„Płynąc do domu” – Deborah Levy

Płynąc do domu, Deborah LevyPierwszą książką Deborah Levy jaką poznałam było „Gorące mleko”, powieść skupiająca się na trudnych relacjach między matką a córką. Brytyjska pisarka urodziła się w 1959 roku w RPA, a jej ojciec dzialający na rzecz zniesienia aparthaidu był więźniem politycznym. Z tego powodu rodzina pisarki przeniosła się do Wielkiej Brytanii. Autorka dwukrotnie była nominowana do finału Nagrody Bookera między innymi za powieść „Gorące mleko”. Za kilka dni premierę będzie miał drugi nominowany tytuł „Płynąc do domu”. Dzisiaj recenzja przedpremierowa.

Historia na pozór wygląda jak typowe wakacyjne opowieści przenoszące nas gdzieś w egzotyczne miejsca. Tyle, że tutaj bohaterowie niekoniecznie mogą liczyć na sielankowy pobyt. W basenie należącym do willi pod Niceą, w gorący dzień dwie rodziny wynajmujące to miejsce zauważają nagie ciało. Unosi się ono na wodzie i z daleka niektórym wydaje się, że to niedźwiedź. Tymczasem to Kitty Finch, młoda kobieta, która pomyliła daty i przybyła do willi nie wtedy, kiedy powinna. Niestety wszystkie okoliczne miejsca, gdzie może coś wynająć, są zajęte. Isabele pozwala dziewczynie zostać, ponieważ w domu jest jeszcze jeden wolny pokój.

Willę zamieszkują dwie rodziny. Poeta, Joe Jacobs, spędza tu wakacje ze swoją żoną Isabel oraz ich córką Niną. Jest tu także para ich przyjaciół, Mitchell i Laura. Wkrótce cała czwórka zauważa, że Kitty zachowuje się niekonwencjonalnie. Okazuje się być miłośniczką roślin, nagich kąpieli oraz… twórczości Joego. Dzieczyna wcale nie przebywa tu przypadkowo. Dlaczego zatem żona poety pozwoliła na to, by Kitty została w willi? Młoda kobieta wydaje się osobą z zaburzeniami psychicznymi, która jawnie adoruje poetę, a także próbuje podsunąć Joemu swój pierwszy wiersz. Przeczyta go nastoletnia Nina i zaskoczy ją przesłanie tego utworu.

Poeta, którego poznajemy w tej książce to człowiek, który ocalał z Holocaustu. W czasie drugiej wojny światowej zginęła cała jego żydowska rodzina. Tylko Joe, wtedy jeszcze Józef, jako pięcioletni chłopiec miał szczęście i trafił do Anglii. Przeszłość poety poznajemy stopniowo. Początkowo wydaje się podstarzałym podrywaczem, korzystającym z własnej popularności. Jaki zatem cel ma jego żona, która zdaje sobie sprawę z jego wiarołomstwa?

Całą tę grę między rodzicami i Kitty obserwuje jeszcze Nina. Mamy do czynienia z bohaterką w wieku dojrzewania, a jednocześnie osobą zdającą sobie sprawę ze zdrad ojca. Właśnie on miał największy wpływ na wychowanie córki, gdyż spędził z nią najwięcej. Matka Niny jako dziennikarka często była nieobecna w domu.

Akcja tej historii rozgrywa się w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Obserwujemy bohaterów, którzy są dla nas enigmatyczni, początkowo trudno zrozumieć ich motywację. Deborah Levy skupia się na pewnych przedmiotach, słowach, których symbolika w finale nabiera znaczenia, bo okazują się kluczowe dla zrozumienia tej opowieści. Pisarka zbudowała historię na pozór minimalistyczną, w której emocje mają wielkie znaczenie, choć są skrzętnie ukrywane. Forma również jest bardzo istotna – kolejne zdania układają się płynnie, jak w tytule. Wszystko zostało skondensowane, nie ma tu żadnego nadmiaru, czy niepotrzebnych fraz, są za to niedopowiedzenia. Obserwujemy pewien dramat, choć z daleka wszystko wydaje się tak sielankowe, jak egzotyczne wakacje. Napięcie narasta, od emocji aż kipi, by w finale zaskoczyć i zmusić odbiorcę do zastanowienia. Tytuł nabierze nowego znaczenia, a czytelnik na długo jeszcze po zakończeniu powieści będzie się mierzył z własnymi emocjami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *