Książka Erin Morgenstern wyróżnia się piękną okładką. Kiedy się spojrzy z boku na książkę „Cyrk nocy” odnieść można wrażenie, że widniejące na okładce namioty są przestrzenne.
Sięgnęłam po tę powieść, bo zaintygowały mnie opisy książki. Trochę się bałam, że nie trafię w swój gust. Przecież nie lubuję się w romansach, a już tym bardziej magicznych. No i jak rozumieć to wyrażenie?
Fabuła „Cyrku nocy” nie jest prosta. Historia została opowiedziana niechronologicznie. Poznajemy losy Celii, która od dzieciństwa jest przygotowywana do pojedynku z Markiem. Bohaterowie nie wiedzą, kto jest ich przeciwnikiem, ani jakie są reguły gry. Uczą się magii, by prezentować ją w czasie występów cyrkowych. Tu wkracza iluminacja, nie sztuczki, tylko prawdziwe czary. W pewnym momencie para zakochuje się w sobie, nie wiedząc, jakie będą tego konsekwencje. Na czym polega pojedynek, czego będą musieli dokonać? Jak wpłynie to na ich miłość?
Druga historia, to opowieść o nietypowym cyrku. Londyński reżyser Chandresh Lefe`vre chce stworzyć coś niezwykłego, innego niż zawsze. Zatrudnia młodego Marka, by pomógł mu w tym skomplikowanym przedsięwzięciu. Nie ma pojęcia, czym zaowocuje jego pomysł…
„Cyrk nocy” już od samego początku przyciągał mnie opisami. Delikatnie i łagodnie dozując odbiorcy świat magii, autorka spowodowała, że byłam gotowa uwierzyć we wszystko, co wykreowała. Świat, który przedstawia, jest niezwykle subtelny. Podobnie dozowanie napięcia. Cały czas jesteśmy trzymani w niepewności. Co zrobi Celia, jaki będzie jej ruch, cóż wymyśli jej ojciec Prospero?
Książka została tak napisana, że natychmiast czujemy się tak, jakbyśmy świadkami spektaklów, występów artystów cyrkowych. Ciągle chcemy więcej. Same opisy są magiczne, powodują, że cały fantastyczny świat mamy w zasięgu ręki.
Erin Morgenstern pobudziła we mnie wszystkie zmysły. Nie tylko widziałam czarno-biały cyrk, również słyszałam opisywane dźwięki, czułam jego zapachy – na nie autorka zwraca szczególną uwagę, smakowałam rozpuszczające się w ustach czekoladowe myszy. Podobały mi się liczne odniesienia literackie. Prospero, czyli ojciec Celii – jest przecież bohaterem szekspirowskim. Gdybym miała się zastanawiać nad gatunkiem „Cyrku nocy”, to pierwsze skojarzenia, które mi się nasuwają, to powieść gotycka. Akcja książki rozgrywa się na przełomie XIX i XX wieku. Mamy fin de si?cle i odpowiedni nastrój, który powoduje, że wciąż oczekujemy mrocznego końca – w końcu akcja powieści niemal cały czas rozgrywa się w nocy.
Kunsztownie napisany „Cyrk nocy” zachwyci niejednego czytelnika. Nawet tego, który lubi twardo stąpać po ziemi. Jesienne wieczory pomagają wczuć się w magiczny świat opisany przez Erin Morgenstern. Powieść należy do takich, które należy smakować powoli, wszystkimi zmysłami. Doznania będą niezapomniane. Dobrze jest w nim na chwilę się zanurzyć i zapomnieć o szarości na rzecz bieli, czerni oraz czerwieni.
Dziękuję Weltbild za „Cyrk nocy”.