Nikomu kto lubi sięgać po kryminały nie trzeba przedstawiać norweskiego powieściopisarza, Jørna Liera Horsta. Z kolei w duecie z ilustratorem Hansem Jørgenem Sandnesem tworzą cieszące się wielkim powodzeniem opowieści detektywistyczne dla nieco młodszych czytelników. Takich, którzy dopiero rozpoczynają przygodę ze słowem pisanym. Właśnie sięgnęliśmy po czternasty tom z cyklu „Biuro Detektywistyczne nr 2”, choć właściwie wydano ich już szesnaście (dwie poza serią). Już nie czytam pociechom tych książek na głos moim dzieciom, bo doskonale radzą sobie same. Jednak maluchom powyżej piątego roku życia i tym nieco starszym można śmiało przeczytać tę historię, nie trzeba znać poprzednich części.
„Operacja Czarny Las” to opowieść o przygodach detektywów z Biura Detektywistycznego nr 2. Tiril i Oliver nie są jednak zwykłymi śledczymi. To dzieciaki, które w swoim miasteczku śledzą wszystkie podejrzane sprawy. Poszukują odpowiedzi na pytania, ale często muszą sami zlecać sobie zadania. Tak jest i tym razem. Nikt nie zgłasza się do biura z tajemnicami do rozwikłania. Lato w Elvestad jest piękne, a bohaterowie woleliby spędzać czas w terenie, a nie w zamkniętym pomieszczeniu.
Dlatego Tiril i Oliver ruszają do nietypowego lasu. Według opowieści dziadka chłopca nigdy nie śpiewają tam ptaki. Dlaczego tak się dzieje? Oto i zagadka dla detektywów z Biura Detektywistycznego nr 2. Nietypowe zachowanie ptaków zauważyć można w Czarnym Lesie. Tam bohaterowie natrafiają na kolejne niespodzianki. Okazuje się, że blisko tego miejsca powstaje nowy hotel. Wyjaśnienie dlaczego ptaki nie są zbytnio zainteresowane lasem okazuje się dosyć proste. Jednak coś innego skupia uwagę Tiril i Olivera. Coś złego dzieje się z samymi drzewami. Sprawiają wrażenie chorych. Sprawa zdaje się całkiem poważna.
Jørn Lier Horst porusza w tej historii aktualne problemy związane z ekologią. O drzewach, których ludzie chcą się pozbyć w sposób nielegalny słyszymy wielokrotnie. Tu mamy okazję, by porozmawiać z dziećmi o tym, jak chronić przyrodę i o tym dlaczego nie można bez pozwolenia wycinać drzew. Tiril i Oliver dochodzą do wniosku, że Czarny Las jest zagrożony. Za chwilę może dojść do tragedii z powodu nierozważnego postępowania dorosłych. Jednak tu natura sama wyznaczy karę winnym. Młodzi czytelnicy dowiedzą się, że nieprzemyślana ingerencja człowieka w przyrodę może doprowadzić do katastrofy. Niekiedy natychmiastowej, choć często mówimy o tym, że szkodzimy przyszłym pokoleniom.
„Operacja Czarny Las” to powieść detektywistyczna dla najmłodszych czytelników. Została tak napisana, by zapewniała sporą dawkę rozrywki. W naszym przypadku od zawsze tak było, że nie przerywaliśmy lektury, dopóki nie dotarliśmy do końca. Autor posługuje się językiem zrozumiałym dla młodych odbiorców, a ponadto potrafi ich zainteresować. Historia intryguje, a rozwiązanie poznajemy na koniec, choć często jeszcze dochodzi do pewnego rodzaju komplikacji. Kiedy śledzi się przestępców, można popaść w tarapaty. A wtedy spryt i opanowanie są jedynym ratunkiem. W powieści nie brakuje również mądrego i aktualnego przesłania, które zmusi czytelników do myślenia. Ilustracje Hansa Jørgena Sandnesa nie tylko pozwalają lepiej zrozumieć fabułę. Ukryte pośród szczegółów elementy pozwalają czytelnikom sprawdzić własną spostrzegawczość i zapewniają dodatkową frajdę. Nic dziwnego, że przygody Tiril i Olivera doczekały się w Norwegii ekranizacji. Warto też podkreślić, że duża czcionka ułatwia początkującym lekturę. Na język polski książkę przetłumaczyła Katarzyna Tunkiel.