Już sam tytuł książki Zyty Oryszyn intryguje – „Ocalenie Atlantydy”. O jakie miejsce może chodzić? Czym jest tytułowa Atlantyda? Jak ocalić coś, co nie istnieje?
Bohaterami powieści są przesiedleńcy z ziem wschodnich. Po wojnie zostali wyrwani – niemal siłą ze swoich rodzinnych stron. Teraz próbują przetrwać na Dolnym Śląsku. Zetkną się tu z wieloetnicznością. Z jednej strony wypędzeni Niemcy, po których zostały jedynie przedmioty. Potem przesiedleńcy – niekiedy to dawna arystokracja ze wschodu, która pod przybranym nazwiskiem, udaje chłopstwo. No i elita powojenna – ludzie zacofani, ale niebezpieczni. W czasach PRLu, oni będą rozdawać karty.
Zyta Oryszyn kreśli interesujące historie kilku rodzin. Są to jednak zaledwie szkice. Nie ma jednego, głównego osobowego bohatera. Na pierwsze miejsce wysuwa się historia. Również narracja prowadzona jest z kilku perspektyw. Niekiedy wydarzenia przedstawione są z punktu widzenia naiwnego dziecka. Pojawią się też powtórzenia. Autorka robi to celowo, aby ukazać powtarzalność historii. Losy bohaterów stykają się, przenikają, wpływają na siebie – nawet jeśli oni sami tego nie zauważają. Czymś co spaja te historie, będą słowa jednej z bohaterek:
Teraz (…) – ty zostaniesz moim schronem. Ty już nie musisz się chować, ale mnie musisz przechować, mój świat (…). Twoja pamięć to zrobi. Pamięć pokoleń to najlepszy schron przed unicestwieniem. Niedługo umrę i zostanie ze mnie i mojego świata tylko tyle, ile zapamiętasz.
Atlantydą staje się pamieć. Zyta Oryszyn stara się uzmysłowić czytelnikowi, że tylko my jesteśmy w stanie ocalić ją przed zapomieniem. Przetrwać można jedynie dzięki młodszym pokoleniom.
Powieść Zyty Oryszyn podejmuje ważne tematy. Autorka kreśli ciekawe opowieści, jednak w sposób niejednoznaczny. Mimo to pokaże, co jest ważne. Choć treść może wydawać się nieco przygnębiająca, bo przecież PRL nie jawił się w jasnych barwach, to bohaterowie czekają na coć dobrego – na tych „Naszych”. Oni nadejdą, może dopiero w 1989r., ale warto czekać. Przy okazji należy ocalić Atlantydę, poprzez przekazywanie swej tożsamości kolejnym pokoleniom. Tu jest nadzieja i szansa na przetrwanie.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Weltbild.pl