„Pani Stefa” – Magdalena Kicińska

Pani Stefa, Magdalena KicińskaJanusza Korczaka raczej nie trzeba nikomu przedstawiać. Zresztą trzy lata temu był Rok Janusza Korczaka. Wtedy Starego Doktora postanowiono bliżej przybliżyć również dzieciom. Wydano kilka biografii na temat Janusza Korczaka oraz książek jego autorstwa. Jednak Henryk Goldszmit nie działał w pojedynkę. Dlaczego zatem Stefanię Wilczyńską tak często się pomija, albo traktuje zaledwie jako pomocnicę Korczaka?

Pani Stefa była przecież od początku przy tworzeniu Domu Sierot na ulicy Krochmalnej w Warszawie. W 1912 roku ta dwudziestosześcioletnia energiczna kobietą, która po ukończeniu studiów nauk przyrodniczych na Uniwersytecie w Liège w Belgii, postanowiła poświęcić się bardzo wymagającej pracy, współtworzyła ten sierociniec Zanim powstał Dom Sierot była wolontariuszką, a następnie kierowniczką innego przytułku dla żydowskich sierot.

W biografii „Pani Stefa” będzie więcej pytań niż odpowiedzi. Magdalena Kicińska pokazuje, że pewnych informacji nie uda się już uzyskać. A dla badacza coś, co jest prawdopodobne, ale niepotwierdzone w zasadzie nie ma prawa być dopuszczone do głosu. W przypadku Stefanii Wilczyńskiej otrzymać można sporo hipotez. Trudno uzyskać jakieś bliższe informacje na temat jej pochodzenia, wyborów życiowych. Są pewne suche fakty, ale nie ma informacji, co czuła, co myślała.  Dlaczego Stefa nie założyła rodziny, jakie były jej stosunki z rodzeństwem? Wiadomo, że rodzina była zasymilowana, a jidisz Wilczyńska musiała się nauczyć w dorosłym życiu.

Po Stefanii zostały listy, które pisała w drugiej połowie życia. Tylko, że nie wspomina w nich o swej przeszłości. Pozostało zaledwie kilka osób, które znały panią Stefę. To jej wychowankowie. Szlojme Nadel, Icchaak Belfer, Izaak Skałka są ostatnimi żyjącymi wychowankami Domu Sierot. Według nich Stefania była ojcem, Janusz Korczak – matką. Wprawdzie Stary Doktor zyskał sławę, jako pedagog, bo pisał książki, nadawał audycje radiowe, ale bez zmysłu organizacyjnego Wilczyńskiej, nigdy by mu się nie udało. Ona była bardziej niedostępna, surowa, zdystansowana i twarda. Dzieci ją jednak kochały, nigdy nie trafiła przed sąd dzieci, a Korczak owszem.

Co łączyło panią Stefę i Starego Doktora? Magdalena Kicińska nie szuka sensacji. Pokazuje jak zależni byli od siebie, ale czy tylko pod względem zawodowym? Dziś zostały tylko ustne relacje dawnych wychowanków Domu Sierot na ten temat, ale nie ma żadnych listów Stefanii do Korczaka i odwrotnie. Mieli wspólny cel, połączyła ich chęć pomagania dzieciom.

Magdalena Kicińska, by napisać biografię, musiała przemierzyć pół świata. Dotarła do wszystkich możliwych źródeł: była w Muzeum Bojowników Getta Lochamej HaGeta’ot, kibucu Bohaterów Getta, muzeum kibucu En Charod w Izraelu, czy w archiwum Korczakianum w Warszawie. Stefania Wilczyńska była kobietą, którą można uważać za niezwykle postępową. Nie mogła studiować w Polsce, więc wyjechała do Belgii. Pracowała w Domu Sierot, ale targały nią wątpliwości. Pod koniec lat trzydziestych mogła zostać w kibucu, w Palestynie. Stwierdziła jednak, że nie może zostawić dzieci z Domu Sierot.

Książka „Pani Stefa” posiada jeszcze jedną warstwę. Przez pryzmat historii Wilczyńskiej widzimy przemiany, jakie zachodzą w Europie w stosunku do Żydów. Widzimy ich emigrację do Palestyny, życie codzienne dzieci, które w Domu Sierot mogły znaleźć swoje miejsce – poczuć się ważne i potrzebne.

Magdalena Kicińska postanowiła nie tylko ocalić od zapomnienia historię Stefanii Wilczyńskiej. Usunęła ją z cienia Korczaka i pokazała, że była osobą równie ważną. Można pokusić się nawet o stwierdzenie, że bez niej Stary Doktor nigdy by sobie nie poradził. Z pewnością doskonale się uzupełniali. Książka, którą napisała reporterka może być potraktowana jako próba biografii. Jednak obraz Wilczyńskiej, jaki otrzymujemy, okazuje się być niezwykle sugestywny, choć (na szczęście) pozbawiony został egzaltacji, czy moralizatorstwa.

    • Warto docenić Stefanię. Nie tylko sporo zrobiła dla dzieci i Korczaka, ale też można powiedzieć, że była emancypantkę.

  1. Bardzo chętnie poszukam książki o Wilczyńskiej. Uwielbiam czytać o kobietach bezkompromisowych, ambitnych, poświęcających się wielkiej sprawie, a opieka nad dziećmi jest poważnym wyzwaniem.

    • Większego poświęcenia chyba nie ma, bo Wilczyńska świadomie wróciła do Polski, tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej.

  2. Wątek relacji Korczaka i Pani Stefy był też poruszony w „Korczak. Próba biografii” Olczak-Ronikier z podobnym, z tego co piszesz, wydźwiękiem i chyba jednak z tego co pamiętam lekko wychylonym wahadłem w stronę większego zaangażowania Wilczyńskiej.
    Poza tym okazuje się, że nie tylko Korczak i Wilczyńska do końca byli z dziećmi.

    • Szkoda, że tak mało wiemy o pozostałych osobach. Z drugiej strony skoro Olczak-Ronikier napisała próbę biografii Korczaka, to książkę Kicińskiej można nazwać szkicem opisu życia Wilczyńskiej…

  3. Ha, każda wielka osobistość potrzebuje biografa, który umiejętnie zaprezentuje jej charakter oraz historię, tak by sylwetkę można przybliżyć szerszym masom. O Korczaku dowiedziałem się co nieco za sprawą książek Igora Newerlego, ale o pani Stefie nie słyszałem w ogóle. A z Twojego tekstu jasno wynika, że to równie nieszablonowa postać.

Skomentuj Dominika Fijał Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *