Kiedy sięgam po książki Łukasza Orbitowskiego, za każdym razem czuję się zaskoczona, ponieważ autor w żaden sposób nie pozwala się zamknąć w określonych kategoriach i za każdym razem sięga po inną formę literacką. A wszystko początkowo wskazywało na to, że pisarz zajmie się fantastyką, albo grozą. Tyle, że każde kolejna książka Orbitowskiego odbiega od tego, do czego autor zaczął nas przyzwyczajać. Teraz jego proza staje się coraz bardziej realistyczna (choć elementów grozy w niej nie zabraknie).
Najpierw kwestia pisania na zlecenie. Powieść „Inna dusza” powstała dla wydawnictwa Od Deski Do Deski, w ramach Serii Na F/Aktach. Zadanie polegało na tym by napisać powieść dokumentalną opartą na kanwie prawdziwych zdarzeń, które wstrząsnęły niemal dwadzieścia lat temu opinią publiczną, a rozgrywały się w Bydgoszczy. Łukasz Orbitowski jednak nie pisze reportażu, tylko powieść. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że skoro historia dotyczy zbrodni, to może otrzymujemy kryminał? Jednak nie w tym przypadku Czy można napisać dobrą powieść, jeśli temat został narzucony z góry? Oczywiście, na dodatek „Inna dusza” to najlepsza książkę w dorobku literackim Orbitowskiego.
Głównymi bohaterami powieści są: Jędrek i o kilka lat młodszy od niego Krzysiek. Ten pierwszy czuje się już prawie dorosły, bo chodzi do zawodówki, ale nie ma zamiaru zostać cukiernikiem, a zawodowym żołnierzem. Niecierpliwie czeka do osiemnastych urodzin, bo dopiero wtedy będzie mógł wstąpić do Legii Cudzoziemskiej. Krzysiek dopiero się zastanawia jaką szkołę wybrać po podstawówce. Jest jeszcze Darek – chłopak, który znajduje się koło tej dwójki, ale nie aż tak blisko. Co łączy tych bohaterów? Mieszkają w Bydgoszczy, jest połowa lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Czasy nie tak odległe, właśnie wtedy zaczynała się młodość chłopców z powieści, ale też moja.
Bydgoszcz w „Innej duszy” jawi nam się jako miasto prowincjonalne, gdzie dopiero zaczyna się kapitalizm. PRL wciąż straszy, a ludzie zachowują się jakby nie zauważyli zmiany ustroju. Dominuje brak perspektyw. Bohaterowie obserwują tę szarą rzeczywistość, wręcz nią nasiąkają. Orbitowskiemu udaje się odtworzyć nie tylko nastrój, ale też dokładnie opisać jak żyli ludzie zwykli ludzie. Autor przypomina muzykę, jakiej wtedy słuchano, czy gry komputerowe, które wtedy były czymś nowym i wywoływały zachwyt wśród nastolatków.
Bohaterowie są młodzi, całe życie przed nimi. Dokonują pierwszych ważnych wyborów życiowych. Dlaczego jednak Darek ginie z ręki Jędrka? Widzimy wyraźnie, że coś poszło nie tak. Co popchnęło Jędrka do sięgnięcia po nóż? Czy chodziło o miejsce, rodzinę, a może wina tkwiła w samym chłopaku? Łukasz Orbitowski nie daje nam jednoznacznej odpowiedzi. Zostawia czytelnikom tytuł, który sugeruje, że w Jędrku tkwiła inna dusza. Czy nie jest to jednak zbyt wielkie uproszczenie? Autor „Szczęśliwej ziemi” raczej mnoży pytania, niż udziela łatwych odpowiedzi. Nie dowiemy się skąd bierze się żądza zabijania.
Okazuje się, że w świecie szarym, ale jednak zwyczajnym, młody chłopak dokonuje bestialskiego morderstwa. Czy zło tkwi w Jędrku Boruckim od początku, czy też nastolatek się nim zaraża? W rzeczywistości, to jego kolega Krzysiek wyrasta w domu, w którym świat kręci się wokół ojca alkoholika, ale zabija Jędrek, chłopak pomocny, do rany przyłóż, taki który mógłby wiele – gdyby tylko chciał. Nastolatek ma rodzinę poukładaną, ale też buntuje się przeciwko temu. Skąd zatem bierze się w młodym Boruckim mrok? Tak naprawdę widzimy go wszędzie. Ludzie, których opisuje Orbitowski, nie może spotkać nic dobrego. Czujemy, że nie mają żadnych perspektyw, a wszystkie próby zmian i tak skończą się niepowodzeniem. Jednak w „Innej duszy” pisarz pokazuje, że nie ma prostych odpowiedzi. Możemy tylko się przyglądać narastającej grozie oczyma wrażliwego i pełnego empatii Krzyśka. Obrazy, które otrzymamy, na długo nie pozwolą o sobie zapomnieć.
Znów Ci dziękuję za recenzję tej książki. Słyszałam o niej, bo mówiono w Teleekspresie. Interesuje mnie problem zbrodni, motywów i tego co siedzi w głowie przestępcy. Przy okazji polecam Ci „Martwe Ciało”. To poniekąd wiąże się.
Chodzi pewnie o książkę, którą napisał Michał Larek, Waldemar Ciszak? Przyznam, że bardzo mnie intryguje, choć jeszcze nie miałam okazji, by po nią sięgnąć.
Jakiś czas temu usłyszałam w radiu rozmowę z autorem na temat tej powieści. Usiadłam i słuchałam. Pomyślałam sobie, że to będzie chyba coś wartego uwagi. Widzę, że się nie pomyliłam. Fajnie, że napisałaś o „Innej duszy”. A czy „Preparatora” już czytałaś? Bo nie pamiętam.
Zdecydowanie warto sięgnąć. A „Preparatora” nie czytałam, chociaż już czeka na półce w kolejce. 🙂
Z Orbitowskim tak właśnie jest, że każda kolejna książka jest jego najlepszą. Jeszcze nie czytałem, ale oczywiście mam zamiar.
Pingback: „Preparator” – Hubert Klimko-Dobrzaniecki | Czytam, bo chcę i już
Pingback: „I odpuść nam nasze…” – Janusz Leon Wiśniewski | Czytam, bo chcę i już
Ostatnio właśnie Orbitowski opowiadał w telewizji o tej książce. Muszę to przeczytać.
Na pewno zaciekawił mnie ten autor, dziękuję za recenzję
Pingback: „Wigilijne psy i inne opowieści” – Łukasz Orbitowski | Czytam, bo chcę i już
Pingback: „Czarna” – Wojciech Kuczok | Czytam, bo chcę i już