„Rondo de Gaulle’a” – Olga Stanisławska

Rondo de Gaulle'a, Olga StanisławskaOlga Stanisławska, autorka książki „Rondo de Gaulle’a” jest dziennikarką. Jej reportaże były publikowane między innymi w Gazecie Wyborczej, czy Tygodniku Powszechnym. Teraz otrzymujemy nowe, wzbogacone wydanie książki wyróżnionej Nagrodą Fundacji im. Kościelskich. Tytuł sugerować może nam Francję, ale będzie mowa o Afryce. Zbiór reportaży jest owocem roku spędzonego przez Olgę Stanisławską właśnie na tym kontynencie. Czy dziennikarka zachwyci się Afryką tak jak Ryszard Kapuściński?

Olga Stanisławska odbyła podróż od Casablanki do Kinszasy. Skupiła się na tym, by odnaleźć ludzi, którzy pozwolą jej choć w pewnym stopniu przybliżyć miejsce, w którym akurat przebywa. Dlatego nie będzie żadnych książkowych przewodników, zwiedzania miejsc, czy zgodnie z pracą reportera trafiania do tych miejsc, gdzie akurat dzieje się coś ważnego.

Podczas lektury książki niemal czujemy jak piasek pustyni wdziera się nam do oczu. Zasypuje miasta, ale skąd się bierze? Czy ma swoje źródła, tak jak rzeki? W Mauretanii spotykamy się z „cywilizacją leżącą”. Jest gorąco, ale nikt nie siedzi, wszyscy jak tylko mogą zaraz się kładą. Czas płynie inaczej – wolniej. Oczywiście nie dla wszystkich, bo choć w 1981 roku ostatecznie zlikwidowano niewolnictwo, to wciąż nie wszyscy czują się wolni. A niewolnictwo do dziś stanowi jedno z politycznych tabu w Mauretanii.

Samo tytułowe Rondo de Gaulle’a znajduje się w Czadzie. Autorka pisze, że to „płaski kawał pustyni pomiędzy wielkimi wydmami (…). Nikt z nas nie rozpoznałby nazajutrz tego miejsca, bo nic go w naszych oczach nie wyróżnia z pejzażu, który ciągnie się wszędzie wokół. Tutaj jednak krzyżują się szlaki.” (s. 175). W takim miejscu, podczas przerwy w podróży, najlepiej słuch się opowieści o ludzkich losach. Natomiast w trakcie jazdy dżipem, porucznik Idriss strzela do gazeli, ale zanim zwierzę padnie, myśliwy musi zdążyć podciąć jej gardło, żeby mięso było nieskażone, zgodne z zasadami islamu.

Często posiadamy stereotypowy obraz jakiegoś afrykańskiego miejsca. Choćby dzięki filmowi „Psy wojny” Forsyhta utrwaliły się w pamięci sceny z Gwinei Równikowej. Jaka jest historia tego miejsca, a jak żyje się tu obecnie? „Demokratura” – nazywają to ludzie tymczasem” (s. 206). Prezydent Teodoro Obiang Nguema jest najdłużej rządzącym prezydentem na świecie.

Jeśli mowa o Kongo, nie można zapomnieć o twórczości Conrada. Dlatego nie zabraknie odwołań do „Jądra ciemności”. Jak widział puszczę słynny pisarz? Do tego co było, można znaleźć podobieństwa. Wtedy w Kongo panowała śpiączka, a po stu latach wciąż zbiera żniwa. Natomiast konflikty, jakie są w tym rejonie na nikim nie robią wrażenia, nawet jeśli giną tysiące. Gazety o tym nie wspominają, a ONZ nie wysyła tu swoich sił pokojowych. <<„Mówi się, że Afryka nie jest gotowa do demokracji – pisał Wole Soyinka. – Ja się pytam: czy była kiedykolwiek gotowa do dyktatury?”>> (s.259).

W Afryce można znaleźć wszystko, co tylko wyobrażą sobie ludzie z naszej części świata, pisze Olga Stanisławska. „Kiedy Europa odkryła podświadomość, umieściła jej królestwo w ciemnościach leśnej gęstwiny. Ci z nas, którzy potrzebowali strachu, znajdowali go tutaj pod dostatkiem. Tak właśnie przedstawialiśmy sobie krainę naszej wewnętrznej grozy” (s. 293). Najlepszym podsumowaniem będzie to, co reportażystka pisze na temat postrzegania tego kontynentu: „Od dawna patrzyliśmy na Afrykę szeroko otwartymi oczami. a ona, czemu nie, hojnie dawała nam wszystko co pragnęliśmy zobaczyć. Każdemu według potrzeb. Znajdowaliśmy tu metaforę na wszystko – cały pejzaż wnętrze człowieka. Dwie strony, jasną i ciemną” (s. 293). Po lekturze reportaży Olgi Stanisławskiej wiemy, że dziennikarka nie powiela stereotypów. Pokazuje nam ludzi z całym ich bogactwem oraz różnorodnością. Nie brakuje odwołań do literatury, ale najważniejsi są ludzie, z którymi autorka rozmawia i przybliża ich historie w sposób bezstronny. Często są to naprawdę bolesne i trudne problemy, ale Oldze Stanisławskiej nie brakuje wrażliwości, wie, kiedy należy się wycofać. Można powiedzieć, że podobnie jak najlepszy polski autor reportaży, potrafiła oddać ducha tego kontynentu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *