Czy masz niekiedy wrażenie, że literaturę polską odsuwasz nieco na bok, sięgając częściej po tę zagraniczną? Kiedy premierę miała powieść „Prawdziwa historia Jeffreya Watersa i jego ojców”, stwierdziłam, że czytam dużo prozy amerykańskiej, a teraz mam ochotę na coś z rodzimego podwórka, więc przeczytam książkę polskiego pisarza. Wmówiłam sobie, że twórca „Prawdziwej historii Jeffreya Watersa i jego ojców” jest autorem ze Stanów, ponieważ pisze o amerykańskim miasteczku Copperfield, nawet zerknęłam na fragmenty, w których akurat był zapis audycji radiowej, co skojarzyło mi się nieco z serialem „Przystanek Alaska”. Dopiero kiedy Jul Łyskawa dostał Paszport „Polityki”, zorientowałam się, jak bardzo się pomyliłam. Sama zrobiłam sobie psikusa, jakimś cudem przeoczyłam „ł” w nazwisku autora i przerobiłam go na Amerykanina.
Debiutancka powieść Jula Łyskawy dezorientuje czytelnika od samego początku. Pierwsze strony nie pozwalają odbiorcy na wygodne „wejście” w historię. Niedokończone zdania, urywane wypowiedzi, sprawiają, że nie da się otworzyć jakiejś szufladki z napisem: kryminał, komedia, sensacja, fantastyka. Pojawia się myśl: o co tu chodzi? Zaskoczenie zamienia się jednak w zaciekawienie, gdy tylko poznajemy pierwszych bohaterów.
Autor opisuje małą amerykańską miejscowość, Copperfield. Robi to w taki sposób, że jesteśmy w stanie uwierzyć, że takowe miejsce istnieje naprawdę. W tej sennej mieścinie mieszkają drwale, stolarze, ksiądz, któremu objawia się Matka Boska pod postacią foki. Tytuł wskazuje na męski pierwiastek w opowieści, ale z czasem się okaże, że kobiety będą tu odgrywać ważną rolę.
W pewnym sensie mamy do czynienia z sagą rodzinną. Historia założyciela firmy meblarskiej i jego potomków toczy się jednak niechronologicznie. Rodzina Hartów będzie miała istotne znaczenie dla Jeffreya Watersa. Tytułowy bohater nie jest człowiekiem, a stołem. Posiada jednak wiele cech świadczących o jego człowieczeństwie. Nie okaże się jednak drugim Pinokiem, który za dobre zachowanie zostanie zamieniony w chłopca. Przypomina bardziej czerwone krzesło z „Magicznego drzewa” Andrzeja Maleszki, choć nie spełnia życzeń. Waters mówi, ma świadomość, uważa się za Amerykanina. Jeffrey w mgnieniu oka staje się gwiazdą. Przeprowadza się z nim wywiady, Bono nagrywa o nim piosenkę. Wypowiadają się o nim politycy, nawet Jan Paweł II odnosi się w sprawie Watersa.
Drzewo, z którego powstał Jeffrey, ściął Josh Warren. Drwal, który mało mówi, ale mocno kocha swoją żonę. Człowiek o ciele herosa, czy superbohatera z komiksów Marvela, traci nagle anonimowość, gdy Ameryka oszaleje na punkcie stołu. Waters podał, że nadał mu kształt rzeźbiarz Jeremy Hart. Genialny potomek założyciela zakładu stolarskiego „Hart – Prace z Drewnem” wcale nie chce być producentem mebli. Tworzy dzieła wybitne, ale nie pragnie sławy. Podąża za jego twórczością Priscilla Priessnitz, historyczka sztuki, a także autorka poświęconej Hartowi książki „Demon drewna”.
„Prawdziwa historia Jeffreya Watersa i jego ojców” porównywana jest do „Niewyczerpanego żartu” Fostera Wallace’a. Rzeczywiście mają wiele wspólnego, gdyż w obu znajdziemy pewnego rodzaju prześmiewcze podejście do współczesnego świata, a zwłaszcza do amerykańskiej popkultury. Jeffrey Waters, kiedy się pojawi, przyćmiewa najważniejsze wydarzenia na świecie, poszukiwania Osamy bin Ladena, czy Saddama Husajna. Amerykanie szaleją na jego punkcie, dlatego wszystko co związane ze stołem, staje się na sprzedaż. Copperfield nagle okazuje się modne, a do tej pory anonimowi ludzie trafiają przed obiektywy kamer. Książkę Łyskawy czyta się jednak znacznie lepiej niż kultową powieść Wallace’a, gdyż wszystko tu układa się w całość. Fabuła jest istotna i elementy absurdalne i fantastyczne, nie zaburzają intrygującej opowieści.
W książce Jula Łyskawy znajdziemy humor, satyrę i groteskę. W powieści umieszczone zostały fragmenty medialnych wypowiedzi dziennikarskich, ponadto dostajemy rodzinną sagę, wywiad, recenzje, czy fragmenty książki Priscilli. Myśli bohaterów, jak to w życiu bywa, strzępią się i rwą. Autor przeskakuje w różne lata, ale gdyby określić czas, to akcja rozgrywa się od końca XIX stulecia do początku XXI wieku. Jul Łyskawa skłania czytelnika do refleksji. Jego powieść pokazuje rzeczywistość w sposób brawurowy, choć zabawne sytuacje skłaniają nas do poważnych przemyśleń. Widzimy zwykłych ludzi zmagających się z szarą rzeczywistością i świat zmierzający w dziwnym kierunku. Kobiety zwróciły moją szczególną uwagę, ponieważ Jeffrey Waters wcale nie jest tu najważniejszym bohaterem. Przez pryzmat tej postaci zastanawiamy się, czym jest człowieczeństwo i ludzka świadomość. W powieści ważną rolę odgrywa sztuka i kultura. Czy jest dla niej jeszcze miejsce? Kto jest ważniejszy: współcześni idole, czy prawdziwi artyści? Jul Łyskawa nie zamyka jednak wszystkich wątków, czyżby planował drugi tom?