„Zasrane życie mojego ojca, zasrane życie mojej matki i moja zasrana młodość” – Andreas Altmann

Zasrane życie mojego ojca, zasrane życie mojej matki i moja zasrana młodosćAndreas Altmann nazywany jest mistrzem reportażu. Pisze książki podróżnicze, za które otrzymał nagrodę Egona Erwina Kirscha, uhonorowany został nagrodą literacką Seumego. W Polsce ten niemiecki autor raczej nie jest zbyt znany. Zetknęłam się z tym nazwiskiem za sprawą książki, po którą sięgnęłam. Trzeba przyznać, że jej tytuł brzmi bardzo intrygująco: „Zasrane życie mojego ojca, zasrane życie mojej matki i moja zasrana młodość”, zwłaszcza w oryginale („Das Scheißleben meines Vaters, das Scheißleben meiner Mutter und meine eigene Scheißjugend”).

Książka opowiada o życiu osoby, która została ofiarą przemocy domowej. Andreas Altmann doświadczał jej z ręki ojca, ale ze strony matki również nie otrzymał żadnego wsparcia. Jak traumatyczne przeżycia wpłyną na dalsze losy głównego bohatera? Kim się stanie jako dorosły?

Ojciec autora książki był SS-manem, który przeżył wojnę, mimo że walczył na froncie wschodnim. Te doświadczenia pozostawiły w nim trwały ślad. Kiedy powrócił do domu, stał się tyranem. Z zewnątrz nic nie wskazywało na to, co może się dziać w domu Altmannów. Przecież żyjący w Bawarii katolik, król różańcowy, utrzymujący się z produkcji dewocjonaliów, nie mógł być złym ojcem. Pozory jednak myliły. Altötting, miejsce do którego podążali pielgrzymi, stało się dla Andreasa źródłem nieszczęść, bo właśnie tam doznał tak wielu krzywd. W tym miejscu warto przypomnieć sobie „Rozmowy z katem” Kazimierza Moczarskiego. Młodość Jürgena Stroopa, późniejszego likwidatora getta warszawskiego, przebiegała w podobnym miejscu.

Najpierw matka, kiedy dowiedziała się, że urodziła trzeciego syna, postanowiła udusić go poduszką. Miała dość tego, że na świat przychodzą kolejni chłopcy, czyli potencjalne źródła przemocy w przyszłości. Przez kilka lat Andreas nie doznaje krzywd ze strony ojca. Niemal wyparł go ze swojej pamięci. Kiedy jednak uświadomi sobie jego istnienie, nie będzie potrafił przytoczyć o Franzu Xawierze Altmannie żadnych dobrych opowieści.

Bijący dzieci do nieprzytomności, zmuszający ich do ciężkiej pracy fizycznej w rodzinnej firmie, głodzący własne pociechy, dla Andreasa staje się kimś, w kim widzi jedynie kata. Czuje do ojca tylko jedno – czystą nienawiść. Brak wsparcia ze strony słabej matki, będzie kolejnym źródłem upokorzeń i cierpień. Dla głównego bohatera tej opowieści pozostanie atawistyczna walka o przetrwanie, człowieczeństwo nie ma racji bytu w domu Altmannów.

Po latach Andreas uwolni się od ojca, ale trudno mu będzie odnaleźć się w życiu. Kiedy zacznie się uczyć w szkole z internatem, brak przemocy doprowadzi go do depresji. Jak odnaleźć dla siebie drogę życiową, jeśli nigdy nie otrzymało się od bliskich choćby jednego słowa wsparcia? Czy możliwe jest prowadzenie szczęśliwego życia i związania się z kimś? Zaufania drugiej osobie, na tyle by stworzyć relację opartą na miłości?

Autobiografia zaskakuje stylem, w jakim Andreas Altmann opisuje swoje doświadczenia z dzieciństwa. Autor pisząc o niewyobrażalnym cierpieniu, aktach przemocy ze strony ojca, posługuje się niemal zimnymi obrazami, wyzutymi z emocji. Kreśli te obrazy z chirurgiczną precyzją, nie pomija niczego. Zostajemy świadkami katowania dzieci Altmannów, by niemal poczuć cierpienia na własnej skórze. Dzięki temu doskonale rozumiemy autora. Akceptujemy to, kim się stał. Choćby jego ateistyczne poglądy. Andreas Altmann na pewnym etapie życia zrozumiał, że jego ojciec jest hipokrytą. A nie chcąc być takim jak on, całkowicie odrzucił religię, bo była dla niego źródłem zła. Bohater odciął się od wszystkiego, co kojarzyło mu się z Franzem Xawierem.

Książka pokazuje, jak bardzo dzieci potrzebują wsparcia i uczuć ze strony rodziców. Jeśli tego zabraknie, trudno im będzie prowadzić życie pewnych siebie osób. Brak miłości powodował u Altmanna sporo zaburzeń, choćby potrzebę autodestrukcji – byle tylko ktoś go zauważył. Aby napisać taką szczerą książkę potrzeba naprawdę sporo odwagi. Z jednej strony przecież odkrywamy całą rodzinę, ale też obnażamy siebie, odsłaniając własne słabości. Czy jednak Andreas wybaczył swojemu ojcu? Z pewnością nauczył się mu współczuć. Franzowi się nie udało w życiu, gdyż na świat przyszedł w najgorszym możliwym momencie. Jego synowi się udało osiągnąć cel – został reporterem. Przeszłość będzie jednak mu wciąż towarzyszyła. Książka pozwala autorowi uporać się z przeszłością, nas – czytelników – natomiast porusza.

Dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca za autobiografię.