Książka „Amatorki’ Elfriede Jelinek – laureatki literackiego Nobla z 2004r. nie należy do takich, które czyta się jednym tchem. To literatura którą się zaczyna, czyta parę stron, odkłada, potem znowu wraca. Forma książki też może zaskoczyć. Po kropkach nie ma wielkich liter. Autorka stosuje skróty wyrazowe. Na początku trudno się do tego przyzwyczaić.
Jelinek opowiada historie dwóch kobiet: Brigitte i Pauli. Obie pracują w fabrykach i chcą zmienić swój los. Szczerze nienawidzą tego co robią. Obie mają plany co do tego, jak to zrobić. Cel jest prosty: upolować mężczyznę. Brigitte upatruje sobie Heinza. On nie jest zbytnio zainteresowany. Jednak dziewczyna ma na to sposób – ciążę. Dziecko ma spowodować odmianę w życiu bohaterki. W wyrachowany sposób oddaje swoje ciało Heinzowi, mimo że go nie kocha, ani on nic do niej nie czuje. Jednak ich historia kończy się dobrze, żyją z sobą wiele lat. Brigitte podtrzymuje swją sielankową wizję: mąż, dzieci, domek, praca. Tylko trzeba jeszcze wyrzucić teściów z ich własnego domu. To również się udaje.
Z kolei Paula chce zdobyć mężczyznę, by ofiarować mu całą swoją miłość. Niestety, jej wybranek to alkoholik i brutal. Dziewczyna go kocha, mimo jego wielu wad. Piętnastolatka wierzy, że miłość i dziecko odmienią Ericha. Tak jednak się nie dzieje. Całe jej życie to jeden wielki zjazd w dół.
Jelinek ukazuje kobiety przypominające drapieżniki w dżungli. Chodzi im o to by mieć dzieci i w ten sposób wyzwolić się od pracy w fabryce. Tylko czy życie rodzinne może się okazać szczęśliwe? U Pauli tak nie jest, ale i u Brigitte nie jest słodko. To co opisuje autorka jest brutalne i obdarte z jakichkolwiek pozytywnych cech. Nawet forma, którą stosuje Jelinek jest prosta – jak jej bohaterowie.
W powieści wytknięte zostały patriarchalne zasady kierujące światem. Gdyby obedrzeć książkę z brutalności i dodać parę upiększających epitetów mógłby powstać harlequin. A tak mamy romans na opak. Jelinek wytyka wady społeczeństwa. Brutalni są wszyscy rodzice, dzieci, mężczyźni, kobiety. Koło się rozpędziło i nie może przestać się toczyć, zbierając po drodze coraz więcej ofiar. Trudno dostrzec światełko w tunelu.