Wszyscy kochają tych niepokornych. Bez postaci takich jak Janosik, Rumcajs, czy Wilk z filmu aniomowanego „Wilk i Zając” byłoby jakoś smutno. Typowo negatywne postacie pozwalają zaistnieć tym dobrym. Bo gdyby nie ci najgorsi, z kim walczyłby Batman, Superman, czy Spiderman? Zarówno najmłodsi, jak i ci starsi, posiadają takie ulubione złe postacie. Bohaterowie z książki dla młodszej młodzieży „Bad Guys. Ekipa Złych” przypominają postacie z filmu „Pulp Fiction” Q. Tarantino. Kto z mojego pokolenia nie pamięta sławetnych dialogów Vincenta Vegi i Julesa Winnfielda (czyli J. Travolty i S. L. Jacksona)? Ekipa Złych jest trochę do nich podobna, choć znacznie bardziej zabawna i odpowiednia dla dzieciaków od siódmego roku życia.
Książka Aarona Blabeya pt. „Bad Guys. Ekipa Złych”, po którą sięgnęliśmy, to już drugą część przygód tytułowego gangu. Ich negatywne postępowanie w tym odcinku polega na… czynieniu dobra. Ekipa Złych przeszła bowiem na dobrą stronę mocy, tylko jakoś nikt w to nie wierzy. Czworo bohaterów: Wilk, Rekin, Pirania oraz Wąż, właśnie uratowali szczeniaczki z psiego schroniska, ale świat widzi w nich jedynie niebezpiecznych bandytów. Dlatego postanawiają zrobić coś spektakularnego, czego nikomu jeszcze się nie udało.
Celem ekipy staje się kurza ferma, najlepiej strzeżone miejsce na świecie. Tam, w małych klatkach, hodowane są kurczaki. Ptaki nigdy nie widziały światła słonecznego. Bad Guys postanawiają podjąć wyzwanie. Najbardziej z tego powodu cieszy się Wąż, który kocha kurczaki… (na obiad, śniadanie i kolację). Czy uda mu się zapanować nad drapieżnym instynktem?
Łatwiej jest włamać się do systemu policyjnego, niż do fermy kurcząt o słodkiej nazwie „Słoneczna”. Dlatego Ekipa Złych potrzebuje pomocnika. Zostanie nim pewien ptasznik. Pająk, na którego Pan Rekin będzie reagował atakami paniki. Jak współpracować z kimś, kogo się boimy? Jakie niespodzianki czekają na bohaterów? Czy misja skończy się sukcesem?
Historia przedstawiona w ksiażce jest niezwykle zabawna. Mamy do czynienia z opowieścią obrazkową, można powiedzieć, że to komiks, choć układ kadrów nie jest typowy. Bohaterowie przeżywają sporo przygód, ale nie wszystko idzie po ich myśli. Właśnie te potknięcia i pomyłki bawią najbardziej, ponieważ ekipa stara się uszczęśliwiać innych po swojemu, na siłę. Natomiast starsi odbiorcy zauważą zabawne nawiązania do popkultury. Jednocześnie nie brakuje w tej książce pozytywnego przesłania. Widzimy przełamywanie stereotypów. Pająk okazuje się sympatyczną postacią, której rekin niepotrzebnie się lęka (zamiast spróbować go najpierw poznać). Oprócz tego pojawia się problem niewłaściwego traktowania zwierząt – np. chów klatkowy kurczaków. Najważniejsze jednak jest nawiązywanie przyjacielskich relacji. Ekipa Złych to drużyna kumpli, którzy mogą na siebie liczyć w potrzebie.
Kolejną zaletą książki „Bad Guys. Ekipa Złych. Odcinek 2” jest własnie jej komiksowy charakter. Dzięki temu nawet ci, którzy nie przepadają za czytaniem, powinni dać się namówić na tę lekturę. Rysunki nie są kolorowe, za to bardzo dynamiczne. Sprawiają, że historię bardzo szybko się pochłania. Do tego niepowtarzalny humor. Moje dzieciaki są zachwycone opowieścią. Dopytują już o kolejne odcinki. 