„Przegląd Końca Świata. Blackout” – Mira Grant

Przegląd Końca Świata - BlackoutMira Grant jest autorką trylogii „Przegląd Końca Świata”. Można sięgnąć po powieść „Blackout” dopiero po przeczytaniu „Feed” i „Deadline”. Finał tej apokaliptycznej powieści jest równie interesujący, trzyma w napięciu, podobnie jak w poprzednich tomach.

W wielkim skrócie mowa w trylogi o tym, jak wygląda świat po tym, gdy zombie zaatakowały ludzkość. Stało się to w 2014 roku, kiedy opracowywano lek na raka i skuteczną szczepionkę przeciwko grypie. Choć lek okazał się skuteczny, miał jeden drobny skutek uboczny – inwazję zombie.

Czytelnicy oglądają świat po ćwierćwieczu walki z powstałymi z martwych. Nic nie jest tak jak dawniej, jednak w pewnym sensie ludzkość wyszła na prostą, okiełznano największe zagrożenie. Wtedy na jaw wyszło, że wcale nie zombie najbardziej zagrażają ludziom, tylko zupełnie kto inny.

Na Florydzie wybucha nagle nowe źródło epidemii, a ekipa Przeglądu Końca Świata zostaje oskarżona o bioterroryzm. W związku z zaistniałą sytuacją dochodzi do podziału grupy. Shaun wyrusza zbadać źródło zarazy, on jako jedyny jest odporny na wirusa. Potrzebna też będzie nowa tożsamość dla członków ekipy, więc reszta udaje się do legendarnego hakera Małpy po sfałszowane dokumenty. Oprócz tego obserwujemy tajemniczy obiekt 7c przetrzymywany w tajnych laboratoriach CZKC. Kim jest i jaką przypisano mu rolę?

Aby nie odbierać czytelnikom przyjemności z czytania i odkrywania kolejnych spisków i tajemnic, nic więcej nie mogę dodać jeśli chodzi o treść. Młodzi dziennikarze zostają pozbawieni możliwości pisania swoich blogów, muszą się ukrywać, ale nie zapomną o ideach. Najważniejsze dla nich jest odkrywanie prawdy oraz informowanie o niej. Muszą jednak odkryć wszystkie karty, by zrozumieć o co chodzi. Pytanie brzmi, czy zdołają ocalić skórę?

Mira Grant zrobiła wiele, by finał trzymał czytelników w napięciu. Jak już udowodniła w poprzednich tomach, nie tylko chce dać nam olbrzymią dawkę rozrywki, ale też stawia pytania. Zasatanawia się dokąd zmierza ludzkość. Jej wizja nie jest pocieszająca. Pokazuje jak nieetyczne jest zmienianie natury. Kiedy połączy się jeszcze eksperymenty medyczne z dążeniami związanymi z władzą, robi się jeszcze bardziej nieciekawie. Tylko jak to nazwać? Medytotalizm, a może medytura?

Przegląd Końca Świata może stanowić idealną lekturę dla młodzieży. Główni bohaterowie wprawdzie są dorośli, ale jeszcze całe życie przed nimi. O ile nie zostaną schwytani przez zombie, czy tajemnicze organizacje, które próbują ich dopaść. Muszą być niezwykle odważni i bystrzy, żeby stawić czoła szalonym naukowcom, wytworom ich eksperymentów oraz agencjom rządowym. Jednak choć niektórych przyciągnie do tej powieści to, że mowa w niej o zombie, przeciwników tego typu prozy niech powstali z martwych nie odrzucają. Zombie są tylko pretekstem, gdyż Mira Grant wykorzystała je by pokazać swoją wizję przyszłości.

Dzięki książce zastanawiamy się nad tym, co jest etyczne w eksperymentach medycznych, a czego lepiej „nie tykać patykiem”. Inny problem dotyczy władzy. Tutaj autorka też ma wiele do powiedzenia. No i ostatnie: blogerzy. Oni są tu nowym rodzajem medium, ale też mogą mieć pewnien wpływ na ludzi. I w tym miejscu rodzi się wiele pytań o to, co jest najważniesze? Sława, pieniądze, czy może prawda?

„Blackout” stanowi świetnie przemyślane zwieńczenie Przeglądu Końca Świata. Zazdroszczę tym, którzy będą czytali wszystkie trzy tomy od początku, gdyż z pewnością czeka ich spora dawka przyjemności, bo dostają trzy tomy wartkiej i żywej akcji oraz zaskakujące zakończenia. Zombie-apokalipsa nie przekonałaby mnie, gdyby Mira Grant skupiła się tylko na tym. Dostałam jednak o wiele więcej: świetnie napisaną książkę, która zachęca do poważnych przemyśleń o współczesnym świecie. No i ta zachęta do działania: „Powstańcie, póki możecie”…

Za książkę dziekuję SQN.

  1. Zombie to dla mnie ciekawy temat. O ile np. w serialu „The walking dead” nie mogę się od nich oderwać, o tyle ilekroć sięgam po książkę z chodzącymi po jej kartach trupami, nie odczuwam już tego samego przyciągania. Jest zawsze podobnie. Ale po opisaną przez Ciebie trylogię sięgnęłabym chętnie ze względu na to wszystko, co w niej jest oprócz zombie-apokalipsy.

    Plus: myślę, że gdyby u nas zabronić blogerom pisania, moglibyśmy się częściej spotykać w dużym gronie, by rozmawiać o przeczytanych książkach (;

    • ?The walking dead? też przyciąga moją uwagę. Z drugiej strony pewnie by się przydało co jakiś czas odciąć nam dostęp do sieci, żeby normalnie pogadać – tylko że w tej mojej głuszy nie ma za dużo chętnych do pogadania o książkach. Dobrze, że znajdują się jeszcze blogerzy, którzy organizują spotkania dla takich jak my. 🙂

  2. Ja z kolei nie przepadam za zombiakami w żadnej formie – ani w serialach, ani na kartach powieści. Wprowadzenie w świecie przedstawionym czynnika, który sprawia, że ludzie zamieniają się w żądne krwi maszynki do zabijania to trochę upraszczanie rzeczywistości – cała rzesza ludzkości nawet bez żadnych katalizatorów odczuwa nienawiść, którą wyładowuje na bliźnich. Ciekawym punktem wydają się te rozważania nad etyczną stroną prowadzonych eksperymentów natury biologicznej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *