„Wanda Chotomska. Nie mam nic do ukrycia” – Barbara Gawryluk

Wanda Chotomska. Nie mam nic do ukrycia, Barbara GawrylukKiedy moje pokolenie rozpoczynało swoją przygodę z samodzielnym czytaniem, z pewnością pamięta „Dzieci pana Astronoma”, czy „Czarną krowę w kropki bordo”, albo „Tadka Niejadka”. Oprócz tego były krótkie książeczki z serii „Poczytaj mi mamo” i liczne wierszyki w pismach dla dzieci. Twórczość Wandy Chotomskiej liczy się w setkach, a może w tysiącach (jeśli chodzi o utwory rymowane). Barbara Gawryluk spisała wspomnienia słynnej autorki tworzącej dla dzieci i pokazała jaki trzeba było mieć charakter, żeby w tak w szarej powojennej rzeczywistości udało się pisać tak pozytywne teksty.

Wanda Chotomska urodziła się w Warszawie i w tym mieście spędziła swoje życie. Jej dorastanie przypadło na czasy drugiej wojny światowej, a potem stalinowskie. Trudno sobie wyobrazić początek kariery w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku i tworzenie dla młodych czytelników.  Poetka debiutowała na łamach „Świata Młodych” już w 1949, a pierwszą książkę wydała niemal dekadę później.

Bardzo interesującym momentem podczas snucia wspomnień są te, które dotyczą Mirona Białoszewskiego. Wanda Chotomska pisała razem z nim między innymi wiersze dla dzieci, które publikowane były w „Świerszczyku” oraz w „Świecie Młodych” pod pseudonimem „Wanda Miron”. Z książki dowiemy się, jakie były ich wzajemne relacje, czym się zajmowali, w jakich warunkach żyli oraz jak oswajali tę trudną rzeczywistość w czach stalinowskich.

Utwory Wandy Chotomskiej powstawały chyba na przekór temu, co się w Polsce wtedy działo. Nie brakowało w nich przecież radości i optymizmu. Poetka dała nam wszystko, czego trzeba dziecku, by mogło rozwijać wyobraźnię. Na dodatek jej książki były wzbogacane ilustracjami grafików, którzy stanowią dziś wzór do naśladowania. Wystarczy, że wspomnę choćby J. M. Szancera, B. Butenkę, czy Edwarda Lutczyna.

Działalność prozatorska i poetycka to tylko część aktywności artystycznej Wandy Chotomskiej. Nie można zapomnieć o piosenkach dla zespołu „Gawęda”, czy scenariuszach do programów telewizyjnych. Do najbardziej znanych należy kultowy „Jacek i Agatka”. Tę  pierwszą polską dobranockę znam z opowieści rodziców, ale scenariusze do niej pisała właśnie Wanda Chotomska. Mnie samą wychowywały teksty jej córki, Ciotki Klotki, czyli Ewy Chotomskiej.

Książka „Nie mam nic do ukrycia” stanowi coś pośredniego między biografią a wspomnieniami. Barbara Gawryluk rozmawiając z Wandą Chotomską opiera się na słowach wypowiadanych przez słynną poetką oraz tym, co posiadał w prywatnym archiwum. Oprócz tego mamy do czynienia ze wypowiedziami o Wandzie Chotomskiej przytaczanymi przez Bohdana Butenkę, Joannę Olech, Grzegorza Leszczyńskiego, Joannę Papuzińską, Grzegorza Kasdepke oraz córkę, Ewę Chotomską. Okazuje się, że Wanda Chotomska wychowywała nie tylko odbiorców swojej twórczości, ale też pokolenia kolejnych pisarzy. Pokazała im choćby jak pracować i rozmawiać z dzieckiem oraz jak czerpać z tego przyjemność oraz energię.

Najmłodsi są najbardziej wymagającymi odbiorcami, ale z biografii wyłania się smutny obraz tego, jak dzisiaj traktuje się autorów piszących dla dzieci. Widzimy, że nie są doceniani, znajdują się gdzieś na marginesie. Mimo że wciąż podkreśla się znaczenie tego, co czyta się młodym odbiorcom, autorzy nie są w stanie utrzymywać się z samego pisania dla dzieci.

Podczas lektury wspomnień wielokrotnie się będziemy uśmiechali, ponieważ pisarka posiada dar  opowiadania w zabawny sposób. Nie zapomina też o najtrudniejszych sprawach, ale potrafi o tym co bolesne mówić z dystansem. Natomiast Barbara Gawryluk rozmawiając Wandę Chotomską przedstawiła wiarygodny portret, ponieważ potrafiła oddać jej charakter, nie zapominając również o wadach. Czytając książkę miałam wrażenia, że mam do czynienia z osobą mi bliską. Z przyjemnością oglądałam wycinki z gazet zamieszczone w świetnie wydanej biografii oraz przeglądałam liczne zdjęcia.

Dzięki książce uświadamiamy sobie, że twórczość Wandy Chotomskiej pokochało wiele pokoleń Polaków. Dowiemy się też, jak do tego doszło. Było to możliwe dzięki ciężkiej pracy samej pisarki, która bardzo mało czasu spędzała w domu, a najwięcej na pisaniu i wyjeżdżaniu na kolejne spotkania autorskie. Nie brakowało jej przy tym energii oraz cierpliwości. Jej humor i optymizm działał na innych oraz sprawiał, że wszyscy wpatrzeni byli w Chotomską jak w obraz. W końcu nie bez powodu została nagrodzona Orderem Uśmiechu, do którego powstania sama się zresztą przyczyniła. Bez Wandy Chotomskiej polska literatura dla dzieci dzisiaj nie byłaby taka sama.

  1. Dzisiaj ukazał się na łamach LC ciekawy wywiad z Eleanor Catton, w którym laureatka Bookera wspominała, że pisanie dla dzieci to niesamowite wyzwanie. Ona sama nie czuje się jeszcze wystarczająco dojrzała, żeby tworzyć interesujące historie dla najmłodszych 🙂

    • Szkoda jednak, że mimo tej świadomości, pisarze tworzący dla dzieci nie są tak uznawani. Dobrze, że chociaż mamy w Polsce kilka prestiżowych nagród dla tych twórców, między innymi Nagrodę Literacką im. Kornela Makuszyńskiego, ale czy otrzymują oni oprócz pięknej statuetki Koziołka Matołka chociaż większy rozgłos?

  2. Bardzo lubię twórczość Wandy Chotomskiej. Już mam tę książkę. Spodziewam się, że za radosnym i mądrym pisarstwem kryje się nietuzinkowa postać z uśmiechem i energią do życia. O takiej osobie z chęcią poczytam 🙂

    • Okazuje się, że Wanda Chotomska właśnie jest taką ciekawą postacią, której historię warto poznać. Z biografii wyłania się portret osoby pełnej życia i energii – a jesienią przydaje się ktoś, kto nas zarazi dobrym humorem. 🙂

  3. Mi się skojarzył wywiad z tłumaczką książek Astrid Lindgren i dyskusja m.in. o obecności śmierci w książkach dla dzieci. Okazywało się często, że treści, które dorośli uważali za zbyt poważne i ciężkie na swoich pociech, były przez te pociechy rozumiane i akceptowane.

    • Barbara Gawryluk tłumaczy sporo książek szwedzkich autorów, a oni mają do takich trudnych spraw takie podejście, że nie ukrywają problemów. Pojawia się w tych historiach i śmierć, rozbite rodziny, przemoc. Idealnym przykładem jest seria o Tsatsikim Moni Nilsson. Kilkuletni bohater żyje w świecie, który nie jest idealny, ale prawdziwy. Takie książki dla dzieci mogą być początkiem do rozmów z maluchem, ale też pozwalają oswajać otaczającą nas rzeczywistość.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *