Wyobraźmy sobie, że nagle otrzymujemy spadek. I co dalej? Czy go przyjąć, a może lepiej nie, bo przysporzy nam tylko kłopotów?
Główna bohaterka powieści Doroty Combrzyńskiej-Nogala postanawia odebrać niespodziewany dar po wuju. Jest nim tytułowy drewniak, czyli stary, acz zabytkowy dom z drewna. Łucja zrywa z przeszłością – z dawnym narzeczonym, którego zostawia w niezbyt ciekawy sposób, bo bez zapowiedzi, zostawiając po sobie tylko karteczkę.
Czytając ten wstęp można odnieść wrażenie, że powieść jest kolejnym czytadłem dla znudzonych gospodyń domowych. Mamy niezobowiązujący seks, kobietę o nowoczesnych poglądach. Jednak po pozornie schematycznym początku, okazuje się, że autorka wprowadza nas w bardzo zaskakujący i przewrotny świat.
Wszyscy bohaterowie powieści Doroty-Combrzyńskiej Nogali są niebanalni. Zaczynając od głównej bohaterki – Łucji Nowakówny (widać końcówki tego typu jeszcze są w użyciu), która jest rysowniczką. Kiedy przeprowadzi się do drewniaka, nic już nie będzie takie samo. Jej sąsiedzi okażą się indywidualnościami, nawet jesienno-zimowa szaruga nie jest w stanie przytłumić tych charakterów. Mamy filmowca, byłą prostytutkę, matkę kilkorga dzieci, z których każde ma innego ojca – niby nic niezwykłego, jednak fakt, że zgodnie potrafią się spotkać w wigilijny wieczór, to już coś. Nad tymi postaciami krążą dwa duchy – nieżyjącego właściciela domu i Klaudii Poniewieskiej.
Autorka ma niebywały dar do tworzenia ciekawych charakterologicznie postaci. Całość ubiera w zabawny język. Bohaterowie są niekiedy komiczni i zabawni, choć kryją w sobie bardzo skomplikowane życiorysy. Sama powieść – dzięki postaciom – przestaje być lekką komedyjką na zimowy wieczór. Zaczyna się zabawnie, ale prócz tematów obyczajowych mamy elementy thrillera i kryminału. Wszystko w polskich realiach.
Główna bohaterka walczy o swoją prawdziwą tożsamość, szuka sensu w życiu. Dzięki zamieszkaniu w drewniaku, poznaje tak nietypowych ludzi, że pozwolą jej się otworzyć na własną twórczość. Akcja książki jest wartka, bohaterka niemal nie ma czasu, by skupiać się na sobie. A przecież poszukuje prawdziwej miłości. Poznany przypadkiem w teatrze Walery Dębowski nie wydaje się być dobrym kandydatem, bo kobieciarz. Na dodatek co jakiś czas pod dom Łucji zachodzi tajemniczy klaun…
Nie będę zdradzać fabuły książki, bo zatapianie się w niej to czysta przyjemność. Kolejnym smaczkiem jest to, jak autorka zaskakuje czytelnika, przechodząc z łatwością z wątków obyczajowych po kryminalne. Każda z postaci o których mowa, kryje za sobą jakąś tajemnicę, którą warto poznać. Żeby nie było zbyt ponuro, autorka okrasza całość zabawnym językiem. Napięcie rośnie, a rozwiązanie nie zawsze musi być oczywiste i takie, jakiego spodziewałby się czytelnik.
Dziękuję wydawnictwu MG za egzemplarz książki 🙂