„Spirit Animals. Zwierzoduchy” – Brandon Mull

Spirit Animals. Zwierzoduchy, Brandon MullMłodzi miłośnicy zwierząt i fantastyki otrzymali jakiś czas temu serię książek „Spirit Animals”. Do tej pory wydano sześć tomów, każdą część napisał inny, popularny pisarz. Cykl otwiera powieść „Zwierzoduchy”. Jej autorem jest Brandon Mull znany przede wszystkim z pięciotomowego cyklu książek dla młodzieży pt. „Baśniobór”. Po przeczytaniu książek czytelnicy, którzy nie będą chcieli się rozstać z ulubionymi postaciami, mają możliwość włączenia się do tego świata, poprzez grę typu RPG. Dostępna jest ona na stronie www.spiritanimals.com.pl. Wystarczy wpisać zamieszczony w książce kod dostępu do gry.

W serii „Spirit Animals” przenosimy się do krainy Erdas. W tym świecie każdy człowiek przechodzi pewien rytuał, który sprawia, że w jego życiu może pojawić się zwierzoduch. Czworo nastoletnich bohaterów otrzyma Nektar Ninani,pozwalający bezpiecznie przejść ten proces. Jednak Abeke, Meilin, Conor i Rollan nie otrzymają zwyczajnych zwierząt. Już sam rytuał okazuje się nietypowy, ponieważ wraz z błyskawicami przybywają cztery legendarne zwierzoduchy: wilk, lamparcica, panda i sokolica.

Okazuje się, że do dzieci przybywają Wielkie Bestie, które już raz zapisały się w historii Erdas. Poległy w czasie bitwy ze złym Pożeraczem. Nastoletni bohaterowie szybko dowiadują się, że mają przed sobą trudne zadanie. Ich światu znowu zagraża niebezpieczeństwo. Dzieciaki postanawiają podjąć wyzwanie i ruszają na trudną oraz niebezpieczną wyprawę.

Każdy człowiek posiadający swojego zwierzoducha powinien nawiązać z nim więź. Postacie zobaczą, że wcale nie jest ona naturalna, bo nie da się nikogo pokochać na siłę. Dopiero z czasem nauczą się ze sobą współpracować i polubią się naprawdę. Dzięki temu bohaterowie zyskają szczególne moce, które potrzebne będą im w walce z rosnącym w siłę złem. Czy pochodząca z różnych zakątków Erdas czwórka nastolatków jest w stanie zagrozić złym mocom?

W pierwszym tomie dzieci i zwierzęta dopiero się poznają. Abeke, Meilin, Conor i Rollan też nigdy wcześniej się nie spotkali, a każde z nich pochodziło z innego zakątka świata i należało do innej grupy społecznej. Ich losy połączyły się poprzez Wielkie Bestie i Zielone Płaszcze, dzięki którym się spotkają, ale w tej części nie zdążą się jeszcze zaprzyjaźnić. Choć dopiero wszystko się zaczyna, bohaterowie uczą się swoich zwierząt, to przygód tu nie zabraknie. Dzieci po rytuale nagle muszą stać się dorosłe, wziąć odpowiedzialność za siebie, swojego zwierzoducha, ale też od nich zależą losy całego Erdas. Mają świadomość tej odpowiedzialności, najpierw jednak muszą ocenić, czy znajdują się po właściwej stronie w tej walce.

Książka Brandona Mulla spodoba się młodszej młodzieży, która lubi fantastykę oraz zwierzęta. Okaże się, że młodzi bohaterowie mogą wiele osiągnąć, jeśli nauczą się szanować swoich zwierzęcych przyjaciół. Dzięki wyprawie stają się dojrzalsi, a czytelnicy śledzą tę ich przemianę ze zwykłych dzieci po osoby, od których naprawdę wiele zależy. Oczywiście wartka akcja, spora ilość dialogów i mnóstwo przygód powodują, że książkę czyta się jednym tchem. Jedenastoletnia córka mogła utożsamiać się z bohaterami powieści, bo są w jej wieku, ale ośmioletni syn również uwagą śledził przygody postaci. Możliwość udziału w grze komputerowej to kolejny argument do tego, by zachęcić dzieci do lektury. Moich pociech nie trzeba dwa razy namawiać do sięgnięcia po tę powieść. Teraz domagają się kolejnych części z serii „Spirit Animals”.

  1. Tego pana to ja znam, ale z innej serii. Recenzowałem swego czasu wszystkie części z cyklu „Pozaświatowcy”. Pierwszą wziąłem na ślepo, ale pozostałe już z chęcią. Nie jest to może wybitna literatura, ale jak na powieść przygodową dla młodzieży całkiem niezła. Może nie dla zupełnie młodych czytelników, ale od gimnazjum wzwyż powinno być w sam raz.

    • Zauważyłam wśród gimnazjalistów parę lat temu modę na Brandona Mulla, więc sama postanowiłam się przyjrzeć jego twórczości. I rzeczywiście, „Baśniobór” oraz „Zwierzoduchy” będą idealne dla młodych odbiorców, bo czyta się te książki jednym tchem. Natomiast „Pozaświatowców” jeszcze nie znam, ale mam nadzieję, że uda mi się sprawdzić, czy są to równie ciekawe powieści, jak inne popularne ksiażki tego autora.

    • „Baśniobór” to klasa sama w sobie. Moje dzieciaki powoli już do tej serii dorastają i rzeczywiście bardzo im się podoba.

Skomentuj bibi Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *