Tematyka wojenna cieszy się wśród czytelników sporym powodzeniem. Dotyczy to wielu popularnych gatunków literackich. Właśnie przeczytałam najnowszą powieść kryminalną Wojciecha Kulawskiego. Tym razem autor postanowił dać czytelnikom historię współczesną, ale jednocześnie źródła intrygi zobaczymy w czasach drugiej wojny światowej. Powieść „Rzeźbiarz kości” otwiera cykl pt. „Cienie mroku”. Po lekturze książki mogę już powiedzieć, że rzeczywiście jest to opowieść ukazująca najczarniejszą stronę ludzkiej duszy.
Powieść „Rzeźbiarz kości” zaczyna się od odnalezienia nietypowego „znaleziska”. Sprawę bada policja, gdyż należy się dowiedzieć, do kogo należał znaleziony ludzki szkielet. Kim była osoba, która pozbawiła drugą osobę życia, a z jej kości postanowiła zrobić rzeźbę? Co chciała w ten sposób zakomunikować? Sprawę tajemniczej i makabrycznej zbrodni prowadzi podkomisarz Mateusz Dafner. Nie jest lubiany przez kolegów z pracy, gdyż jest nowy. Został przeniesiony z komendy z dużego miasta i według kolegów musiał zrobić coś nieodpowiedniego, że trafił do Jaworzna. Dostał łatkę donosiciela. Czy rzeczywiście jest kimś takim?
Prócz policjantów w sprawę zaangażują się tzw. osoby trzecie. Dzieje się tak, ponieważ pewien informatyk odkrywa, że w domu, do którego właśnie się wprowadził, kryją się pewne tajemnice. Tomasz Wetliński nie potrafi uwolnić swojego umysłu od ciągłego liczenia. Kiedy odkrywa w swoim domu tajemnicze zagadki matematyczne pozostawione przez poprzednich mieszkańców, jest zaskoczony. Nie odpuści jednak sobie okazji, by je rozwikłać. Okazuje się, że jego sąsiadka, młoda urzędniczka również posiada matematyczny umysł i razem postanowią rozwiązać skomplikowane zagadnienia matematyczne ukryte w zakamarkach domu.
W końcu okaże się, że makabryczne znalezisko nie będzie jedyne. Na dodatek powiązane zostanie z odkryciami Tomasza. Policja podejmie współpracę z informatykiem. Sytuacja jednak zacznie robić się znacznie bardziej groźna, gdy okaże się, że nie wszystkie znalezione ludzkie szczątki pochodzą sprzed wielu lat. Groza narasta, a bohaterowie odczują niebezpieczeństwo na własnej skórze.
Świat przedstawiony w powieści nie jest dla każdego odbiorcy. Groteskowe i makabryczne zbrodnie prowadzą nas ku równie mrocznej historii. Wojciech Kulawski odkrywa przed czytelnikami mało znane fakty historyczne. Pojawia się tu motyw obozu w Jaworznie. Jest to bardzo intrygujące i symboliczne. W tym miejscu spotykają się bowiem dwa totalitaryzmy. Najpierw naziści zorganizowali podobóz KL Auschwitz-Birkenau – Arbeitslager „NeuDachs” nr 147. Potem, w lutym 1945 komuniści utworzyli Centralny Obóz Pracy. Jednak Wojciech Kulawski dodaje do tego coś jeszcze, a mianowicie wyobraża sobie, jaki efekty mogły mieć eksperymenty chemiczne i te na ludzkich umysłach prowadzone przez hitlerowców, ale również przez komunistów.
Fabuła „Rzeźbiarza kości” okazała się brutalna. Niebezpieczeństwo grożące bohaterom trzyma nas w nieustannym napięciu. Trudno przewidzieć, jak ułożą się elementy zagadki. Mamy do czynienia z kilkorgiem bohaterów, których poznajemy stopniowo. Wkraczamy w zawiłe śledztwo, ale pisarz trzyma dla nas w zanadrzu wiele niespodzianek. Często będą one naprawdę mocne, a morderca okaże się bezwzględny oraz bardzo inteligentny. Oznacza to, że każdy błąd policji może kosztować kogoś życie. Nikt nie będzie oszczędzony z tego powodu, że go polubiliśmy jako postać literacką…
Powieść „Rzeźbiarz kości” otwiera cykl „Cienie w mroku”. Książka Wojciecha Kulawskiego ma w sobie elementy kryminału i thrillera z odniesieniami do historii. Myślę, że po tytuł chętnie sięgną czytelnicy szukający mocnych wrażeń, a także intrygującej zagadki. Opowieść ma niemal 500 stron, ale czyta się ją bardzo szybko. Autor zaczyna od intrygującego prologu, by zainteresować odbiorcę, a potem cały czas buduje napięcie. Czekam na kolejny tom, by zobaczyć, dokąd pisarz poprowadzi tę historię.