Nie tak dawno temu niemal czteroletni chłopczyk odkrył kota Filemona. O przepraszam… – Fimelona. W dzieciństwie tak często pojawiała się ta bajka, że raczej nie wzbudzała już pozytywnych emocji. Ale dla kogoś nieskażonego takimi skojarzeniami baśnie o leniwym i młodym kocie są fascynujące…
To nie wszystko. Istnieją książki o Filemonie. Najpierw trafiliśmy na dwie historie w Poczytaj mi mamo. Księga I. Zaczęliśmy kopać głębiej. Okazuje się, że istnieje piękne wydanie w twardej oprawie Przygód kota Filemona S. Grabowskiego i M. Nejmana z Naszej Księgarni.
Co może podobać się w książce najmłodszym? Po pierwsze poznawanie świata przez małego kotka. Nic nie jest dla niego oczywiste, wszystko chce poznać, dotknąć. Jest głupiutkim, ślicznym kocurkiem i nawet czterolatek wie więcej od niego. Po drugie: ilustracje. Mimo, że nie pojawiają się na każdej stronie, dziecko może porównać swoje wyobrażenie z tym, co pokazano na obrazku. Po trzecie: w książeczce przemycane są pewne powiedzenia, wyrażenia wzbogacające język maluszka. Dzięki Filemonowi maluchy dowiadują się co znaczy powiedzenie wilczy apetyt – to jeden z przykładów.
Główny bohater chce się z wszystkimi zaprzyjaźnić. Jednak okazuje się, że to nie zawsze możliwe. Ciekawski kotek wszędzie wkłada swój nosek i wtedy nawet zdarza mu się sparzyć. Dosłownie – ognik przypala mu ogonek. Wtedy dzieciaczki – i Filemon – uczą się, by nie podchodzić do ognia.
Dzięki filmowi animowanemu maluchy porównują, to co przeczytali im rodzice i znowu czegoś się uczą. Szukają róznic i podobieństw między książką a filmem. Ilustracje w książce są w takiej samej stylistyce jak w bajecze telewizyjnej.
Minusem jest znowu cena. Jednak mały czytelnik dostaje ponad 200 stron przygód i twardą oprawę. Ta książeczka najbardziej zainteresuje miłośników małego kota. Porównywalna cenowo Poczytaj mi mamo jest trochę lepiej wydana, na lepszym papierze.