„Przejęcie” – Wojciech Chmielarz

PrzejęcieWojciech Chmielarz z zawodu jest dziennikarzem. Jako redaktor naczelny serwisu internetowego niwserwis.pl, może poszerzać swoją wiedzę na temat przedsiębiorczości zorganizowanej, terroryzmu, czy bezpieczeństwa narodowego. Być może właśnie w ten sposób pobudza swoją wyobraźnię, by inspirować się w tworzeniu kolejnych kryminałów.

Głównym bohaterem „Przejęcia”, najnowszej książki tego autora, jest komisarz Jakub Mortka. Czytelnicy mieli okazję dwukrotnie się spotkać z tą postacią: w „Podpalaczu” oraz „Farmie lalek”. Akcja powieści zaczyna się w Kolumbii. Tam przebywa grupa Polaków. Świetnie się bawią, w oczekiwaniu na rozpoczęcie nagrań do reklamy Coca-Coli. Za chwilę przyjdzie im drogo zapłacić za tę odrobinę luksusu. Ich zadanie będzie zupełnie inne, niż się spodziewali. Czy się przeciwstawią? Jeśli tak, to za jaką cenę?

W kolejnej scenie, po zwrocie akcji, przenosimy się do Warszawy. O świcie można posłuchać śpiewu ptaków, posłuchać szumu rzeki. Ten sielski obraz psuje pewien mało przyjemny widok. Z mostu Gdańskiego zwisa ciało mężczyzny. Z rozprutym brzuchem, skrępowanymi rękoma na plecach i orzeszkiem ziemnym w dłoni. Co oznacza ów znak? Dla kogo jest przeznaczony?

Jedno, czego możemy się domyślić to to, że obie sprawy należy jakoś powiązać, żeby odkryć mordercę. Zagadkę spróbuje rozwikłać komisarz Jakub Mortka, policjant, który już wiele doświadczył i sporo widział. Rozpoczyna się śledztwo, ale w miarę upływu czasu, coraz bardziej się ono komplikuje. Kolejne ślady, drobne wskazówki, sprawiają, że Mortka stopniowo układa elementy układanki. Jednak, czy uda mu się wykonać zadanie we właściwy sposób? Przyznam, że z przyjemnością śledziłam kolejne zwroty akcji. Chmielarz tak skonstruował powieść, żeby do końca trzymać nas w napięciu. Niełatwo przewidzieć rozwiązanie. „Przejęcie” można zatem czytać dla czystej przyjemności śledzenia intrygi, ponieważ książka jest nieoczywista, a przesłanki, które poznajemy, wcale nie prowadzą do tego, co nam się w danej chwili wydaje.

Wojciech Chmielarz osadził „Przejęcie” we wiarygodnym tle społeczno-obyczajowym. Akcja rozgrywa się między innymi na Krakowskim Przedmieściu w 2010 roku, kiedy trwała obrona krzyża. Widzimy też ludzi, którzy ponieśli wysokie koszty kredytu pobieranego we franku szwajcarskim oraz środowisko warszawskich policjantów. Śledzimy świat przemocy domowej i lęk człowieka, który podejrzewa, że zaraził się wirusem HIV, a jednocześnie z zaskakująco niewielką wiedzą na ten temat.

Wiarygodni są również bohaterowie, z komisarzem Mortką na czele. Z wielką uwagą obserwowałam Suchą, policjantkę, która próbuje sobie poradzić w męskim świecie. Oczywiście nie wszyscy są skonstruowani w sposób pełny, ale najważniejsze jest to, że w miarę możliwości są to postaci złożone, niepapierowe. Podporządkowane zostały fabule, a nie odwrotnie.

W „Przejęciu” ważna jest intryga kryminalna, dążenia głównego bohatera do rozwiązania zagadki, które doprowadzają do kolejnych zwrotów akcji. Jednak oprócz owej intrygi mamy okazję, by dostrzec obraz współczesnej Polski i poznać wiarygodnych bohaterów. Ludzi z krwi i kości, którzy nie są czarno-biali. Komisarz Mortka nie będzie nieskalanym rycerzem walczącym ze złem, a człowiekiem, pragnącym dobrze wykonywać swój zawód. Przy okazji poznamy też trochę jego życie osobiste. „Przejęcie” zatem jest nie tylko ciekawym i wiarygodnym kryminałem, a historią, która sporo mówi o ludziach i współczesnym świecie.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne.

  1. Sława komisarza Mortki doszła nawet do moich uszu, tj. czytelnika, który ostatnimi czasy niemal w ogóle nie sięga po kryminał czy sensację : )

    B. ciekawi mnie to tło wydarzeń – smoleńskie krzyże, szwajcarskie franki; interesujące jak autor przedstawił naszą polską rzeczywistość.

    P.S. Drobna literówka – wyszło „KrZakowskie Przedmieście”.

    • Dziękuję za dostrzeżenie literówki. 🙂
      Sięgam po kryminały właśnie z tego względu, by się przyjrzeć owemu tłu. Choć intryga kryminalna jest na pierwszym miejscu, dobrze gdy zostaje dobrze wpasowana w konkretną rzeczywistość.

  2. Pingback: Czy ktoś chciałby przejąć „Przejęcie”? | Czytam, bo chcę i już

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *