„Odczytanie listy” – Anka Grupińska

Odczytanie listyAnka Grupińska zajmuje się tematem Zagłady. Pisze o getcie warszawskim, a przede wszystkim o ludziach, którzy się w nim znajdowali. W książce „Odczytanie listy” postanowiła spisać to, co zostało w pamięci świadków i źródłach historycznych o żydowskich żołnierzach walczących z nazistami w czasie powstania kwietniowego. Tworzy w ten sposób cmentarz zbudowany ze słów.

W zasadzie nie wiadomo nawet ilu członków liczyła sobie Żydowska Organizacja Bojowa. Inne są liczby podawane przez historyków, inną wskazują relacje świadków. Wielu faktów, zdarzeń nie sposób dziś już sprawdzić. Po tylu latach, kiedy wreszcie można tym tematem zajmować się swobodnie, przez chwilę pojawia się myśl, czy nie jest już za późno? Na szczęście autorka książki tak nie uważa. Postanowiła ową wiedzę i pamięć innych utrwalić oraz zapisać.

Zatem, co znajdziemy w książce? Otrzymujemy listę osób, które wzięły udział w powstaniu wraz z ich biogramami. Jak mówi sama Anka Grupińska we wstępie: „Zbieram strzępy, fragmenty najróżniejszych zapisków i z nich wyczytuję opowieści o przyjaźniach, o tęsknieniu do Erec Israel, o niedokończonych kochaniach, spisuję opowieści o umieraniu. Szukam szczegółu, przez który wyobrażam sobie tamten świat. Chcę zachować jak najwięcej.” (s. 15)

W 1943 roku Celina Lubetkin, Antek Cukierman i Marek Edelman spisali imiona żobowców zamordowanych w powstaniu w getcie warszawskim – 220 nazwisk. Lista trafiła jeszcze w tym samym roku do Londynu. W ten sposób powstała lista londyńska żołnierzy Żydowskiej Organizacji Bojowej, która została następnie na wiele lat zapomina. Kiedy Marek Edelman przypomniał sobie o niej, Anka Grupińska postanowiła ją skopiować i odczytać na nowo. Ustaliła też, że 31 powstańców przeżyło powstanie i wojnę. Pełna lista nigdy się nie pojawi, ale z tych strzępków pamięci udało się odtworzyć ważną opowieść.

Pierwsza wersja książki została wydana w 2002 roku, choć rok wcześniej Marek Edelman stwierdził, że jest na nią za późno. Teraz, po dwunastu latach, została uzupełniona i poprawiona. Autorka podaje imiona i nazwiska żobowców w kolejności alfabetycznej. Pisze o nich wszystko, co udało się ustalić na podstawie tekstów pisanych, bądź rozmów. Wydanie pierwsze autoryzował Marek Edelman. Kiedy pamięć zawodzi, podawane jest tylko imię żołnierza, kiedy indziej kilka wersji jego śmierci – w zależności od tego, jak zapamiętali ją świadkowie. Anka Grupińska rekonstruuje owe życiorysy tak, byśmy mieli świadomość, kim były owe osoby. Zaskakuje, jak wiele zostało zapamiętane. Choć pamięć jest tak ulotna, mimo wszystko co pozostało wiele nam mówi o tych ludziach.

Bezimienni stają się nagle osobami o określonych poglądach politycznych, marzeniach, miłościach. Ludźmi o złym, lub dobrym wyglądzie. Większość z nich miała niewiele ponad dwadzieścia lat. Obserwujemy ich bohaterskie czyny, ale też poświęcenie. Widzimy beznadziejne położenie powstańców, a przede wszystkim samotność. Historie, które poznamy są niezwykle wzruszające. Również styl, którym posługuje się Anka Grupińska jest nietypowy. Jako, że na opowieść składają się w dużej mierze relacje świadków, w biogramach wyczuwamy tych, którzy mówią. Autorka posługuje się językiem mówionym, dzięki któremu możemy stać się niemal świadkami tamtych wydarzeń.

Życiorysy żołnierzy odkrywają przed czytelnikiem sporo nieznanych faktów historycznych. Pokazują jacy byli byli żobowcy, a tego nie spotkamy w typowych kompendiach wiedzy. Do niektórych nazwisk udało się dołączyć zdjęcia. Dzięki temu dowiadujemy się jak wyglądali powstańcy. Nie pominięto też niewygodnych faktów. Wielu żołnierzy zginęło, ponieważ zostali wydani przez Polaków. O tym też trzeba pamiętać, choć pomagających Żydom również zostali wymienieni. Trudna historia wymaga szczególnej uwagi. Anka Grupińska poprzez „Odczytanie listy” składa żołnierzom powstania kwietniowego hołd – poprzez ocalenie ich od zapomnienia. A my mamy do czynienia z przejmującą opowieścią, która na długo pozostaje w pamięci.

Dziękuję Wydawnictwu Czarne za książkę.

„12 opowieści żydowskich” – Anka Grupińska

12 opowieści żydowskichAnka Grupińska zajmuje się historią i kultury żydowską. Jest pisarką, współautorką wystaw, zajmuje się historią mówioną. Stara się ocalić od zapomnienia te część historii, która choć wydarzyła się nie tak dawno, może ulec zapomnieniu. Ludzie z nią związani byli Polakami, tylko że wyznania mojżeszowego. Najpierw zajęli się nimi naziści. Po wojnie również nie mieli łatwo ci, którym udało się uniknąć Zagłady.

Miałam już do czynienia z książką tej autorki. „Ciągle po kole” to seria wywiadów z osobami, które wzięły udział w powstaniu w getcie warszawskim (między innymi z Markiem Edelmanem). „12 opowieści żydowskich” powstało na podstawie dwóch projektów historii mówionej. Spośród dwustu płyt z zapisanymi rozmowami i zdjęciami, Anka Grupińska wybrała dwanaście opowieści, mając świadomość tego, jak bardzo niepełny jest ów wybór.

Dla Anki Grupińskiej najbardziej istotny w opowieściach jest okres przedwojenny, ponieważ został on stracony na zawsze i niezapisany. W dwudziestoleciu międzywojennym Żydzi ci czuli się jeszcze bezpiecznie. Dlatego swobodnie mówią o tym okresie. Kiedy opowiadają o Zagładzie, zaczynają się namyślać. Najbardziej płytko poruszają się po czasach powojennych.

Dzięki historiom opowiedzianym przez Gizelę Fudem, Alfreda Borowicza, Lucynę i Bolesława Badianów, czy Annę Mass podróżujemy w przeszłość. Do czasów, które odeszły bezpowrotnie. Niestety, nawet opowiadający nie są w stanie sobie wszystkiego przypomnieć – ich pamięć jest wybiórcza, niepełna. A jednak daje pewien obraz. Bohaterowie książki Grupińskiej łączy jedynie to, że byli Żydami. Niektórzy z nich pochodzili z dobrze sytuowanych rodzin, jeszcze inni byli biedni. Również do samej religii mieli  różny stosunek. Jednak jeśli nawet nazywali się niewierzącymi, w czasie drugiej wojny światowej nie miało to najmniejszego znaczenia. I tak na każdym kroku groziła im Zagłada.

Dzięki położeniu największego nacisku na czasy międzywojenne, mamy niezwykłą okazję stworzenia sobie pewnego obrazu. Widok jest niesamowity, bo niezwykle barwny. Opowieści łączy jednak moment Zagłady. Dopóki nie wybuchła wojna, ludzie ci mieli do czynienia z antysemityzmem, ale mimo to większość z nich czuła się Polakami. Do tego stopnia, że po wojnie postanowili zostać w Polsce.

Wybuch drugiej wojny światowej spowodował, że wiele rodzin uległo rozdzieleniu. Przez to bohaterowie niekiedy nie potrafią powiedzieć, gdzie zginęli ich najbliżsi. ?Cała moja rodzina zginęła. Wszyscy zginęli, znajomi, rodzina, wszystko? – tak mówi Anna Mass.Tym kilkunastu osobom opowiadającym o swoich losach się udało. Jedni z nich ocaleli na Wschodzie, inni przetrwali obóz, albo ukrywali się na terenie Polski. Jak bardzo musieli czuć się samotni, kiedy stopniowo docierała do nich świadomość, że niemal wszyscy zginęli?

Po wojnie nie tylko musieli się zmagać z poczuciem straty. W Polsce nie mieli z kim rozmawiać o tym, co się wydarzyło w ich w życiu. Niekiedy po raz pierwszy opowiadają całą swoją historię życia. Anka Grupińska oddaje im głos – dokładnie w takiej formie, w jakiej się wypowiadali. Historie nie zawsze są pełne, często mają jakieś luki. Najważniejsze jednak, że starają się ocalić tamte czasy od zapomnienia. Dzięki nim świat, który już nie istnieje, zaczyna żyć w naszej pamięci. Za sprawą tego świadectwa ma on szansę przetrwać choćby tylko w formie zdjęć i spisanych wspomnień. Ci ostatni świadkowie mają szansę nam coś pozostawić. Mam nadzieję, że znajdą się tacy, którzy nie przejdą obok tych historii obojętnie. Mnie poruszyła ta opowieść, ponieważ uzmysłowiła mi pustkę, której nic już nie wypełni. Jedynie poprzez takie opowieści, można sobie choć trochę wyobrazić ten nieistniejący już świat i uzmysłowić, jak bardzo był bogaty.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne.

Ciągle po kole – Anka Grupińska

Ciągle po koleKsiążką po którą sięgnęłam tym razem, została wydana po raz pierwszy w 2000 roku. Autorka – Anka Grupińska – zajmowała się tematem powstania w getcie przez trzydzieści lat. W efekcie rozmów z powstańcami, powstała książka „Ciągle po kole”.

Pierwszy wywiad z Markiem Edelmanem miał miejsce już w 1985 roku. Potem dwa lata zajęło autorce zbieranie wspomień powstańców żyjących w Izraelu, później z Inką w Warszawie. Tak powstała pierwsza wersja tej opowieści – „Po kole”. Doszły kolejne rozmowy, aż książka zatoczyła koło i została zamknięta drugim wywiadem z Edelmanem.

Zaskakujące jest w tych historiach to, że choć często opowiadają o tych samych wydarzeniach, każdy z pytanych po latach widzi je w nieco inny sposób. Nawet te same osoby mogą mieć kilka wersji imion – bo niektórzy stosują polskie, a inni hebrajskie, są też imiona w jidysz.

Rozmów jest w sumie dziesięć. Kiedy w getcie wybuchło powstanie, bohaterowie zdawali sobie sprawę, że idą na śmierć. Jednego tylko nie przewidzieli – że przeżyją. Ci nieliczni, którym się udało, nie wiedzieli co z sobą zrobić. Jaką drogę obrać? Niektórzy po wojnie zostali w Polsce – jak Marek Edelman, czy Inka – Adina Blady Szwajger. Inni osiedlili się w Tel Awiwie: np. Masza Glajtman Putermilch, Pnina Gryszpan-Frymer, czy jak Szmuel Ron, który zamieszkał w Jerozolimie.

Historie, które opowiadają, łączy powstanie w getcie. Wszyscy rozmówcy brali w nim udział. I choć każda z osób miała inne doświadczenia życiowe, poglądy na świat, to wszyscy za wszelką cenę chcieli przeciwstwić się nazistom. Anka Grupinska pokazuje jak bardzo różnili się od siebie. Jednak chcieli walczyć, ich jedyną wolnością był wybór rodzaju śmierci. Posiadali na tyle silny instynkt przetrwania, że udało im się – na przekór wszystkiemu – przeżyć. Niekiedy dzieliło ich od niej niewiele, przecież śmierć ich otaczała, często czuli jej oddech, a jednak mogą nam opowiedzieć o swoich przeżyciach i emocjach.

Choć nigdy do końca nie poznamy ostatecznej wersji wydarzeń, możemy wniknąć do getta poprzez tych ludzi. Pokazują oni, jak żyli w czasie okupacji, przed i po wojnie. Kształtuje się też pewien wspólny mianownik, choć niemożliwe jest ustalenie dokładnej historii. Szokować mogą dosadne zdania Marka Edelmana, który twierdził, że w getcie nic nie było znaczące. Padają krytyczne słowa w stosunku do księży katolickich, którzy popierali antysemityzm. Nawet Kolbe w swym „Rycerzu Niepokalanej” pisał przed wojną antyżydowskie teksty. Przecież Jezusa zabili Żydzi – takie było powszechne zdanie chrześcijan. Powstańcy tak samo bali się nazistów, jak i Polaków. Zagrożeni byli z każdej strony, mogli wydać ich nawet Żydzi.

Dzięki książce Grupińskiej zachowana zostaje pamięć o Zagładzie. Nie jest może ona doskonała, ale istnieje. Ważne są odczucia bohaterów. Natomiast ich poglądy polityczne tłumaczą pewne postawy – dlaczego niektórzy zostali w Polsce, a inni wyjechali do Izraela. Obraz, który otrzymujemy, przełamuje stereotypy. Pokazuje jak skomplikowany i złożony jest problem Holokaustu.

Wprawdzie Marek Edelman wypiera się bohaterstwa, każe mówić o instynkcie, jednocześnie uświadamia czytelnikowi, że nie można porównywać tamtej moralności z dzisiejszą. Tak łatwo oceniać i szufladkować. Rozmówcy Anki Grupińskiej pokazują nam chociażby, jak źle byli traktowani ze strony AK. Nie otrzymali wsparcia, a niektórzy z Armii Krajowej gotowi byli nawet do tego, by zabijać tych żołnierzy, którzy przeżyli walki w getcie. Pewne fakty szokuja, a jednak warto je poznać, by samemu nie powielać błędnych streotypów. Może wiedza, którą nabywamy dzięki tym rozmowom, przyczyni się do tego, by wreszcie antysemityzm stał się przeszłością?

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarne