Wojna wydaje się być czymś bardzo odległym. Wystarczy jednak prześledzić niedawną historię i przypomnieć sobie, co wydarzyło się dwadzieścia lat temu w dawnej Jugosławii. Kto jeszcze pamięta, ilu ludzi tam ginęło? A co najważniejsze – dlaczego?
Emir Suljagić – autor „Pocztówek z grobu”, urodził się w 1975 r. Kiedy wybucha konflikt w Jugosławii, jest zaledwie siedemnastolatkiem. Jako muzułmanin, podczas wojny domowej w kwietniu 1992 r., musiał uciekać przed Serbami. Bośniaccy muzułmanie przenoszą się do Srebrenicy. W miasteczku powstała enklawa, w której przebywali przez trzy lata.
Nie raz czytałam książki o oblężonym mieście. Tyle, że ta historia wydarzyła się tak niedawno… Sulijagić opowiada o tym, co dzieje się z człowiekiem, który nie ma żadnych perspektyw, ani nadziei. Skądś znamy te opowieści. Przypominają historie łagrowe, albo obozowe. Tylko wtedy nikt nie grał w tetris, ani nie korzystał z komputera.
Chłopak, dzięki znajomości języka angielskiego, zaczyna pracować jako tłumacz dla ONZ. Widzi wiele. Swoje obserwacje przytacza w „Pocztówkach z grobu”. Zastanawiałam się nad tytułem tej książki. Łatwo wyjaśnić drugi człon, bo przecież miejse, w którym przebywał Suljagić stało się grobem dla wielu tysięcy ludzi. A pocztówki? Zapiski, które prowadzi autor, są krótkie i mogą w swej formie przypominać lakoniczne relacje. Jednak, choć świadek tamtych wydarzeń nie używa nadmiaru słów, te które są, zostawiają w czytającym trwały ślad. Każdy z rozdziałów może być potraktowany jako taka kartka. Tytuły mówią same za siebie – „Przetrwanie”, „Wojna”, „Beznadzieja”, „Upadek”, „Ludzie”.
Razem z młodym chłopakiem widzimy absurdy wojny. Ludzie w okupowanym mieście, aby przeżyć zapominają o człowieczeństwie. Poszukiwanie zrzutów pomocy humanitarnej przypomina polowanie stada wilków. Trzeba przetrwać, więc wszystkie chwyty są dozwolone. Niestety, nie wszystkim uda się przeżyć. Wczasie wojny zginęło wielu najbliższych Suljagića – jego ojciec, dziadek, przyjaciele. Najgorsze następuje po tym, gdy Serbowie wkraczają do miasta. Zaczyna się selekcja, oddziela się kobiety i dzieci od mężczyzn. Ginie około osiem tysięcy ludzi. O każdym z nich Suljagić chciałby pamiętać.
Autor pragnie zadać wszystkim pytanie, czy mają świadomość, gdzie byli 15 lipca 1995 roku? Dla niego to data najważniejsza. Chciałby, aby wszyscy pamiętali o tamtych tragicznych wydarzeniach, które nazywa „jedną z największych zdrad, których dopuściła się ludzkość”. Pisze: „Wraz z moimi przyjaciółmi zostaliśmy skazani na śmierć. I nikt z zewnątrz nie chciał nic z tym zrobić”. Suljagić przeżył, głównie dzięki temu, że był tłumaczem. Widział zbrodnie z perspektywy biurokratycznej, poznał tych, którzy stali za masakrą. Dziś jest dziennikarzem, mieszkającym w Sarajewie. Czy udaje mu się choć na chwilę zapomnieć o tch, którzy zginęli?
Historia opowiedziana przez świadka wydarzeń w Srebrenicy jest nie tylko lekturą obowiązkową dla historyka. Każdy z nas powinien sobie przypomnieć od czasu do czasu, jak łatwo wydobyć z człowieka demona. Wystarczy mały impuls, by górę wzięły nasze najprymitywniejsze instynkty. Walka o przetrwanie niewiele ma wspólnego z człowieczeństwem. Książka pozostawiła we mnie pewien niedosyt, bo chciałabym dowiedzieć się więcej na ten temat. Jednak „Pocztówki z grobu” poruszą każdego. Nikt po ich przeczytaniu nie pozostanie obojętny.