„Stara historia. Nowa wersja” – Jonathan Littell

Stara historia. Nowa wersja, Jonathan LittellJonathan Littell zyskał rozgłos i uznanie w świecie literackim po opublikowaniu debiutanckiej powieści pt. „Łaskawe”. W tej monumentalnej książce wykreował postać SS-mana, który brał udział dział w eksterminacji Żydów podczas II wojny światowej. Poznajemy jego fikcyjne wspomnienia i śledzimy spotkanie człowieka z najgorszą formą zła. Po dwunastu latach od wydania powieści „Łaskawe”, Jonathan Littell powrócił do formy powieści przepisując na nowo jedno z wcześniejszych opowiadań. Zostało ono wydane po francusku, nigdy nie było publikowane w Polsce.

„Stara historia. Nowa wersja” zaskakuje od samego początku. Nie sposób streścić tej powieści z kilku powodów. Po pierwsze co jakiś czas zmienia się bohater. Brakuje tu logiki, której zazwyczaj podporządkowane są formie powieści. Po drugie nie wszystko wpisuje się w schemat przyczynowowo-skutkowy. Do tego trudno określić, czy śledzimy wydarzenia dziejące się na jawie, czy podczas snu.

Na początku wydaje się, że mamy zwykłego bohatera, który prowadzi sielskie mieszczańskie życie. Pływa w basenie, spożywa kolację z rodziną, posiada życie erotyczne. Tyle, że z każdą stroną wszystko się komplikuje. Mężczyzna zmienia tożsamość, wkracza do kolejnych pomieszczeń w których zmienia się otoczenie. Przechodząc przez korytaż znajduje się w labiryncie, z tórego właściwie nie ma wyjścia. Wystarczy jednak znaleźć drzwi i dotknąć klamki, by trafić do innej rzeczywistości. Zmienić może się płeć bohatera, otoczenie, ale rytuały pozostają te same.

Postać, która przeprowadza nas przez kolejne obrazy dopasowuje się do tego, co zastaje. Wchodzi w rolę, choć czytelnik nie wie, co go za chwilę czeka. Niezależnie od tego, jaką bohaterowie będą prowadzić egzystencję, jej opis zawsze będzie utrzymany w podobnym tonie emocjonalnym. Takim, w którym dobro i zło się zacierają. Moralność, zasady etyczne przestają istnieć, bywa więc że autor prowadzi czytelnika niekoniecznie tam, gdzie chciałby się znaleźć.

Autor powtarza w książce pewne motywy. Bohater przemierza labirynt, w którym zdarzają się braki w dostawie prądu, do jedzenia są kwaśne jabłka, a na kolację homary. Te same przedmioty występują w różnej konfiguracji, w innych okolicznościach. Powtarza się motym wojny, perwersyjnego seksu, przemocy. Czytelnik ma wrażenie, że zamiast człowieczeństwa, do głosu dochodzą najbardziej pierwotne instynkty. Bohater wchodzi w swoją rolę, a jednocześnie nie zastanawia się nad tym, co robi. Działa nieświadomie i podporządkowuje się nowej tożsamości.

„Stara historia. Nowa powieść” nie jest łatwą lekturą. Trzeba wielkiej determinacji by przebrnąć przez opisy perwersyjnego seksu, ale równie trudne są momenty, w których mowa o przemocy. Jonathan Littell pisze w sposób obrazowy, to odbiorcę dotyka to, co najgorsze w opowieści, niekoniecznie samego bohatera. Opisywane sceny potrafią wywoływać w nas poczucie sprzeciwu, tak potrafią być mocne. Choć akcja rozgrywa się na granicy jawy i snu, to wciąż mamy wrażenie, że mamy do czynienia z najgorszym koszmarem, który wkracza w rzeczywistość.

Jonathan Littell poprzez „Starą historię” prowokuje odbiorcę pod wieloma względami. Zmusza do przyglądania się z bliska temu, co najgorsze w człowieku. Czy w ten sposób chce nam przypomnieć o tym, co jest w nas najsilniejsze? Czy zwyciężają w nas najgorsze instynkty takie jak przemoc, pożądanie, chęć przetrwania za wszelką cenę? A może należy iść innym tropem? Autor kreśląc tę historię powtarza pewne motywy, a wśród nich pojawiają się pewne nazwiska znanych twórców. Może oznacza to, że kultura również odciska na nas istotne piętno? Tyle, że ile będzie odbiorców, tyle interpretacji. „Stara historia” wymyka się bowiem odbiorcy pod każdym względem. Im bardziej się czegoś tu szuka, tym trudniej to znaleźć. Pewne jest natomiast to, że odbiór lektury nie należy do łatwych i przyjemnych, bo happy endu nie będzie, żadnego końca z łatwymi odpowiedziami w książce Littell nie znajdziemy.

1 komentarz do “„Stara historia. Nowa wersja” – Jonathan Littell

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *