięli od barwy krwi, którą przelali robotnicy zabici w czasie demonstracji i walk o prawa pracownicze Komuniści zaplanowali, że zbudują idealne społeczeństwo, w tym celu postanowili zniszczyć „niepotrzebne” warstwy społeczne. Biali byli wszyscy ci, którzy się przeciwstawiali komunistom. Biełopolaki, bandy Białych Polaków, czyli żołnierze podziemia walczący w Polsce tak pejoratywnie byli określani przez komunistów radzieckich.
O udziale NKWD w zwalczaniu polskiego podziemia nie mówiło się w czasie istnienia PRL-u. Ostatecznie powstała pewna luka, którą książka Grzegorza Motyki stara się wypełnić. Komuniści w Polsce w czasie drugiej wojny światowej nie mieli zbyt dużego poparcia społecznego. Dlatego właśnie Józef Stalin w 1944 roku nakazał wyzwalać tereny odbite Niemcom z „kontrrewolucyjnego polskiego elementu”. Oznaczało to w praktyce, że ludzie, którzy do tej pory działali w podziemiu walcząc z hitlerowcami, teraz mogą się spodziewać ataku ze strony radzieckiej.
Jednostki NKWD dopuściły się wielu zbrodni, również nie zapominano o propagandzie, która na arenie międzynarodowej przedstawiała polskie podziemie własnie jako bandytów, którzy sympatyzują z hitlerowcami. W rzeczywistości jednak dla AK w 1939 roku wrogiem byli Niemcy, nie ZSRS. Sowieci tak wszczepili tę niesprawiedliwą opinię o polskim podziemiu na własnym gruncie, że do dziś ona pokutuje. Wielu historyków rosyjskich wciąż twierdzi, że działania Armii Czerwonej, jak i NKWD były usprawiedliwione, bo według nich to właśnie Polacy wywołali tę partyzancka wojnę.
Grzegorz Motyka pisze o akcji „Burza”, o sensie powstania warszawskiego, zwracając uwagę na to, czym kierowało się polskie podziemie. Ludzie ci w zasadzie znaleźli się w sytuacji bez wyjścia. Wybrali walkę o wolną i demokratyczną Polskę, bo innej drogi nie widzieli. Nie byli przecież szaleńcami, ale świadomie postanowili ponieść najwyższą ofiarę.
Dzisiaj można już swobodnie mówić o Żołnierzach Wyklętych. Jednak Grzegorz Motyka nie pisze panegiryku na cześć polskiego podziemia. Wymienia też zbrodnie, do których dopuścili się polscy żołnierze. Dzięki lekturze tej książki otrzymałam pewien obraz czasów, które stanowiły dla mnie białą plamę. Choć chciałam bliżej przyjrzeć się majorowi „Łupaszce”, który dotarł nawet na moje tereny, to dostałam o wiele więcej: cały proces podporządkowania sobie Polski przez ZSRR. Trudno mi sobie nawet wyobrazić, jak mrówczą pracę musiał wykonać autor, by ta książka mogła trafić do rąk czytelników – wystarczy zerknąć na obszerną bibliografię, ale to właśnie dzięki niej otrzymałam syntezę sowiecko-polskiej wojny partyzanckiej od akcji „Burza”, aż do lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku.
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.
Zabrzmi to może trochę banalnie, ale jest to książka z gatunku „ważna”, tj. publikacja, która powinna się ukazać jako rozliczenie z dość trudną przeszłością.
Zgadzam się w pełni z tym twierdzeniem 🙂