Syn zarządcy sierocińca – wstrząsająca podróż do Korei Północnej

Syn zarządcy sierocińcaAdam Johnson zabrał mnie w podróż do Korei Północnej, dzięki swej powieści „Syn zarządcy sierocińca”. Autor posłużył się fikcją literacką, ale opowiedział historię, która portretuje kraj, o którym praktycznie nic nie wiemy. Powieść przybliża problemy, które – mogą go dotykać – a pozostaje jedynie nadzieja, żeby  realia nie okazały się bardziej przerażające.

Już od pierwszych stron czytelnik zostaje wtłoczony w Orwellowską rzeczywistość. Świat, gdzie rok 1984 się ziścił, a nawet ewoluował. Poznajemy głównego bohatera, tytułowego syna zarządcy sierocińca. Chłopiec miał tylko ojca, gdyż matkę – śpiewaczkę, pod przymusem wywieziono do stolicy. Puk Chun To przejmuje zarządzanie ochronką, ponieważ ojciec głównie pije i rozpacza nad swoim losem. Chłopiec staje się panem życia i śmierci. Decyduje, które sieroty zostaną wysłane do najcięższych prac, kto będzie spał w najchłodniejszej części sierocińca – i co, za tym idzie, kto przeżyje.

Mimo, że chłopak w rzeczywistości ma ojca, zostaje na nim piętno – każdy będzie traktował go jak podczłowieka, ze względu na to gdzie się wychowywał. Zdradza go imię nadawane tylko dzieciom z sierocińca. A one w zasadzie nie mają prawa doczekać dorosłości. Nikt nie przejmuje się ich losem, więc muszą walczyć o przetrwanie. Dzięki niezwykłej determinacji Puk Chun To zostaje zauważony i wysłany na szkolenia do specjalnej jednostki, będzie zajmował się porywaniem ludzi. Ta praca pozwoli mu poznać nieco inny świat, a to obudzi w nim nieznane pragnienia.

Tytułowy bohater doskonale zdaje sobie sprawę, że choć wykonuje żądania przełożonych, każdy jego czyn może zostać wykorzystany przeciwko niemu. Stąpa po cienkim lodzie, nie zawsze rozumiejąc, co władza ma na myśli, stawiając przed nim kolejne wyzwania. Komu można zaufać, a kto go zdradzi? Zakochuje się w pięknej aktorce Sun Moon. Była ona wybranką Kim Dzong Ila, a następnie została żoną jego prawej ręki – Komendanta Ka.  Jako osoba z nizin społecznych Chun To nie ma najmniejszych szans na realizację swych marzeń. Chyba, że zmieni tożsamość. Postanawia ocalić ukochaną  przed nieuchronną zgubą z rąk władzy, choć jego plan jest niezwykle ryzykowny. Czy ma szansę się udać?

„Syn zarządcy sierocińca” jest powieścią, która stawia pytanie, na ile można się poświęcić w imię uczucia? Czy w Korei Północnej jest miejsce na miłość i choćby najskromniejsze marzenia?

W książce Adama Johnsona najistotniejszy jest obraz społeczeństwa północnokoreańskiego. Ludzi, którzy dla władzy są jedynie trybikiem w maszynie i to takim, który można w każdej chwili zastąpić. Jednostka nie ma znaczenia, liczy się jedynie ogół i cel do którego należy dążyć. Państwo totalitarne decyduje, kim zostaje młody człowiek. Choćby miał dłonie kowala, jeśli każą mu być skrzypkiem – musi zostać muzykiem, bo taki jest kaprys władzy. Trudno sobie wyobrazić kraj, gdzie nie ma miejsca nawet na odrobinę wolności.

Autor dał mi szansę choć na chwilę wejść do tajemniczego świata Korei Północnej. Pokazał mi anonimowe ofiary Ukochanego Przywódcy Kim Dzong Ila, nadał im imię i kształt, obdarzył ich uczuciami. Dzięki temu łatwiej mi było  wyobrazić sobie opisywaną rzeczywistość.

Powieść, która liczy ponad 550 stron nie jest tylko thrillerem politycznym. „Syn zarządcy sierocińca” to książka o wartkiej akcji z elementami romansu i groteski. Tytułowy bohater cały czas musi dokonywać działań godnych najwybitniejszych szpiegów, choć wie, że nie czeka go za to żadna nagroda. Jego oczyma widzimy głodujących ludzi, patrzymy w oczy represjonowanym, dokonujemy aktów przemocy. Bohater najpierw chce tylko przeżyć. Potem jego poświęcenie będzie połączone z uczuciem, które nim zawładnie.

Książka od początku fascynuje. Choć może akurat nie sięgałam po tę powieść, by pochłonęły mnie akcje w stylu Jamesa Bonda, muszę przyznać, że dałam się ponieść fabule. W połowie historii zaczęłam się gubić, gdyż narracja została poszarpana i podzielona w sposób niechronologiczny. Jednak szybko się odnalazłam w takim stylu prowadzenia opowieści, bo pragnęłam jak najprędzej poznać jej zakończenie. Obrazy opisywane przez autora poruszają. Wizja życia w państwie totalitarnym przeraża. Adam Johnson przypomniał mi, jak straszny może być system, który stara się kontrolować wszystkie dziedziny życia. Niekiedy historia stawała się absurdalna, choć wystarczy popatrzeć na oficjalną stronę KRLD, by przekonać się, że nie cała ta opowieści jest fikcją.

Dziękuję za powieść wydawnictwu Świat Książki.

  1. Zastanawia mnie na ile powieść jest prawdziwa. Komunistyczna Korea jest niezwykle hermetyczna; ciekawe na ile wiernie autor przedstawił jej realia? Może kiedyś pokuszę się i sam poszukam odpowiedzi w tej lekturze. Dzięki za zwrócenie na nią uwagi i pozdrawiam 🙂

    • Też się nad tym głowiłam. Aż się nie chce wierzyć, że może być takie miejsce, o którym możemy jedynie snuć fantazje i zastanawiać, na ile są prawdziwe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *