„Pan. Sekretne dziedzictwo króla elfów” – Sandra Regnier

"Pan. Sekretne dziedzictwo króla elfów", Sandra RegnierKiedy moja nastoletnia córka sięgnęła po książkę „Pan. Sekretne dziedzictwo króla elfów”, której autorką jest Sandra Regnier, to nie mogła się od niej oderwać. Pochłonęła ją w kilka chwil. Jako, że był to pierwszy tom trylogii, zaraz domagała się kolejnej części. Co takiego ją w tej historii fantasy tak urzekło? Postawiłam sama sprawdzić, dlaczego książka przeznaczona dla starszej młodzieży (takiej od czternastego roku życia), tak ją zainteresowała.

Główną bohaterką powieści jest Felicity Morgan. Choć osiemnastolatka należy do grupy zdolnych uczniów, nie jest zauważana przez tych popularnych licealistów. Jeśli już ją dostrzegą, to tylko po to, by ją skrytykować, czy wyśmiać. Dokuczają jej koleżanki z klasy, bo Felicity nie ubiera się zgodnie z ostatnim krzykiem mody, nie posiada figury modelki, nie spędza wielu godzin na wykonywaniu makijażu. Czasami, kiedy przychodzi do szkoły, pachnie alkoholem, ponieważ wieczorami dziewczyna pomaga mamie przy barze, żeby rodzina wiązała koniec z końcem.

Pewnego dnia do klasy dołącza nowy uczeń. Taki, w którym podkochują się wszystkie klasowe gwiazdy. Nawet nauczycielki patrzą na przystojniaka bardziej przychylnym okiem, niż na innych uczniów. Jednak Lee Fitzmor skupia swoją uwagę własnie na Felicity. Dziewczyna jednak nie jest naiwna i nie może zrozumieć, dlaczego ten nadzwyczajny chłopak pragnie zaprzyjaźnić się właśnie z nią. Inne dziewczęta są gotowe rzucić się za nim w ogień. Jednak City trzeźwo ocenia sytuację, choć stopniowo dzięki uwadze Lee zaczyna troszkę bardziej w siebie wierzyć.

Osiemnastolatka nie ma łatwego życia. Chce coś w przyszłości osiągnąć, ale rozumie, że jest to możliwe dzięki ciężkiej pracy. Dlatego pragnie się uczyć i skończyć studia. Niestety pomaganie mamie powoduje, że dziewczyna jest zmęczona podczas lekcji, a niektórzy nauczyciele uważają, że dziewczyna popija. Wszystko przez to, że nie zawsze ma czas, żeby się przebrać po pracy w barze, na jej ubraniu pozostaje zapach whisky. Jednak Lee postanawia pomóc City, tyle że w nietypowy sposób.

Okazuje się, że przystojny chłopak, wyglądający jak model czy popularny aktor, jest elfem. Nikt sobie nie zdaje z tego sprawy. Nieprzypadkowo Lee dostał się do klasy City. Bohater ma pewne zadanie do wykonania. Dlatego musi przekonać do siebie Felicity. Nie udaje mu się to jednak tak łatwo, jak się tego spodziewał. Nastolatka jest odporna na jego urok, a kiedy stopniowo wyczuwa niezwykłe umiejętności elfa, jej niepokój jeszcze wzrasta.

Sandra Regnier wymyśliła opowieść, która odrobinę przypomina „Zmierzch” Stephenie Meyer ze względu na schemat, w którym zwyczajna dziewczyna cieszy się powodzeniem u mężczyzny posiadającego fantastyczne umiejętności. Na tym jednak podobieństwo się kończy. Pierwszy tom trylogii „Pan” dosć mocno osadzony jest w rzeczywistości świetnie nam znanej. Felicity nie ma pojęcia o istnieniu elfów, a jej problemy dotyczą przede wszystkim szkoły i braku akceptacji samej siebie.

Dzięki Lee dziewczyna staje się coraz bardziej pewna siebie. Elf zawsze jest po jej stronie, dzięki czemu również i ona zaczyna lubić siebie. Autorka trzyma czytelników w napięciu, ponieważ od początku wiemy (w przeciwieństwie do Felicity), że Lee jest elfem i zastanwiamy się, w którym kierunku podąży akcja. Dopiero na koniec rozwijają się wątki fantastyczne. Czytelnik otrzyma pewną dawkę odpowiedzi, ale tylko po to, by jego apetyt rósł. Ciekawe czy w drugim tomie akcja przeniesie się do świata elfów? Zaletą tego tomu jest to, że nie brakuje naturalnych i żywych dialogów, a nastoletni czytelnicy poznają bohaterów, którzy nie są im obcy. Rzeczywistość opisana w książce przenosi nas do typowej szkoły, w której uczą się zwykli uczniowie, a jednocześnie dzięki połaczeniu tego z wątkami fantastycznymi, otrzymujemy intrygującą historię, od której trudno się oderwać, nawet jeśli jest się już nieco starszym nastolatkiem…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *