Pochodząca z czasów mojej młodości publikacja „Poczet królów i książąt polskich” Andrzeja Garlickiego do dzisiaj leży na półce w biblioteczce. Książka wyróżniała się twardą oprawą i wytłoczonym tytułem w złotym kolorze. Chętnie przeglądałam wizerunki Piastów i Jagiellonów, a także królów elekcyjnych. W podręcznikach pojawiały się reprodukcje szkiców i obrazów Jana Matejki. Wszystkie te książki łączyły zdjęcia kiepskiej jakości. Potem nastały czasy kolorowych i jaskrawych tytułów dla młodych czytelników, ale sama się z nimi minęłam. Dopiero, kiedy zaczęłam szukać opowieści historycznych dla dzieci, zwróciłam uwagę, że brakuje takich, które poświęcono kobietom. Dzięki tytułowi „Poczet królowych polskich” Anny Kaszuby-Dębskiej można dowiedzieć się, że i w naszej historii nie brakowało wyjątkowych władczyń.
Autorka książki obiecuje czytelnikom na wstępie kontakt z żywą historią oraz spotkanie „oko w oko” z bohaterkami „Pocztu…” .Ma rację, bo rzeczywiście, królowe przemawiają własnym głosem. Każda królowa wypowiada się w pierwszej osobie. Ich opowieści nie mają nic wspólnego z notkami encyklopedycznymi. Anna Kaszuba-Dębska nie miała łatwo, ponieważ źródła historyczne niewiele mówią o wielu z nich. Zwłaszcza pierwsze piastowskie władczynie kryją się w mrokach dziejów. Czasami pozostało po nich jedynie legendarne mię, jak było choćby w przypadku Rzepichy. Autorka oparła się na tym, co mówili dawni kronikarze, ale bez wybielania, ponieważ jej bohaterki są osobami z krwi i kości. Mają swoje zalety, ale również wady. Wnioski z ich wypowiedzi czytelnicy muszą wyciągnąć sami.
„Poczet królowych polskich” wyróżnia to, że królowe mówią do nas bezpośrednio. Wprawdzie chciałoby się, żeby te monologi były dłuższe, ale Anna Kaszuba-Dębska skupiła się na tym, żeby przedstawić jaką monarchinie pełniły rolę, czy sprawowały władzę chociaż w jakimś stopniu, co mogły czuć, gdy pojawiły się na dworze, jako żony królów wśród obcych ludzi, z daleka od rodziny i bliskich. Dzieciaki wreszcie je dostrzegą, ponieważ władczynie wychodzą z cienia. Okazuje się, że nie tylko były rodzicielkami następców tronu. Autorka pokazuje dwór królewski z kobiecej perspektywy, czyli inaczej niż zawsze, a to oczywiście wzbogaca. Anna Kaszuba-Dębska wspomina nawet, że daje nam herstorie w odróżnieniu do historii pisanej przez mężczyzn. Przede wszystkim podkreśla, że te opowieści mogą inspirować dziewczęta, ponieważ opisywane królowe zaszły najwyżej jak to możliwe w ich czasach. Osiągnęły tak wiele, dzięki silnemu charakterowi oraz inteligencji.
Publikacja przyciąga naszą uwagę ze względu na przedstawione wizerunki władczyń. Mamy do czynienia z pocztem i tutaj równie ważny jak słowo jest obraz. Warto wspomnieć o twardej oprawie i dużym formacie książki. Portrety królowych są ważne i zajmują sporo miejsca. Każdy detal ma sens, nawet tło nie jest dziełem przypadku. Ilustracje są żywe i pełne barw, ale nie pojawia się odczucie przesytu. Młody czytelnik z uwagą będzie przeglądał te obrazy i zwracał uwagę na szczegóły. Otrzymujemy portrety 25 wyjątkowych postaci płci żeńskiej. Z przyjemnością podziwia się wizerunki władczyń, ale sam tekst został napisany w przyjemny sposób. Narracja skierowana bezpośrednio do odbiorcy sprawia, że królowe stają się bliskie odbiorcy, a przystępny język zachęca do śledzenia losów kolejnych bohaterek oraz czerpania inspiracji z tych opowieści.
dzięki – już wiem co pod choinkę 😉
Polecam – święta coraz bliżej 🙂