Czasami maluchy wręcz nie przestają zadawać pytań. Zamiast bajek na dobranoc domagają się wiedzy i koniec. Żadne namowy na metaforyczne opowieści nic nie pomagają. Znalazłam książeczkę, która zainteresuje wszystkich miłośników przyklejania naklejek. W treści mamy informacje o zwierzętach – takie jak w wielu innych encyklopediach. Jest podział na grupy, kontynenty. No i mamy przyjemne z pożytecznym. Otóż na końcu jest wielki plakat z mapą kontynentów. Dzieci mogą przyklejać we wlaściwe miejsca naklejkli ze zwierzętami typowymi dla danego kontynentu. Dzieciaki mają co robić – a rodzice ćwiczą swoją zapomnianą wiedzę. Trzeba wziąć naklejkę w rączkę i znaleźć odpowiednie miejsce. Dla dwójki dzieci jest sporo radości, a i dzięki temu że plakat jest dość spory, to można nawet poćwiczyć bieganie wokół planszy. Całość mozna potem przykleić na ścianie – o ile znajdzie się tak spore wolne miejsce w dziecięcym pokoju. Chociaż zawsze zostaje sufit.
Archiwa tagu: nauka
Atlas świata dla dwulatka
Ta duża kartonowa książka E. i P. Pawlaków to pierwsza podróż małego dziecka dookoła świata. Każda rozkładówka stanowi pocztówkę z jednego kontynentu. Maluch zobaczy jak różnorodny jest świat, jak różne zwierzęta i ludzie go zamieszkują i jak bardzo różne potrafią stawiać budowle. Dziecko, chętnie poudaje że czyta, lub obejrzy „Mój pierwszy atlas świata”, odkryje, że nie wszędzie na ziemi ludzie wyglądają tak jak my, i że otaczający ich świat może być zupełnie inny od tego, który otacza nas. Dzieciaki zadają dużo pytań po obejrzeniu książki. Jednak kontrola rodzica jest niezbędna, gdyż autorzy niekiedy zapominają o polskich wersjach nazw geograficznych – Wielki Kanion nazywany jest Grand Canyon. Przeciętny dwulatek jednak będzie skupiał się na ilustracjach, które są naprawdę niesamowite. Mapa świata to nie jest satelitarne zdjęcie, albo coś w rodzaju mapy fizycznej. Maluszki otrzymują obraz wykonany z różnych materiałów – szkoda tylko, że nie można ich dotknąć, trzeba sobie to wyobrazić. Książka jest duża i kartonowa. Dziecko może ją dotykać ile chce i trudno ją zniszczyć. Można nawet spróbować zjeść cały świat…
Naukowa jesień
Nie wiem, czy chodzi o porę roku, czy o to, że dzieci chodzą do przedszkola, teraz domagają się wiedzy. Stąd zaczytujemy się kolejną książeczką o charakterze encyklopedycznym: „Encyklopedia najmłodszych. Czy wiesz…”
No może niekoniecznie książeczka. Format A4, gruba okładka, plus 200 stron tekstu. W cztery dni została przeczytana.
Wszystko czego maluchy potrzebowały dostały – krótkie, ale przystępne informacje zarówno o zwierzętach, jak i człowieku, świecie i wszechświecie w postaci pytań i odpowiedzi. Do tego małe utrwalenie na każdych 2 stronach: trzeba odpowiedzieć, czy podana teza to prawda, czy fałsz.
Jedno musieliśmy czytać bardzo szybko – jak powstaje burza i tornado. Chociaż na trzylatku to nie wywoływało żadnego wzruszenia, sześciolatek na sam widok obrazków minę miał nietęgą.
Co ciekawe zetknęłam się z tą samą książką w wersji angielskiej i ma inny format niż polskie wydanie, jest mniejsza. Ciekawe dlaczego?
Zwierzątka
Od dłuższego czasu dzieci co wieczór życzą sobie właśnie tę książkę. „Świat zwierząt” Genevieve de Becker niekoniecznie jest kierowany do najmłodszych. Bo ich nie za bardzo interesuje np. życie płciowe zwierząt. Za to podobają im się zdjęcia. Na 300 stronach poznają koty, węże, ryby. Nawet straszne rekiny nie są takie złe, bo tylko na obrazku. I okazuje się, że trzyletnie maluszki mają ochotę, by dowiedzieć się, czym się różni anakonda od grzechotnika.
Dla rodzica czytanie tego typu kompendiów wiedzy może być trochę nudne. Dzieciaki nie będą też się interesowały informacjami typu ile tysięcy egzęplarzy danego osobnika zostało na świecie, ale można wytłumaczyć maluchowi, że to rzadki gatunek i zagrożony wyginięciem. Dzieci lubią podziwiać naturę, a ta księga daję im tę możliwość dzięki dużym i barwnym zdjęciom. No i okładka książki jest twarda, dzięki temu pozycja wygląda poważnie i naukowo. A maluchy mogą godzinami oglądać, przeglądać i podziwiać zwierzątka – i te słodziaki (dla dziewczyn), i te straszne (nie tylko dla chłopców).