„O Fretce, która dała się porwać wiatrowi” – Marta Guśniowska

O Fretce, która dała się porwać wiatrowi, Marta Guśniowska Zbliża się Dzień Dziecka, można zatem swoim najmłodszym podarować ciekawą książkę. Historia „O Fretce, która dała się porwać wiatrowi” Marty Guśniowskiej będzie doskonałą propozycją dla maluchów od około czwartego roku życia. Szczególnie może trafić do gustu tym bardziej lękliwym i wstydliwym dzieciom. Odpowie im na pytanie: czy lęk to coś złego? Czytaj dalej

Jak zainteresować dzieciaki wierzeniami Greków? „Moja pierwsza mitologia”, Katarzyna Marciniak

Moja pierwsza mitologiaDzisiaj oficjalnie nasz pięciolatek zmienia status. Staje się sześciolatkiem. W związku z tym będę pisała o jego ostatniej fascynacji – zresztą na osobiste życzenie synka. Otóż, za sprawą jednej historii opowiedzianej mu kiedyś przed snem, stał się miłośnikiem mitów. Moje poszukiwania książek, które byłyby zarówno przystępne językowo dla kilkulatka, a jednocześnie szczegółowe, trochę trwały. Udało się nam trafić na kilka ciekawych propozycji. Hitem w naszym domu stała się mitologia spisana prze Katarzynę Marciniak z ilustracjami Marty Kurczewskiej.

Pierwsze, co się rzuca w oczy, to ilość stron. „Moja pierwsza mitologia” liczy ich sobie ponad 250, zapisanych drobnym (zwykłym) drukiem. Nie zabraknie w niej podstawowych wierzeń Greków. Autorka podzieliła swoją książkę na dwie głowne części: „Dzieciństwo bogów i ludzi” oraz „Przygody herosów”. W pierwszej poznamy pochodzenie bogów oraz odpowiedź na to skąd się według starożytnych wzięli pierwsi ludzie. W drugiej części nie weźmiemy udział w przygodach Heraklesa, Tezeusza, czy Jazona.

Wierzenia Greków i Rzymian zakorzeniły się głęboko w naszym języku. Katarzyna Marciniak i o tym nie zapomniała. Dlatego opisuje i wyjaśnia źródła znanych powiedzeń, zaczerpniętych z mitów. Dzieciaki dowiedzą się, co oznaczają sformułowania typu: róg obfitości, mądry jak sowa, marsowa mina, itp. Żeby jeszcze bardziej przybliżyć te frazeologizmy, do każdego z nich podana jest współczesna scenka, w której zastosowano owe powiedzenia. Mali odbiorcy nie mają wyjścia – muszą zrozumieć opisywane zwroty zaczerpnięte z mitów, gdyż autorka posługuje się prostymi przykładami, które dzieciakom są bliskie.

Oczywiście, nawet na trzystu stronach nie da się ująć wszystkich historii. Zabrakło mi kilku, choćby mojej ulubionej opowieści o królu Midasie, czy Syzyfie. Tyle, że z drugiej strony autorka podała również inne opowieści, także mniej znane. Wydaje mi się, że najważniejsze dla Katarzyny Marciniak było to, aby znaleźć nić, która łączy te historie z naszą współczesnością. Dzięki zabiegom pokazującym obecność mitów w niektórych wyrażeniach i zwrotach językowych funkcjonujących do dziś, udało jej się znaleźć własny sposób na podejście do tego tematu. Moim dzieciom to się bardzo spodobało.

Plusem książki jest jej barwny język. Autorka pisze w sposób zabawny i interesujący, słuchający wciąga się w opowieść natychmiast. Mity niekiedy są mroczne i brutalne. Katarzyna Marciniak postarała się jednak, by przedstawić je w ciepły sposób, bez straszenia. Dzięki ilustracjom, znani nam okrutni bogowie, przybierają sympatyczną i miłą postać. Wywołują uśmiech na twarzy dzieci, bo również i one zdają sobie sprawę z żartów rysunkowych. Książka jest atrakcyjna zarówno dla pięcioletnich brzdąców, jak i ośmiolatków.

„Moją pierwszą mitologię” syn znalazł w prezentach gwiazdkowych. Piękne wydanie, gruba oprawa – książka idealnie nadaje się jako prezent. Odstrasza jedynie cena. Choć z drugiej strony może lepiej kupować książki rzadziej, za to z rozmysłem? Bo ta pozycja wzbogaca wiedzę dzieci o mitach, ale również ich język. Dowodem niech będzie podsłuchana dyskusja (wtedy jeszcze) pięciolatka i ośmiolatki. Dzieci zastanawiały się co jest lepsze – argusowy, czy sokoli wzrok? Ostatecznie decyzja nie została podjęta – argumentów za jednym i drugim typem widzenia było sporo. Tego właśnie oczekuję od książek dla dzieci, że będą je wzbogacały pod wieloma względami…