Dla niegrzecznych kobiet – „Przystań Posłuszeństwa” M. Anderson

Przystań posłuszeństwa„Czerwona seria” Wydawnictwa Czarna Owca rozbudowuje się o kolejne tytuły. Tym razem sięgnęłam po „Przystań Posłuszeństwa” Mariny Anderson. I wbrew tytułowi książka powinna trafić niekoniecznie do tych grzecznych i pokornych pań – ale do kobiet powyżej osiemnastego roku życia.

Fabuła książki nie jest zbyt rozbudowana, skoncentrowana została niemal w całości na tym, by doprowadzić do tego, żeby życie erotyczne Natalie zaczęło wreszcie kwitnąć. Główna bohaterka posiada pozornie wszystko: dobrą pracę, władzę i sporą wypłatę. Do pełni szczęścia brakuje jej tylko satysfakcji w związku. Każdy partner młodej bizneswoman odchodzi, żaden z nich nie potrafi zagrzać dłużej miejsca przy boku Natalie, bo ta zbyt dominuje – i w sypialni, i w życiu codziennym.

Pewnego dnia dowiaduje się od przyjaciólki o istnieniu Przystani Posłuszeństwa w Sussex, gdzie można odmienić swoje życie seksualne. Kobieta szybko decyduje się na wyjazd, choć nie wie, co ją może czekać. A dozna tam sporo wrażeń. Zrobi wszystko w jednym celu, by  przestała dominować w związku, a nauczyła się dawania.

Historia zawiera mnóstwo scen z pieprzykiem. Można wręcz stwierdzić, że ujęłam to zbyt eufemistycznie. Powinnam była napisać o ostrym chili. Natalie podczas dwóch weekendów przeżyje więcej, niż przez całe swoje dotychczasowe życie. Żadnej pruderii. Młoda kobieta uczy się pod czujnym okiem instruktora – Simona. Między obojgiem zacznie iskrzyć. Ale czy taki związek ma szansę bytu? W miejscu, gdzie dochodzi do wielokrotnych zmian partnerów, czy partnerek, albo gdzie pojawiają się w sypialni minimum cztery osoby jednocześnie? I tu będę się czepiać dialogów, które są nieco nienaturalne, zbyt sztywne. Anderson skupiła się przede wszystkim na opisach – im nie można nic zarzucić.

„Przystań Posłuszeństwa” zwraca uwagę zmysłową okładką, która przyciąga wzrok. Sięgnąć powinny po nią te czytelniczki, które nie boją się śmiałych scen erotycznych. Im właśnie podporządkowana jest fabuła, gdyż główna bohaterka udaje się do kurortu, by przeżyć niesamowitą przygodę erotyczną. Praktyki BDSM, seks grupowy, czy przed publicznością są tutaj na porządku dziennym. Wielu osobom wydać się to może niesmaczne – wtedy niech nie sięgają po tę lekturę. Uczniowie Przystani traktują seks jak rozrywkę, nie boją się chorób, czy niechcianej ciąży. Jednak autorka – w kontrowersyjny sposób –  pokazuje, że należy skupić się nie tyle na własnych doznaniach, ile na przeżyciach partnera, czy partnerki. I choć nie każdy musi dochodzić do takich prawd drogą Natalie, to warto sobie uświadomić, że w zwiazku można też dawać, a nie tylko brać.

Dziękuję za książkę Wydawnictwu Czarna Owca.