Jest legendą – w hołdzie Mathesonowi

Jest lgendąE. A. Poe kojarzony jest z literaturą grozy. Ze współcześnie tworzących pisarzy opowieści mających wywoływać dreszcz na skórze najpopularniejszy jest S. King. Obu bardzo cenię i co jakiś czas sięgam po tych autorów. Zaskoczeniem był dla mnie fakt, że do tej pory nie poznałam twórczości Richarda Mathesona. Oczywiście widziałam ekranizację „Jestem legendą”, która wywarła na mnie spore wrażenie, ale żadna powieść tego pisarza do tej pory do mnie nie trafiła. Opowiadania w zbiorze „Jest legendą” zostały wybrane tak, by nawiązywać do twórczości Mathesona. Każde  nich poprzedzono wstępem, by przybliżyć czytelnikowi kontekst, odnaleźć nawiązanie, do którego odwołują się autorzy antologii. Dzięki temu okazało się, że działalność pisarza nie jest mi obca – właśnie dzięki przeniesieniu wielu jego pomysłów na ekrany kin, czy telewizorów – tu mam na myśli serial ?Strefa mroku?.

Światowa czołówka twórców literatury grozy pokazała swą wielkość, bo jak utrzymać w napięciu czytelnika, dając mu zaledwie sześć stron tekstu? Im się to udało. Są również bardziej obszerne formy, ale najdłuższa nie przekracza siedemdziesięciu stron. Miłośnicy twórczości Kinga znajdą smaczek dla siebie – opowiadanie napisane wspólnie z synem Joe Hille – o pojedynku motocyklistów z kierowcą ciężarówki. Każda z historii ma w sobie coś, czym stara się zaskoczyć czytelnika. I, na szczęście, za każdym razem twórcom się to udaje. Podziwiam w autorach thrillerów, horrorów, że są tak pomysłowi, iż potrafią napisać opowieść, która trzyma odbiorcę w nieustannym napięciu – bez pewności, czy główny bohater przeżyje, czy też nie.

Antologia składa się z piętnastu tekstów. Prócz wymienianych przeze mnie autorów, na uwagę zasługuje fakt, że jednym z nich jest syn Mathesona – Richard Christian. Jego opowieść ”Venturi” nie jest może najlepsza w zbiorze, ale zaskakuje odbiorcę, tak jak powinna. W zbiorze znajdziemy historie mrożące krew w żyłach, takie, w których leje się krew, ale są i opowieści groteskowe, czy science-fiction. Nawet podróżowanie w czasie okaże się całkiem proste, choć jego konsekwencje będą bardzo skomplikowane.

Podobało mi się w opowiadaniach to, że mogłam uruchomić tę część wyobraźni, którą niezbyt często wprawiam w ruch. Nieracjonalny lęk, dreszcz na skórze – zapewnia właśnie książka ”Jest legendą”. Teraz się zastanawiam, czy znajdę w bibliotece źródło – prozę Mathesona? Czasem miło się bać, zwłaszcza w ciepłym, przyjemnym i bezpiecznym miejscu na czytanie.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu SQN.