Paullina Simons – Pieśń o poranku

Pieśń o porankuPaullina Simons znana jest rzeszy czytelników dzięki swoim bestsellerowym książkom: „Jeździec miedziany”, „Tatiana i Aleksander”, „Ogród letni”. Ta trylogia napisana została wielkim rozmachem, być może dlatego osiągnęła taki sukces.

Natomiast „Pieśń o poranku” osadzona jest we współczesnych realiach. Główna bohaterka powieści spełniła właściwie swój „American dream”. Ma wszystko: troje dzieci, kochającego męża, nie zastanawia się jak związać koniec z końcem. Wręcz odwrotnie. Może pozwolić sobie na najlepsze ubrania, Jared kupuje jej piękną biżuterię, a na urodziny dostaje sportowego jaguara.

Mimo tej baśniowej otoczki Larissa jest nieszczęśliwa. Nie potrafi się odnaleźć w swojej roli. Działa jak robot. Zawieźć dzieci do szkoły, zrobić zakupy, posprzątać, odebrać z zajęć, zrobić obiad, pozawozić na zajęcia dodatkowe, tak wygląda jej schemat dnia. Ale rutyna ją zabija. Nie potrafi odnaleźć siebie. Nie ma nawet ochoty na czytanie ukochanych książek.

Przed laty interesowała się teatrem, a najbardziej tragedią. Teraz w wolnych chwilach  zajmuje się malowaniem scenografii. Potem da się namówić przyjaciołom do reżyserowania amatorskich przedstawień. Właśnie w tym jest świetna. Tylko nawet to nie daje jej satysfakcji.

Wszystko się zmienia, kiedy poznaje o dwadzieścia lat młodszego mężczyznę. Kai jeździ na motorze, imponuje jej jego wolność. Nic nie musi robić, podejmuje się tylko tego, co chce. Sprzedaje samochody i zajmuje się kamieniarstwem. Właśnie jego niezależność przyciąga Larissę do Kaia. Jej życie zaczyna się robić emocjonujące. Wreszcie wychodzi poza schemat. Tylko co wybierze główna bohaterka?

Przecież zwykle mężczyźni porzucają kobiety, zostawiają rodzinę i idą dalej. Czy Larissa właśnie tak zrobi? Jakie będą konsekwencje jej postępowania? No i czy istnieje jakiś dobra droga, którą można podążać? Jeśli porzuci kochanka, będzie nieszczęśliwa, ale kiedy zostawi rodzinę, czy będzie mogła o tym zapomnieć?

Paullina Simons pokazuje nietypowy wybór. Daje do zrozumienia, że szczęście jest w nas samych. Wszystko zależy tylko, czy chcemy je w sobie znaleźć. Larissa widziała świat przez pryzmat dramatu greckiego. Skupia się właśnie na tym co złe, nie zuważając dobra wokół siebie. Choć na początku czujemy do niej sympatię, potem szala zaczyna się przechylać na jej niekorzyść. Bohaterka tłumaczy siebie miłością, ona ma jej dać wolność, ale czy tak właśnie się dzieje?

Książka może drażnić tym, że osadzono ją początkowo w typowo romansowych realiach. Bohaterka jest bogata, ma wszystko. Nie rozumie jednak swojej roli, ani miejsca w świecie. Wtedy zaczyna poszukiwać odskoczni. Tak streszczony wątek oczywiście prowadzi do romansu. Simmons jednak daje czytelnikom coś jeszcze. Pokazuje wybory bohaterów z różnych perspektyw. Najciekawszymi postaciami w powieści okazują się być przyjaciele bohaterki – zwłaszcza Che. Choć niestety wątek ten mógłby być bardziej wyeksponowany.

„Pieśń o poranku” wydawać się może zwykłym romansem. Jednak tego typu powieści nie mają raczej niemal siedmiuset stron. Autorka starała się rozbudować portrety psychologiczne bohaterów, bardziej na wzór „Pani Bovary” Flauberta. Niektórzy może nie dadzą się przekonać, jednak finał zaskoczy wszystkich  – zarówno sceptyków, jak i pasjonatów tej powieści. Larissa Stark drażni i wkurza, jej wybory niekoniecznie są naszymi. Jednocześnie wciąż chciałam się dowiedzieć, co kieruje bohaterką, jakie są jej motywacje. Zadawałam sobie pytanie czy pustkę wewnętrzną da się zasłonić namiętnością? Jaką daje nam odpowiedź Paullina Simons, trzeba sie przekonać samemu.

Dziękuję Wydawnictwu Świat Książki za egzemplarz powieści.

  1. Nie wiem czy kiedyś sięgnę po tę książkę. Jeśli sama mnie znajdzie, to jej nie odrzucę :), ale szukać specjalnie nie będę.
    Zauważyłem, że wiele osób czyta teraz o islamie. Ciekaw jestem Twoich wrażeń z Twojej obecnej lektury i czekam na recenzję 🙂

  2. Ja też machinalnie zerknęłam najpierw na to, co czytasz obecnie i niecierpliwie czekam na recenzję.

    A wracając do książki p. Simons – czytałaś trylogię? Koleżanka mi ją polecała 2 lata temu, tylko jakoś zebrać się w sobie nie mogę. A poza tym jest tyle innych jeszcze książek do przeczytania 🙂

    • Cała trylogia wymaga mnóstwo czasu, bo pisana jest z wielkim rozmachem. Niektórzy cenią w niej wątek romansowy. Do mnie przemówił wątek historyczny… Polecam, jeśli lubisz opowieści o wojnie z trudną miłością w tle 🙂

Skomentuj Andrew Vysotsky Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *