„Stłuc świnkę” – Etgar Keret

Stłuc świnkę, Etgar KeretJeśli posiadaliście w dzieciństwie porcelanową świnkę, to z pewnością doskonale pamiętacie, że zabawka była jednorazowa. Kiedy tylko napełniła się monetami, należało ją stłuc. Czy się na to kiedykolwiek zdecydowaliście? Sama pamiętam, że miałam na to sposób. Należało wziąć nóż i wydłubywać pieniążki przez otwór, którym się je wkładało. Nie była to może najdoskonalsza metoda na opróżnianie świnki, ale dzięki niej nie trzeba było zabawki pozbawiać kształtu. Przez długie lata mogła leżeć nietknięta na półce. Na szczęście dzisiaj istnieją skarbonki z odkręcanym dnem, więc nie trzeba ich rozbijać.

Etgar Keret w książeczce dla dzieci „Stłuc świnkę”, wydanej przez W.A.B., nawiązuje do własnych doświadczeń z dzieciństwa. Wspominał o tym podczas spotkania z czytelnikami na Festiwalu Literacki Sopot, ale w posłowiu również jest o tym mowa. Co się dzieje z małym dzieckiem, które uświadamia sobie nagle, że niepozorna zabawka, do której zdążył się przywiązać, ma zostać rozbita?

Główny bohater książki pragnie figurki Barta Simpsona. Jednak ojciec postanowił podejść do sprawy w sposób wychowawczy. Postanawia, że syn otrzyma skarbonkę, do której będzie wrzucał pieniążki. Otrzyma je za dobre sprawowanie, np. za picie kakao z kożuchem, którego swoją drogą nie cierpi. Dopiero kiedy skarbonka się napełni, Joaw kupi, co zechce.

Świnka nie jest w stanie zastąpić figurki Barta, ale z czasem brzydka, porcelanowa zabawka staje się chłopcu coraz bliższa. Najpierw skarbonka otrzymuje imię Pesahson, a potem okazuje się, że bohater ją pokocha. Chłopiec dba o świnkę, żeby nic jej się nie stało i lubi się przyglądać uśmiechowi Pesahsona. Nadchodzi jednak dzień, kiedy świnka się napełnia. Jaki będzie ciąg dalszy tej historii? Co zrobi Joawek, gdy otrzyma od ojca młotek? Czy znajdzie sposób, by uratować Pesahsona?

Łatwo zrozumiemy głównego bohatera książki, kiedy uświadomimy sobie, jak bardzo zdążył się przywiązać do zabawki. Najpierw był zły, że nie dostał tego, co chciał, ale z czasem Pesahson staje się dla niego najważniejszy, a o figurce Barta Joaw wcale już nie myśli. Zdążył pokochać świnkę. Co zrobić, by nie zawieść ojca i ocalić Pesahsona? Sprytny chłopiec i na to znajdzie sposób.

Opowieść „Stłuc świnkę”  nie jest długa. Ośmioletni syn przeczytał ją w kilka chwil. Dzieciom łatwo utożsamić się z bohaterem, który zaprzyjaźnia się z zabawką i traktuje ją jak najbliższego przyjaciela. Rozumieją jego rozterki oraz problemy. Najbardziej zaskakuje sposób, w jaki zostały ukazane uczucia chłopca. Bohater opowiada swoją historię, a czytelnicy poznają osobę, która pragnie zadowolić rodziców, a przede wszystkim ocalić przyjaciela. Obserwujemy jak troszczy się o skarbonkę, ale także o ojca. Podkreślają to ilustracje Davida Polonsky’ego, na których widzimy świat z perspektywy dziecka. W powiększeniu zostały ukazane szczegóły takie jak młotek, czy sama świnkę. Tylko ona została przedstawiona w różowym kolorze, który kontrastuje z czarno-białym światem chłopca. Etgar Keret pokazuje jak bogate i pełne empatii jest wnętrze kilkulatka. Mistrz krótkiej formy tylko pozornie kieruje tę historię do dzieci. Myślę, że dorośli po tej lekturze będą potrafili lepiej zrozumieć niezwykle bogaty świat wewnętrzny dziecka.Stłuc świnkę, Etgar Keret

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *