„Poza sezonem” – Jørn Lier Horst

Poza sezonem, Jørn Lier HorstWydawnictwo Smak Słowa zorganizowało ciekawą akcję dla blogerów. Ich stali recenzenci prócz książki otrzymali również pocztówkę, którą mogli wysłać innemu miłośnikowi słowa pisanego. Chodziło konkretnie o powieść kryminalną „Poza sezonem” Jørna Liera Horsta, która ma swoją premierę 9 września, czyli właśnie dzisiaj. Od Beaty z Co warto czytać, otrzymałam pocztówkę z zaproszeniem do recenzji, dzięki temu przeczytałam tę książkę.

Jørn Lier Horst to znany norweski pisarz, z którym miałam do czynienia dzięki książkom detektywistycznym dla dzieci z serii „Biuro detektywistyczne nr 2”, których jest autorem. Oprócz tego istnieje seria dla dorosłych – Mroczny Zaułek – dzięki której można sięgnąć po dwa inne tytuły tego autora: „Psy gończe” i „Jaskiniowca”. Powieści te zostały uhonorowane licznymi nagrodami: Szwedzkiej Akademii Kryminału, za najlepszy skandynawski, czy norweski kryminał. Być może właśnie dlatego książki Horsta trafiają do polskiego czytelnika niejako od końca (od dziewiątego do siódmego tomu), ponieważ cykl o komisarzu Williamie Wistingu staje się coraz lepszy i został doceniony przez jurorów.

Dla pisarza sporym ułatwieniem w pracy może stać się doświadczenie zawodowe. Jørn Lier Horst do 2013 roku pracował jako szef wydziału śledczego w policji, więc od podszewki zna metody pracy organów ścigania. W połączeniu z talentem pisarskim daje to sporą przewagę przed innymi autorami, którzy mogą polegać jedynie na wiedzy z drugiej ręki.

W powieści „Poza sezonem” akcja rozpoczyna się jesienią, na wybrzeżu. Oglądamy opuszczone domki letniskowe, ponieważ o tej porze roku trudno o wczasowiczów. Jedynie ludzie poszukujący chwili samotności tu spędzają czas, albo… włamywacze. Nie ma przecież lepszego obiektu do okradania, niż opuszczony dom – wiadomo, że raczej nikt tu szybko nie wróci. Dlatego grupy, które okradają domki działają na większą skalę, nie ograniczają się do włamań do jednego budynku. Kiedy Ove Bakkerud przyjedzie spędzić weekend do swojego domku, okaże się, że został okradziony. Jakieś dziwne przeczucie, a może sąsiedzka solidarność nakazuje mu, by sprawdził co z sąsiednimi willami, a w jednej z nich znajduje zwłoki mężczyzny.

Sprawą zajmuje się komisarz William Wisting, a sprawa okazuje się być bardziej skomplikowana, niż wydaje się na początku. Bo czy chodzi o przypadkowe morderstwo pechowego świadka włamania?  A może kryje się za tym coś więcej? Tym bardziej, że denat nie trafia do patologa, ktoś porwał zwłoki, by nie można było ich zidentyfikować. Okazuje się, że mamy do czynienia z grupą przestępczą, a wszystkie ślady prowadzą prosto na Litwę.

Tam też udaje się komisarz, natomiast jego obserwacje mogą nas mocno zaskoczyć. Opisy Litwinów są stereotypowe. Widzimy stolicę, która niczym nie różni się od wielkich metropolii, ale wystarczy ruszyć się poza centrum, by zobaczyć mnóstwo biedy. Horst pokazuje Litwinów w kontraście z Norwegami. Pojawia się dychotomia – podział Europy na biedną i bogatą. Ci ze Wschodu według komisarza są zmuszeni do łamania prawa, przez nieciekawą sytuację ekonomiczną. Przyznam, że refleksje Williama Wistinga są mocno tendencyjne… Komisarz widzi Litwinów, mniej więcej tak stereotypowo jak u nas postrzega się Indie, jako kraj skrajnej nędzy i żebraków.

Jednak ofiar będzie więcej, a żeby Wistingowi było jeszcze trudniej, do domków letniskowych udaje się córka komisarza, by dojść do siebie po tym jak właśnie zerwała ze swoim chłopakiem. Okolica, w której zamieszka, staje się niemal apokaliptyczna, bo z nieba spadają martwe ptaki.

W książce „Poza sezonem” w bardzo ciekawy sposób łączą się kolejne elementy układanki, a zakończenie zaskakuje, nie jest banalne, ani naciągane. Czasami czytelnik ma wręcz ochotę pomóc policji, która niekiedy ma tropy pod nosem, ale ich nie zauważa. Na szczęście komisarz potrafi współpracować z innymi, więc ma szansę na osiągnięcie sukcesu. Widzimy wyraźnie jak wygląda praca śledczych, ale poznajemy zarówno jej mocne, jak i słabe strony. W powieści nie brakuje też ciekawych obserwacji społecznych i obyczajowych. Ciekawy nastrój, intrygująca fabuła, zwroty akcji oraz logiczne, ale nieoczywiste rozwiązanie składają się w powieści na to wszystko, co tak bardzo uwielbiają miłośnicy kryminałów. Lektura w sam raz na zimny i mokry wieczór poza sezonem…

    • Wydawnictwo działa już od jakiegoś czasu, ma siedzibę w Sopocie. Specjalizują się między innymi w powieściach tłumaczonych z norweskiego oraz wydają noblistę N. Mahfuza.

    • Całkiem przyjemny. Ciekawa fabuła, ale też są takie rzeczy, na które zwracam uwagę – interesujące postacie i pojawia się niebanalna warstwa obyczajowa.

  1. Pingback: „Ślepy trop” – Jørn Lier Horst | Czytam, bo chcę i już

Skomentuj rude recenzuje Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *