Nie czytałam wcześniej książek napisanych przez Heather Gudenkauf, więc nie wiedziałam czego się spodziewać po jej najnowszej książce „Przyjdę po ciebie nocą”. Potrzebowałam dobrej historii kryminalnej, więc skusiłam się na tę opowieść. Okazało się, że świetnie się wpisała w panujący wokoło klimat. Dzieciaki zaczęły ferie, a okolicę skuł mróz. Wprawdzie śniegu nie ma za wiele, ale zima nie odpuszcza. Taka pora roku pojawia się w tle historii, choć aura jest znacznie bardziej surowa. Prawdę mówiąc nie pamiętam, kiedy ostatnio były w mojej okolicy tak silne opady śniegu, by odcięły nas na jakiś czas od cywilizacji, jak te opisane w książce.
Główna bohaterka powieści szuka ciszy i izolacji. Chce się skupić na pisaniu publikacji w stylu true crime. Właściwie zgromadziła już wszystkie materiały, porozmawiała z ludźmi, których chciała wypytać o zbrodnię sprzed lat. Teraz pozostaje odciąć się od bodźców i nadać dziełu odpowiedni kształt.Temat jakim zajęła się Wylie Lark, nie należy do łatwych i przyjemnych. Postanowiła pisać o pewnej niewyjaśnionej zbrodni, do jakiej doszło na leżącej na uboczu farmie. Nawet wynajęła domek, w którym doszło do makabrycznych morderstw.
Pisarka odkrywa, że nieco za mocno odizolowała się od świata, gdy nadchodzi burza śniegowa. Najpierw potłucze telefon, potem okaże się, że to dopiero początek problemów. Największą niespodzianką okaże się odnalezienie dziecka na podwórku. Początkowo nie wiadomo, czy nie zamarzło, potem na szczęście Wylie uda się je ocucić. Skąd się tam wzięło i kim jest? Tyle, że kobieta niczego się nie dowiaduje od dziecka. Nie chce zaufać pisarce, a może nie potrafi mówić? Wylie postanawia rozejrzeć się po okolicy, ponieważ przypuszcza, że mogło dojść do jakiegoś wypadku. Co odkryje?
Historia toczy się dwutorowo. Prócz wydarzeń współczesnych, dowiadujemy się stopniowo, co wydarzyło się przed laty w domu wynajmowanym przez Wylie. Heather Gudenkauf buduje napięcie, przenosząc opowieść w najbardziej dramatycznym momencie w inne czasy. Zastanawiamy się, kim jest dziecko na bezludziu, ale też chcemy wiedzieć, z jaką historią z przeszłości jest związane to miejsce. Z czasem odkrywamy się, że te dwie równorzędne opowieści stają się coraz bardziej intrygujące i coś może je łączyć. Narasta groza, gdyż bohaterom książki grozi niebezpieczeństwo. Nie wiemy jednak, kto stanowi zagrożenie, ani z której strony przyjdzie.
Zastanawiamy się podczas lektury, czy w pewnym momencie obie historie: współczesna i ta, która zdarzyła się w 2000 roku zostaną ze sobą jakoś powiązane? Wylie zamierzała spokojnie pisać książkę, ale odnalezienie dziecka na podwórku daje początek niepokojącym zdarzeniom. Czy Wylie uda się wyjaśnić kim jest dziecko, odnaleźć jego najbliższych? Czy burza śnieżna nie zaprzepaści ich szansy na ratunek? Czy ten, który nadchodzi nocą, jest wybawcą, czy oprawcą?
Heather Gudenkauf w interesujący sposób łączy ze sobą elementy układanki. Daje odbiorcom opowieść z kryminalną zagadką, ale jest to również trzymający w napięciu thriller. Wracają demony z przeszłości i główna bohaterka będzie musiała się z nimi zmierzyć. Książkę czyta się szybko, łatwo dajemy się wciągnąć w historię. Oprócz ciekawie skrojonej zagadki mamy okazję zastanowić się nad kilkoma problemami. Czy przeżyte traumy w dzieciństwie można skutecznie przepracować, czy da się powrócić do przyjaźni zawartej w dzieciństwie i doczekać się przebaczenia?
Ps. Książkę na język polski przełożył Robert J. Szmidt.