„12 opowieści żydowskich” – Anka Grupińska

12 opowieści żydowskichAnka Grupińska zajmuje się historią i kultury żydowską. Jest pisarką, współautorką wystaw, zajmuje się historią mówioną. Stara się ocalić od zapomnienia te część historii, która choć wydarzyła się nie tak dawno, może ulec zapomnieniu. Ludzie z nią związani byli Polakami, tylko że wyznania mojżeszowego. Najpierw zajęli się nimi naziści. Po wojnie również nie mieli łatwo ci, którym udało się uniknąć Zagłady.

Miałam już do czynienia z książką tej autorki. „Ciągle po kole” to seria wywiadów z osobami, które wzięły udział w powstaniu w getcie warszawskim (między innymi z Markiem Edelmanem). „12 opowieści żydowskich” powstało na podstawie dwóch projektów historii mówionej. Spośród dwustu płyt z zapisanymi rozmowami i zdjęciami, Anka Grupińska wybrała dwanaście opowieści, mając świadomość tego, jak bardzo niepełny jest ów wybór.

Dla Anki Grupińskiej najbardziej istotny w opowieściach jest okres przedwojenny, ponieważ został on stracony na zawsze i niezapisany. W dwudziestoleciu międzywojennym Żydzi ci czuli się jeszcze bezpiecznie. Dlatego swobodnie mówią o tym okresie. Kiedy opowiadają o Zagładzie, zaczynają się namyślać. Najbardziej płytko poruszają się po czasach powojennych.

Dzięki historiom opowiedzianym przez Gizelę Fudem, Alfreda Borowicza, Lucynę i Bolesława Badianów, czy Annę Mass podróżujemy w przeszłość. Do czasów, które odeszły bezpowrotnie. Niestety, nawet opowiadający nie są w stanie sobie wszystkiego przypomnieć – ich pamięć jest wybiórcza, niepełna. A jednak daje pewien obraz. Bohaterowie książki Grupińskiej łączy jedynie to, że byli Żydami. Niektórzy z nich pochodzili z dobrze sytuowanych rodzin, jeszcze inni byli biedni. Również do samej religii mieli  różny stosunek. Jednak jeśli nawet nazywali się niewierzącymi, w czasie drugiej wojny światowej nie miało to najmniejszego znaczenia. I tak na każdym kroku groziła im Zagłada.

Dzięki położeniu największego nacisku na czasy międzywojenne, mamy niezwykłą okazję stworzenia sobie pewnego obrazu. Widok jest niesamowity, bo niezwykle barwny. Opowieści łączy jednak moment Zagłady. Dopóki nie wybuchła wojna, ludzie ci mieli do czynienia z antysemityzmem, ale mimo to większość z nich czuła się Polakami. Do tego stopnia, że po wojnie postanowili zostać w Polsce.

Wybuch drugiej wojny światowej spowodował, że wiele rodzin uległo rozdzieleniu. Przez to bohaterowie niekiedy nie potrafią powiedzieć, gdzie zginęli ich najbliżsi. ?Cała moja rodzina zginęła. Wszyscy zginęli, znajomi, rodzina, wszystko? – tak mówi Anna Mass.Tym kilkunastu osobom opowiadającym o swoich losach się udało. Jedni z nich ocaleli na Wschodzie, inni przetrwali obóz, albo ukrywali się na terenie Polski. Jak bardzo musieli czuć się samotni, kiedy stopniowo docierała do nich świadomość, że niemal wszyscy zginęli?

Po wojnie nie tylko musieli się zmagać z poczuciem straty. W Polsce nie mieli z kim rozmawiać o tym, co się wydarzyło w ich w życiu. Niekiedy po raz pierwszy opowiadają całą swoją historię życia. Anka Grupińska oddaje im głos – dokładnie w takiej formie, w jakiej się wypowiadali. Historie nie zawsze są pełne, często mają jakieś luki. Najważniejsze jednak, że starają się ocalić tamte czasy od zapomnienia. Dzięki nim świat, który już nie istnieje, zaczyna żyć w naszej pamięci. Za sprawą tego świadectwa ma on szansę przetrwać choćby tylko w formie zdjęć i spisanych wspomnień. Ci ostatni świadkowie mają szansę nam coś pozostawić. Mam nadzieję, że znajdą się tacy, którzy nie przejdą obok tych historii obojętnie. Mnie poruszyła ta opowieść, ponieważ uzmysłowiła mi pustkę, której nic już nie wypełni. Jedynie poprzez takie opowieści, można sobie choć trochę wyobrazić ten nieistniejący już świat i uzmysłowić, jak bardzo był bogaty.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne.