Jedno oko na Maroko – reportersko dla dzieci

Jedno oko na MarokoTomasz Kwaśniewski postanowił napisać pierwszą reporterską książkę dla dzieci. „Jedno oko na Maroko” jest zbiorem rozmów z niezwykłymi, bo troszkę innymi ludźmi. Znany dziennikarz połączył swoje siły z Anną Bedyńską – utalentowaną fotografik, nagrodzoną World Press Photo, z tej oto mieszanki wyszedł majstersztyk, który będę gorąco polecała.

Teoretycznie książka napisana została dla dzieci. Jednak dorosły też ma możliwość zadawania dziecięcych pytań. Takich, które nurtowały nas wieki temu, a zapomnieliśmy o nich po latach,  teraz możemy wrócić do tego stanu niewinności i zaspokoić zwykłą ciekawość.

„Jedno oko na Maroko” zostało napisane w formie wywiadów. Autor zadaje bohaterom swych rozmów dziecięce pytania, przez co zmusza ich do konkretnych i rzeczowych odpowiedzi. Rozmówcy muszą przecież posługiwać się prostym i zrozumiałym językiem, by wszyscy – niezależnie od wieku – ich zrozumieli. Tomasz Kwaśniewski prowadzi wywiady ze znanymi – księdzem Adamem Bonieckim, paraolimpijczykiem Jarosławem Rolą, czy kulturystą Marcinem Łopuckim. Bardziej liczna jest jednak grupa ludzi anonimowych, którzy wyróżniają się w jakiś sposób – osobą skazaną za morderstwo, nudystą, kobietą w ciele mężczyzny, bezdomnym, niewidomym, kobietą bez rąk. Kimś, kogo byśmy wstydzili się zapytać na ulicy, jak sobie radzi z utrudnieniami w życiu.

Bohaterowie tej książki w bardzo mądry i delikatny sposób, tłumaczą, kim są i jak muszą sobie radzić z rzeczywistością. Kobieta cierpiąca na achondroplazję, która ma zaledwie 120 centymetrów wzrostum, wyjaśnia, że nauczyła się w życiu prosić o pomoc. Jarek dziwi się, jak to jest, że dorośli budując domy, chodniki, nie zauważają, że istnieją ludzie bez nóg – bo nie wszędzie są podjazdy dla takich jak on.

Dzieci, kiedy czytałam im tę książkę, zaspakajały swoją wrodzoną ciekawość. Dzięki temu łatwiej będzie im zaakceptować inność. Bo przecież ludzie są różni. Tomasz Kwaśniewski wręcz zachęca, by do takich osób podchodzić i pytać. Może to jest lepsze, niż wytykanie palcami?

Cieszę się, że są takie publikacje, które ubogacają czytelników. Łatwo zaakceptować tych, którzy są podobni do nas. Co się dzieje z takimi, którzy czymś sie różnią? Nie mają łatwo, nie są akceptowani. Jednak dzięki takim pozycjom jak „Jedno oko na Maroko” dzieci poszerzają swoje horyzonty. Akceptują inność. Przyznam, że maluchom przychodziło to łatwiej niż sądziłam. I rzeczywiście, chcą wiedzieć, a ich ciekawość jest naturalna.

Podobało mi się to, że autor bardzo dobrze wszedł w rolę. Tak zadawał pytania, że kiedy dzieci dopytywały, to odpowiedź za chwilę padała na stronach książki. Jak się okazuje, maluchy zwracaja uwagę na konkrety – np. jak to jest, że panu bez nóg nie wypłynęła cała krew z ciała? U nudysty zakrytego w miejscach intymnych żelazkiem, doszukiwały się blizny po operacji serca – to było dla nich ciekawsze od nagości. Dla dzieciaków nie ma tematów tabu, stwarzamy je dopiero my – dorośli.

Sporym plusem książki są fotografie. Autorka zdjęć zrobiła wszystko, by intrygowały, ale też wnosiły sporo do rozmów. Tylko do jednego mogę się doczepić – chciałabym, by fotografii było więcej. Myślę, że nie można bać się takiej książki. Dzięki rozmowom Tomka Kwaśniewskiego pokazujemy dzieciom świat, a na tym właśnie polega nasza rola. Dobrze, że są tacy, którzy nam – rodzicom w tym pomagają. Moje dzieci były zachwycone, bo poznawały ciekawych ludzi. A to przecież jest ważne, również dla najmłodszych.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarna Owieczka.