„Naród Zatracenia” – Maciej Świerkocki, Mariusz Sołtysik

Naród zatraceniaSerię wydawniczą „Pamięci getta” otworzyły wspomnienia Arnolda Mostowicza – „Żółta gwiazda i czerwony krzyż”. Drugą pozycją książkową wydaną przez Centrum Dialogu im. Marka Edelmana jest powieść graficzna Macieja Świerkockiego i Mariusza Sołtysika pt. „Naród Zatracenia”.

Niedawno obchodziliśmy siedemdziesiątą rocznicę likwidacji Litzmannstadt Getto. Specjalnie na tę okazję zamówiona została ta powieść. Wybrano do zadania Macieja Świerkockiego, który jest pisarzem, ale też scenarzystą, krytykiem literackim i tłumaczem oraz Mariusza Sołtysika zajmującego się malarstwem, rysunkiem, czy typografią, działającego w obrębie nowych mediów. Z tej wybuchowej mieszanki powstała nietypowa opowieść o łódzkim getcie. Autorzy wykorzystali w swej pracy oryginalne fotografie z Litzmannstadt Getto oraz czerpali z autentycznych wydarzeń, jednak osadzili w swej powieści bohatera fikcyjnego.

Oglądamy getto oczyma znajdy. Główny bohater nie potrafi powiedzieć, kim naprawdę jest, gdyż został podrzucony jako niemowlę pod drzwi rodziny żydowskiej. Chłopiec otrzymał od swego przybranego ojca imię – Dawid. Od początku czuł się samotny i wyobcowany, ale miał Esterkę, przybraną siostrę, dzięki której znalazł się w rodzinie żydowskiego perukarza. Dawid rósł i obserwował otoczenie: „Mieszkaliśmy w mieście, które nazywało się Łódź. Wyobrażałem je sobie jako wielki statek, także dlatego, że w naszej dzielnicy ulice były wykładane kocim łbami, które w moich oczach przypominały fale. Byłem ciekawy, czy ulice można wykładać też głowami ludzi”.

Pewnego dnia zdarzyła się tragedia. Ktoś rozbił kamieniem szybę pracowni perukarskiej, Dawid przewrócił lampę naftową. Wybuchł pożar, z którego uratowała się Esterka i jej przybrany brat, ale nie Rum, ich ojciec. Chłopiec trafia do sierocińca, którym zarządza pan Prezes. Jak się za chwilę okaże, człowiek ten będzie kierował gettem żydowskim. Chaim Rumkowski musi jednak wykonywać polecenia Biebowa, jego Dawid nazywa cesarzem.Naród zatracenia 2

Dawid obserwuje wszystko co dzieje się w getcie. Najbardziej jednak zależy mu na tym, by znaleźć Esterkę. Kiedy wreszcie ją odnajduje, okazuje się, że dziewczyna jest zakochana w innym mężczyźnie. Za sprawą Dawida znowu dojdzie do tragedii. Chłopiec czuje się winnym wszystkich tragedii. Zwłaszcza, kiedy trafi na odpowiedni cytat z „Boskiej komedii” Dantego.

Dawid przez to, że nie wie, kim naprawdę jest staje się niewidzialny. Dzięki temu może oglądać wszystkie tragedie, które dotykają Żydów. Widzi nawet śmierć króla getta -i Rumkowski trafia do pieca w Auschwitz. Dawid obserwuje zło, ale w przeciwieństwie do nazistów, nie czerpie z tych obrazów przyjemności. Będąc świadkiem piekła, dochodzi do wniosku, że ludzie do końca żyją nadzieją. Choć cały czas widzieli dymy unoszące się z pieców krematoryjnych, liczyli, że może akurat im się uda.

Tytuł „Naród Zatracenia” pochodzi z „Boskiej komedii” Dantego. W powieści Macieja Świerkockiego i Mariusza Sołtysika znajdziemy odwołania do poematu tego włoskiego poety. Razem z Dawidem wchodzimy do kolejnych kręgów piekła. W tym jednak przypadku, nie mamy do czynienia z fikcją literacką, gdyż historia oparta została na faktach. Podrzutek obserwuje jak rodzi się zło, sam też się czuje kimś, kto uosabia owo zło. Dybukiem i jednocześnie przewodnikiem po piekle.

Książka graficzna formą przypomina komiks. W podobny sposób o Holocauście mówił Art Spiegelman. Grafika Mariusza Sołtysika utrzymana jest niemal w całości w czarno-białych barwach. Co jakiś czas pojawia się kolor czerwony, by podkreślić najważniejsze momenty w książce. Świat ukazany oczyma Dawida jest przerażający. Tym bardziej, że oparty został na prawdziwych wydarzeniach z tamtych czasów. Oryginalny i nietypowy sposób ukazania historii getta wywołuje skojarzenia z powieścią grozy. Nie brakuje tu też groteski. Autorzy postanowili pójść krok dalej, niż można by się spodziewać. Oprócz historii getta, otrzymujemy również uniwersalne przesłanie. Oglądamy zło, w jego najgorszej postaci, a jednocześnie zastanawiamy nad tym, dokąd potrafi posunąć się człowiek, by stworzyć drugiemu piekło na ziemi.

Powieść graficzną „Naród Zatracenia” przeczytałam dzięki uprzejmości Centrum Dialogu.

„Żółta gwiazda i czerwony krzyż” – Arnold Mostowicz

Żółta gwiazda i czerwony krzyżKsiążka Arnolda Mostowicza „Żółta gwiazda i czerwony krzyż” po raz pierwszy została wydana w 1988 roku przez Państwowy Instytut Wydawniczy. W tym roku przypada setna rocznica urodzin autora oraz siedemdziesiąta rocznica likwidacji łódzkiego getta – Litzmannstadt Getto. Ten tytuł rozpoczyna serię wydawniczą Pamięci Getta w ramach Biblioteki Centrum Dialogu. Przedmowę napisał Marian Turski, człowiek, który podobnie jak Arnold Mostowicz, przebywał w czasie drugiej wojny światowej w łódzkim getcie.

Autobiografia zaczyna się od znamiennych słów: „Niczego nie zapomnieć”. Kiedy Niemcy zaatakowali Polskę w 1939 roku, bohater książki przebywał w Warszawie. Uczył się „alfabetu wojny totalnej”. Nie zdążył jednak jeszcze przyzwyczaić się do przegranej, by zrozumieć, że rozpoczęła się kolejna wojna – przeciwko Żydom. Dlatego autor apeluje, nawiązując do słów świętego Mateusza: „Masz oczy – patrz uważnie. Masz uszy – dobrze słuchaj… Zapamiętaj to wszystko, gdyż nadejść może taki dzień, że sam nie będziesz pewny, czy to było prawdą, czy może tylko koszmarnym snem”.

Obserwując sceny w getcie, bohater widzi w tym powtórkę z historii. Wszystkie te tragedie już kiedyś się przytrafiły narodowi żydowskiemu. Teraz jednak ich skala jest nieporównywalna. Arnold Mostowicz znalazł się w getcie i pracował tam w pogotowiu. Miał zatem okazję, by obserwować dantejskie sceny, które miały miejsce na terenie Litzmannstadt Getto. Sceny te stara się zarejestrować w swej pamięci, a następnie, po latach, przelewa je na papier, by je w tej formie ocalić. 

Wspomnienia Arnolda Mostowicza są niezwykle ważnym dokumentem. Widzimy jak wyglądało życie w getcie, w jaki sposób ono funkcjonowało. Autor książki pokazuje administrację i zarząd getta, opisuje miejsce i ludzi, którym przyszło tu żyć. Jako lekarz mógł dotrzeć tam, gdzie dla innych wstęp był surowo zabroniony. Jego wspomnienia są ważne również dla Romów, gdyż Mostowicz został skierowany do podobozu cygańskiego, znajdującego się na obrzeżach getta. Panowała tam epidemia duru plamistego, a autor jako lekarz miał ocenić, na co chorują Romowie. Jego wspomnienia są tak ważne dla tej grupy, gdyż stanowią jedyne źródło historyczne, ponieważ nikt z obozu cygańskiego nie przeżył, by móc zaświadczyć o tym, co się w tym miejscu działo. Ironią losu było, ze jeden z niemieckich oficerów – Eugen Jansen, który przybył na miejsce obozu wraz z lekarzem, również zaraził się tyfusem i zmarł.

Getto łódzkie różniło się od warszawskiego tym, że przeżyła większa liczba osób, które w nim przebywały. W pewnym momencie naziści postanowili z Litzmannstadt Getto zrobić obóz pracy i czerpać z niego olbrzymie zyski. W tym celu hitlerowcy postanowili pozbyć się wszystkich dzieci do dziesiątego roku życia i starców. Tutaj autor książki zastanawia się nad kontrowersyjną postacią Chaima Mordechaja Rumkowskiego, który w getcie pełnił funkcję Przełożonego Starszeństwa. Jego władza była rodzajem dyktatury, a jednocześnie polegała na bezwzględnym posłuszeństwie wobec administracji niemieckiej. We wrześniu 1942 miała miejsce akcja zwana „wielką szperą”, podczas której Żydom nie wolno było opuszczać mieszkań, do getta wkroczyło SS, aby przesiedlić starców i dzieci. Deportację poprzedziło słynne przemówienie Rumkowskiego, apelujące do rodzin o dobrowolne oddawanie dzieci na śmierć. Arnold Mostowicz dokonuje symbolicznego sądu nad Przełożonym Starszeństwa. Pisze, że „w dziejach ludzkości żaden chyba przywódca nie stanął przed podobnym dylematem…”. Mimo wszystko autor nie potępia Rumkowskiego, nie widzi w nim pomocnika morderców, a stara się go zrozumieć.

W książce dowiemy się też jak wyglądała historia przedwojenna rodziny Arnolda Mostowicza. Poznamy życie codzienne Żydów w Łodzi, zobaczymy co wspólnego miał don Corleone z łódzkim światem przestępczym. Autor w „Żółtej gwieździe…” pisze również o niewygodnych sprawach. Obrazy, które utrwaliły się w jego pamięci dowodzą, że społeczność żydowska była podzielona, nawet w obliczu zagrożenia. Naziści traktowali jednak wszystkich jednakowo.

„Żółta gwiazda i czerwony krzyż” została napisana w niejednoznacznej formie. Z jednej strony jest to pamiętnik, ale pisany w trzeciej osobie. Przez to niekiedy trzeba się zastanowić, o kim mowa w tekście. Z drugiej strony książka podzielona została na opowiadania. Zastanawia mnie ów wybór autora. Może gdyby pisał w pierwszej osobie, byłoby mu trudniej jeszcze raz przejść przez bolesne wspomnienia?

Warto poznać książkę Arnolda Mostowicza, ponieważ częściej mówi się o getcie warszawskim, może tak się dzieje za sprawą literatury, a zwłaszcza książki „Zdążyć przed Panem Bogiem”? Gdyby ktoś chciał dowiedzieć się czegoś więcej na temat Litzmannstadt Getto, polecam również film znajdujący się na stronie internetowej www.sztetl.org.pl.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Centrum Dialogu.