„Czas Żniw. Zakon Mimów” – Samantha Shannon

Zakon Mimów, Samantha ShannonSamantha Shannon zadebiutowała książką „Czas Żniw”. Trudno uwierzyć, że pisała tę powieść mając zaledwie dwadzieścia jeden lat. Tym razem sięgnęłam po drugi tom z cyklu „The Bone Season” – „Zakon Mimów”, który premierę miał w kwietniu. Na czym polega sukces tej przetłumaczonej na wiele języków książki?

Główna bohaterka „Zakonu Mimów” wydostała się z kolonii karnej Szeol. Jednak nie wszystkim uciekinierom udało się ujść z tego cało. Tym, którzy ocalili życie wciąż grozi śmierć. Muszą się ukrywać w najciemniejszych zakątkach Londynu. Najbardziej poszukiwana jest Paige Mahoney, główna bohaterka zarówno części pierwszej, jak i „Zakonu Mimów”. Dziewczyna ma jeden cel. Chce ostrzec wszystkich przed niebezpieczeństwem, które wisi nad światem. Jednak okazuje się to praktycznie niemożliwe. Dlaczego? Czytaj dalej

Jak zostać medium? „Czas Żniw” – Samantha Shannon

Czas ŻniwAby zostać medium wystarczy sięgnąć po książkę pt. „Czas Żniw” młodziutkiej pisarki Samanthy Shannon. Ta dwudziestodwulatka dokonała czegoś niezwykle trudnego, stworzyła na nowo świat. Jej wizja przyszłości zaskakuje i porywa. Choćby dlatego, że różni się całkowicie od wyobrażenia, które sami kreujemy, myśląc o drugiej połowie XXI wieku.

Jest 2059 rok. Dziewiętnastoletnia Paige Mahoney będzie miała za zadanie stawić czoła pewnemu wyzwaniu. Już kilka lat wcześniej dojrzała, kiedy uzmysłowiła sobie, że nie jest taka jak wszyscy. A mianowicie dowiedziała się, że należy do niezwykle rzadko występującej grupy śniących wędrowców. Potrafi wpływać na zaświaty i na senne krajobrazy innych ludzi. Jednak bycie medium jest zakazane…

Dziewczyna zdaje sobie sprawę, że podejmuje ryzykowną grę, ponieważ zamiast pracować w barze, od kilku lat działa dla przestępczej grupy Jaxona Halla. Wpływa na senne krajobrazy innych ludzi, a tego typu działania są surowo karane. Kiedy dziewczyna będzie musiała zabić, zostanie zesłana do kolonii karnej. Jej los zupełnie się odmieni, ponieważ od tej chwili jest już tylko numerem pracującym dla wszechpotężnych i kontrolujących wszystko Rafaitów.

Paige ma zamiar przeżyć, ale w głębi duszy pragnie walczyć ze złem. Rafaici są dla niej jego źródłem. Jednak, czy wszyscy? Przebywając pod opieką tajemniczego Naczelnika, musi wiele się nauczyć i przejść kilka testów, od których zależy jej życie. Znajdzie jednak wsparcie u kogoś, po kim by się tego nie spodziewała.

Kolonia karna, do której została zesłana główna bohaterka, przypomina obóz koncentracyjny. Refaici boją się jasnowidzących, ale też w pewien sposób ich wykorzystują. Dla ludzi najważniejsza staje się walka o przetrwanie. Paige ma zamiar walczyć. Tylko na co się porywa? Czy ktoś jej pomoże? Nie chcę odbierać czytelnikom radości płynącej z poznawania fabuły, więc więcej nie zdradzę…

Książka „Czas Żniw” zaskakuje swym rozmachem. Pierwszy tom dał mi dopiero przedsmak tego, co może się wydarzyć. A i tu zaskakujących zwrotów akcji jest co niemiara. Chciałabym przede wszystkim zwrócić uwagę na niezwykłą futurologiczną wizję Shannon. Świat w 2059 roku jest mroczny i całkowicie zniewolony. Ludzie nie mają szans na żadną wolność, są tylko trybikami, choć nie chcą zdawać sobie z tego sprawy. Dlatego nazwani zostali śniącymi.

Ci, którzy schodzą do podziemia, należą do grupy mediów. Są karani za sam fakt, że istnieją. Sajon ma zamiar całkowicie ich wytępić i zesłać do tajnej kolonii karnej, znajdującej się w Oxfordzie. A z tego miejsca nie ma wyjścia. Jakby tego było mało, co dziesięć lat odbywa się Czas Żniw. Właśnie wtedy Refaici przyjmują jeńców od Sajonu. Kosiarze zbierają wśród ludzi głód i śmierć.

Kiedy Paige trafia do kolonii, zbliżają się dwudzieste Żniwa. Tylko, czy dziewczyna do nich dotrwa? W tym miejscu trzeba być twardym i pozbyć się ludzkiej wrażliwośći i empatii. A tego dziewiętnastolatka nie chce oddać. Pragnie nawet kochać, choć niemal nikt nie ma odwagi, by pozwolić sobie na tak niebezpieczne uczucia. By zadbać o swoje człowieczeństwo, dziewczyna będzie musiała podjąć ryzykowną grę, choć szansę na zwycięstwo ma nikłe.

Samantha Shannon w „Czasie Żniw” pokazuje, że wiele trudu trzeba włożyć, by być sobą. Jej wizja przyszłości nie napawa optymizmem, ponieważ bohaterowie stopniowo tracą ludzkie cechy. W  interesujący sposób ukazano, jak łatwo stracić wolność dla wygody. Zwykli ludzie o nic nie pytają, więc stają się marionetkami.  Sajon miał być światem idealnym, bez przestępstw. Jednak właśnie on kontrolowany jest przez Refaitów, nadludzkie istoty, które postanawiają wykorzystać ludzi dla swoich celów. Ale i oni się boją. Mają dwóch wrogów: jasnowidzów i Emmitów.

Wyobraźnia autorki nie zna granic. By zorientować się w grupach mediów, jasnowidzów oraz przestrzeni, stworzyła wykresy i mapy. Oprócz tego – dla ułatwienia – na końcu książki pojawia się słownik trudnych terminów. Po kilku chwilach, które są potrzebne czytelnikowi, by wkroczyć w światy (i zaświaty) stworzone przez pisarkę, wszystko zaczyna się stopniowo wyjaśniać i układać.

Bohaterowie książki potrafią wnikać w nieznane ludziom przestrzenie. Refaici i jasnowidze wchodzą w senne krajobrazy, symbolizujące ludzką podświadomość i nic nie jest dla nich tajemnicą. Potrafią nawet kierować człowiekiem. Czy da się znieść takie piekło i całkowitą utratę własnego ja? Shannon nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Główna bohaterka natomiast stara się walczyć, bo pragnie być sobą. Czy takich jak ona będzie więcej, a może zostanie jedynym wolnym człowiekiem na całej ziemi? Po lekturze książki rodzi się pytanie, do której grupy ja się zaliczam? Czy może też oddaliśmy wolność w imię wygodnictwa?

Niecierpliwie czekam na kolejne tomy. Drugi już powstaje. Zatraciłam się w lekturze. Widać u Samanthy Shannon olbrzymi potencjał. Co będzie, gdy całkowicie rozwinie swój talent? Chciałabym, żeby po książkę sięgnęli zwłaszcza ludzie młodzi. Czy będziecie mieli odwagę, by zajrzeć do „Czasu Żniw”? Nie będzie odwrotu…

Książkę przeczytałam dzieki uprzejmości SQN.