Maciek Bielawski wydał niedawno swoją najnowszą książkę pt. “Ostatni”. Autor zadebiutował powieścią „Twarde parapety”. Ukazała się ona w 2016 roku, trzy lata później opublikowany został zbiór „Doktor Bianko i inne opowiadania”. Odnoszę wrażenie, że od jakiegoś czasu czytam głównie głosy kobiece i brakuje mi dobrych opowieści o męskich emocjach. Teraz czas na historię o przyjaźni, o mężczyznach, a może o kryzysie męskości?
Bohaterami powieści jest ośmiu kolegów w średnim wieku. Mija dwadzieścia lat odkąd zdali maturę, jest zatem okazja, by się spotkać. Co ich łączy oprócz tego, że chodzili do tej samej klasy w technikum? Okazuje się, że każdy z nich jest zupełnie inny, ale podczas spotkania jeden z bohaterów wpada na pomysł, by założyć fundusz, na który wpłacą składki. Ostateczna suma ma trafić do tego mężczyzny, który będzie żył najdłużej. To absurdalny i ryzykowny pomysł, który zmieni ich życie, odkryje sekrety z przeszłości, a przede wszystkim zwiąże ich na lata, gdyż bohaterowie zgadzają się na ten szalony pomysł.
Odkąd pojawia się fundusz, jest też okazja na spotkania częstsze niż raz na dekadę lub dwie. Czas płynie, a my odkrywamy po trochę, kim są bohaterowie książki. Oglądamy pokolenie, które urodziło się jeszcze w epoce PRL-u, ale dorastało już w czasie transformacji. Mężczyźni wychowywali się w świecie dla którego bieda i kryzysy finansowe były normalnością, a nie wyjątkiem. Jak sobie radzą teraz?
Maciek Bielawski pokazuje w powieści „Ostatni”, jak różnie potoczyły się losy bohaterów, którzy musieli zmierzyć się z wyzwaniami czasów, w którym przyszło im żyć. Oglądamy jakich wyborów dokonali, co jest dla nich ważne. Każda z postaci ma swoją przeszłość, odmienny charakter i motywacje, które wpływają na ich decyzje i relacje. Autor dzieli powieść między ośmiu bohaterów, ale robi to w sposób urywany. Nie jest tak, że najpierw poznajemy tylko losy jednego z nich, a potem kolejnego. Pisarz wybrał inny sposób. Książka rozpoczyna się w czasach współczesnych, przed pandemią, a kończy się na ostatnim dniu 2022 roku. Taki podział sprawia, że fabuła nas wciąga, chcemy wiedzieć, co spotka każdą z postaci. Sama powieść jest obszerna, ale nie przeszkadzało mi to w żaden sposób, ponieważ chciałam wiedzieć jak najwięcej o bohaterach. Nie ma tu wprawdzie pędzącej akcji, ale nie o to w tej powieści chodzi.
Podobały mi się nawiązania do popkultury, jakie pojawiają się w powieści. Autor podsuwa nam np. znany film pt. „Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”. Ten pomysł ma trochę inne skutki, niż w obrazie Paola Genovese’a. Jeden z bohaterów mówi, że głosował na Dudę, co wywołuje szok, ale okazuje się, że spotykający się ludzie, wcale się nie znają. Za serce chwyta nas Kufel, zwierzęcy bohater, jaki pojawia się nieoczekiwanie w życiu Piotrka. Pies wprowadza sporo radości, ale nadaje też sensu i nadziei w egzystencji tego. Wcześniej był ono smutne i skupiało się na rozpamiętywaniu przeszłości.
Książka ma złożoną budowę, znajdziemy w niej elementy powieści szkatułkowej. Rysiek pisze opowiadanie o młodym księdzu, który zostaje proboszczem po śmierci poprzedniego. Młody duchowny nie pasuje do schematu, dlatego parafianie postanowili dać mu w prezencie świnię. Tymczasem proboszcz zaprzyjaźnia się ze zwierzęciem i spaceruje z prosiakiem po kościelnych ogrodach.
“Ostatni” to książka, która skłania do refleksji nad sensem życia, wartością przyjaźni i konsekwencjami wyborów. Autor kreśli także portret współczesnej Polski i jej zmian na przestrzeni ostatnich trzydziestu lat. Tło jest tutaj dziewiątym bohaterem, a sama lektura zmusza do refleksji i zadawania sobie trudnych pytań. Bielawski pokazuje też, że świetnie sobie radzi z umiejętnością kreowania charakterów. Każdy z jego bohaterów jest inny, ma swoją historię czy motywacje. Myślę, że warto sięgnąć po tę ambitną i oryginalną prozę. Osoby z mojego pokolenia mogą w powieści odnaleźć jakiś element własnej historii.