Jak zainteresować dzieciaki wierzeniami Greków? „Moja pierwsza mitologia”, Katarzyna Marciniak

Moja pierwsza mitologiaDzisiaj oficjalnie nasz pięciolatek zmienia status. Staje się sześciolatkiem. W związku z tym będę pisała o jego ostatniej fascynacji – zresztą na osobiste życzenie synka. Otóż, za sprawą jednej historii opowiedzianej mu kiedyś przed snem, stał się miłośnikiem mitów. Moje poszukiwania książek, które byłyby zarówno przystępne językowo dla kilkulatka, a jednocześnie szczegółowe, trochę trwały. Udało się nam trafić na kilka ciekawych propozycji. Hitem w naszym domu stała się mitologia spisana prze Katarzynę Marciniak z ilustracjami Marty Kurczewskiej.

Pierwsze, co się rzuca w oczy, to ilość stron. „Moja pierwsza mitologia” liczy ich sobie ponad 250, zapisanych drobnym (zwykłym) drukiem. Nie zabraknie w niej podstawowych wierzeń Greków. Autorka podzieliła swoją książkę na dwie głowne części: „Dzieciństwo bogów i ludzi” oraz „Przygody herosów”. W pierwszej poznamy pochodzenie bogów oraz odpowiedź na to skąd się według starożytnych wzięli pierwsi ludzie. W drugiej części nie weźmiemy udział w przygodach Heraklesa, Tezeusza, czy Jazona.

Wierzenia Greków i Rzymian zakorzeniły się głęboko w naszym języku. Katarzyna Marciniak i o tym nie zapomniała. Dlatego opisuje i wyjaśnia źródła znanych powiedzeń, zaczerpniętych z mitów. Dzieciaki dowiedzą się, co oznaczają sformułowania typu: róg obfitości, mądry jak sowa, marsowa mina, itp. Żeby jeszcze bardziej przybliżyć te frazeologizmy, do każdego z nich podana jest współczesna scenka, w której zastosowano owe powiedzenia. Mali odbiorcy nie mają wyjścia – muszą zrozumieć opisywane zwroty zaczerpnięte z mitów, gdyż autorka posługuje się prostymi przykładami, które dzieciakom są bliskie.

Oczywiście, nawet na trzystu stronach nie da się ująć wszystkich historii. Zabrakło mi kilku, choćby mojej ulubionej opowieści o królu Midasie, czy Syzyfie. Tyle, że z drugiej strony autorka podała również inne opowieści, także mniej znane. Wydaje mi się, że najważniejsze dla Katarzyny Marciniak było to, aby znaleźć nić, która łączy te historie z naszą współczesnością. Dzięki zabiegom pokazującym obecność mitów w niektórych wyrażeniach i zwrotach językowych funkcjonujących do dziś, udało jej się znaleźć własny sposób na podejście do tego tematu. Moim dzieciom to się bardzo spodobało.

Plusem książki jest jej barwny język. Autorka pisze w sposób zabawny i interesujący, słuchający wciąga się w opowieść natychmiast. Mity niekiedy są mroczne i brutalne. Katarzyna Marciniak postarała się jednak, by przedstawić je w ciepły sposób, bez straszenia. Dzięki ilustracjom, znani nam okrutni bogowie, przybierają sympatyczną i miłą postać. Wywołują uśmiech na twarzy dzieci, bo również i one zdają sobie sprawę z żartów rysunkowych. Książka jest atrakcyjna zarówno dla pięcioletnich brzdąców, jak i ośmiolatków.

„Moją pierwszą mitologię” syn znalazł w prezentach gwiazdkowych. Piękne wydanie, gruba oprawa – książka idealnie nadaje się jako prezent. Odstrasza jedynie cena. Choć z drugiej strony może lepiej kupować książki rzadziej, za to z rozmysłem? Bo ta pozycja wzbogaca wiedzę dzieci o mitach, ale również ich język. Dowodem niech będzie podsłuchana dyskusja (wtedy jeszcze) pięciolatka i ośmiolatki. Dzieci zastanawiały się co jest lepsze – argusowy, czy sokoli wzrok? Ostatecznie decyzja nie została podjęta – argumentów za jednym i drugim typem widzenia było sporo. Tego właśnie oczekuję od książek dla dzieci, że będą je wzbogacały pod wieloma względami…