„Nie mówi się takich rzeczy” – Hanna Krall, Zbigniew Libera

Nie mówi się takich rzeczy, Hanna Krall, Zbigniew LiberaNajnowsza książka Hanny Krall, wybitnej reportażystki, zaskoczyć może wielu czytelników. „Nie mówi się takich rzeczy” z pewnością nie jest ani wywiadem, ani reportażem, choć ma coś w sobie z obu tych form. Pisarka od jakiegoś czasu każdy swój nowo wydany tytuł nazywa ostatnim. Jednak, mimo że 20 maja kończy 91 lat, nie ustaje w utrwalaniu na piśmie wielu spraw, które mogłyby ulecieć z pamięci i zniknąć. Książka powstała we współpracy ze Zbigniewem Liberą, artystą, który do tej książki stworzył „komentarze wizualne” w formie rysunków.

Kiedy sięgniemy po „Nie mówi się takich rzeczy” otrzymujemy ostrzeżenie, że to tytuł dla odważnych. Dlaczego? Mowa tu o kwestiach niewygodnych, do tego podanych w nietypowej formie. Po otwarciu książki widzimy zapis kojarzący się z poezją. Krótkie, skondensowane wypowiedzi układają się w miniatury przypominające relację, wspomnienie, ale również modlitwę. Do kogo kierowane są te słowa? Pojawiają się wypowiedzi, bezpośrednie zwroty do Ojczenasza. Kim jest adresat monologów, musimy sami sobie dopowiedzieć.

Narratorka opowiada o ludziach, kreśli historie w taki sposób, by zostawić czytelnikowi miejsce na własną interpretację. Ojczenasz słucha relacji czy może sprawozdań, które krążą wokół Zagłady, pamięci, ale sięgają znacznie głębiej w przeszłość, bo aż do czasów hiszpańskiej inkwizycji. Często pojawia się zaskakująca puenta w tych historiach. Widzimy też, jaką rolę pełnią zapisy. Stanowią one swoistą ochronę przed unicestwieniem pamięci. Nie mówi się takich rzeczy, Hanna Krall, Zbigniew Libera

O niektórych sprawach mówi się trudno. Jak pojąć cierpienie i zło, które dotknęło tak wielu ludzi? Zapominanie osób, które odeszły, choć mogły pięknie żyć, pogłębia tę niesprawiedliwość. Narratorka opowiadając o tym, co pamięta, co wie, nadaje tym historiom głęboki sens. Widzimy, jak zaskakująco przeplatają się ludzkie losy, jaką siłę może mieć literatura. Kiedy Józef Czapski wygłaszał wykłady o Prouście w sowieckim obozie jenieckim w Griazowcu zimą 1940 roku, w tym momencie na chwilę czuł się szczęśliwy, mimo że przecież był więźniem, który nie miał pojęcia, czy uda mu się przetrwać do następnego dnia.

Hanna Krall pisze krótkimi frazami, bez zbędnych ozdobników. Donosi, że „jest taka sytuacja” i zwraca naszą uwagę na detale, niuanse ukryte w szczegółach. Uważnie analizuje pewne wydarzenia, a my możemy skupić się na wyjątkowym opisie tych przemyśleń. I tak jak w życiu, znajdzie się miejsce zarówno na podziw, uśmiech, ale również melancholijną refleksję. Smutek przeplata się z nadzieją, a zachwyt z rozpaczą.

Całość uzupełniają rysunki Zbigniewa Libery. Nie ilustrują one tekstu, ale wchodzą z nim w pewien dialog, jednocześnie pobudzając nas do przemyśleń. Czułam się, patrząc na nie, tak jakby słowa wypowiadane przez narratorkę kierowane były ku niebu, na którym szarość kontrastuje z bielą, deszcz na szybie kojarzy się ze łzami. Jest również przyzwolenie na piękny zachód słońca, ponieważ niebo nie wie, czym jest kicz i pozwala nam się cieszyć  widokami jak z obrazka. Choć „Nie mówi się takich rzeczy” jest publikacją krótką, ale każdy z ponad 20 rozdziałów skłania nas do przemyśleń nad najważniejszymi pytaniami, jakie życie stawia nam na drodze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *