„Od oddechu do oddechu” – Wojciech Młynarski

Od oddechu do oddechu, Wojciech MłynarskiMam wrażenie, że piosenki Wojciecha Młynarskiego często stanowiły tło muzyczne w moim życiu. Tekstów artysty było ponoć aż dwa tysiące. Podobnie bogatą twórczość miała Agnieszka Osiecka. Jeśli chodzi o polską piosenkę, to według Jeremiego Przybory, do „trójcy wieszczów polskiej piosenki” prócz wymienionych przed chwilą nazwisk należy zaliczyć jeszcze Jonasza Koftę. Dzisiaj skupię się na Wojciechu Młynarskim, który niedawno od nas odszedł, ale pozostawił po sobie coś bardzo ważnego – swoje teksty. W tym świątecznym czasie warto pozwolić sobie na chwilę refleksji i zastanowić nad przekazem, jaki płynie z jego utworów.

W styczniu premierę miała książka „Od oddechu do oddechu”, w której umieszczono teksty Wojciecha Młynarskiego. Jest to najpełniejszy jak dotychczas wybór twórczości artysty. Edytorzy podkreślają, że wciąż może być ono niekompletne. Wojciech Młynarski wydał kilka tomików poetyckich, ale w tym zbiorze znalazły się też utwory nigdy wcześniej niepublikowane, choć często funkcjonujące w obiegu jako piosenki. Przyjęto zasadę, że ostateczną wersją utworu jest ten, który wykonywany był przez autora w ostatnich latach, ponieważ Wojciech Młynarski stale zmieniał i udoskonalał swoje teksty.

Twórcy piosenek do tej pory mogli czuć się niedoceniani. Może Nagroda Nobla, którą otrzymał Bob Dylan coś zmieni? Jedno jest pewne – trudno znaleźć w Polsce kogoś dorosłego, kto by nie zetknął się z piosenkami Wojciecha Młynarskiego. Niektóre wyrażenia z jego utworów weszły do języka polskiego na stałe. Tyle, że trudno oddzielić te wszystkie piosenki od muzyki, która jej towarzyszyła. Czytając jednak „Od oddechu do oddechu” mogłam spojrzeć na te utwory inaczej – bez interpretacji słownej wykonawcy.

Wiersze zostały poukładane w sposób chronologiczny. Odbędziemy podróż z piosenkami Młynarskiego od 1963 roku, aż po 2015 rok – oczywiście jeśli zdecydujemy się poznawać je od deski do deski. Wtedy ważne jest, by zastanowić się nad czasami, w których były osadzone te utwory. Młynarski posługując się ironią i satyrą wyszydzał wady systemu, w którym dane było mu żyć. Opisywał życie codzienne PRL-u i to, jak ludzie próbowali w nim egzystować. Dlatego polska miłość bywa trudna, tak jak czasy, w których przyszło żyć kochankom:

Nie szukaj, miła, żadnych dobrych wróżb i znaków,

nic się nie bój jak by nic nie było,

urządzimy sobie jakoś,

urządzimy sobie jakoś,

urządzimy sobie jakoś tę miłość… (s.23)

Piosenki Wojciecha Młynarskiego zabiorą nas na wczasy, na żniwa i pokażą wakacyjną miłość, ale prócz tego co zabawne, dostrzeżemy szarą, zwykłą codzienność. Poznamy całą plejadę różnych charakterów: od zwykłego z pozoru pana Zdzisia, po całą familię obecną na „Obiedzie rodzinnym”, czy ludzi nadużywających alkoholu, bo pragnących zapomnieć o braku perspektyw (’W Polskę idziemy”). Autor nie zapomniał nawet o płci przeciwnej – utwór „Dwanaście godzin z życia kobiety” zaskakuje swoim feministycznym przesłaniem.

Miłośnicy polszczyzny z pewnością zatrzymają się na wszystkich zabawach z językiem. Młynarski uczył – jak na przykład w piosence „Bynajmniej”, ale też przestrzegał, by się nie wywyższać swoją wiedzą. W jego tekstach zauważymy mnóstwo gier słownych, czasami z wykorzystaniem wyrażeń obcojęzycznych, a często z zastosowaniem potocznego języka. Wszystko po to, by nas zachwycić i zaskoczyć. Nie zabraknie też trafnych puent.

Utwory Wojciech Młynarskiego zamieszczone w zbiorze „Od oddechu do oddechu”, są warte uwagi ze względu na przesłanie. Z pozoru proste teksty, przy bliższym poznaniu zmuszają do refleksji, ponieważ nie zabraknie w nich myśli filozoficznych, często w połączeniu z żartem. Każdy czytelnik może znaleźć coś dla siebie, odszukać teksty, które są świetnie znane i przyjrzeć się im ponownie oraz odkryć nieznane mu wcześniej perełki. Przy bliższej lekturze okazuje się, że te piosenki nie tracą na aktualności. Niby czasy się zmieniają, ale niech bliskie będą nam słowa poety: „Róbmy swoje” – tego życzę wszystkim tu zaglądającym nie tylko na Wielkanoc.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *