„Czas Żniw. Zakon Mimów” – Samantha Shannon

Zakon Mimów, Samantha ShannonSamantha Shannon zadebiutowała książką „Czas Żniw”. Trudno uwierzyć, że pisała tę powieść mając zaledwie dwadzieścia jeden lat. Tym razem sięgnęłam po drugi tom z cyklu „The Bone Season” – „Zakon Mimów”, który premierę miał w kwietniu. Na czym polega sukces tej przetłumaczonej na wiele języków książki?

Główna bohaterka „Zakonu Mimów” wydostała się z kolonii karnej Szeol. Jednak nie wszystkim uciekinierom udało się ujść z tego cało. Tym, którzy ocalili życie wciąż grozi śmierć. Muszą się ukrywać w najciemniejszych zakątkach Londynu. Najbardziej poszukiwana jest Paige Mahoney, główna bohaterka zarówno części pierwszej, jak i „Zakonu Mimów”. Dziewczyna ma jeden cel. Chce ostrzec wszystkich przed niebezpieczeństwem, które wisi nad światem. Jednak okazuje się to praktycznie niemożliwe. Dlaczego?

Okazuje się, że w świecie Paige każdy musi mieć swojego opiekuna. Szefem jej gangu jest Jaxon Hall, ale ten nie pozwala jej się wychylać, z wiedzą o tym, czego doświadczyła dziewczyna podczas pobytu w kolonii karnej, ani powiedzieć innym o Refaitach i Emmitach. Istotach, pochodzących z Międzyświatów. Jak w takim razie ostrzec jasnowidzów? Okazuje się, że przywódcy gangów, tzw. mim-lordowie, widzą tylko i wyłącznie to, co wiąże się z możliwością zarobku. Z drugiej strony, może jest coś jeszcze?

Paige stopniowo odkrywa, kawałek po kawałku tajemnicę. Zaczyna poznawać zasady funkcjonowania jej świata. Dowie się, czegoś więcej na temat polityki, a najdokładniej pozna jej mroczną stronę. Jednak każda próba odkrycia kolejnej intrygi wiąże się z niebezpieczeństwem. Dlatego „Blada Śniąca” wciąż będzie walczyła o życie. Trudno obdarzyć kogokolwiek zaufaniem, ponieważ wielokrotnie pozna, na czym polega zdrada. Trudno jej będzie zaufać nawet najbliższemu Refaicie, który w pierwszym tomie ocalił jej życie. Trwa polowanie na Paige, ale czy jednostka – nawet wybitna, ma szansę przetrwać?

Samantha Shannon stworzyła świat, który różni się od tego, który doskonale znamy. Wprawdzie wydaje się nam bliski – w końcu akcja powieści rozgrywa się w Londynie. Ten, który opisuje autorka jest dystopijną wizją. Mrocznym miejscem, gdzie żyją wykluczeni ze społeczeństwa jasnowidze. Do tego mamy do czynienia z duchami oraz innymi, obcymi światami. Ograniczeniem może być jedynie wyobraźnia odbiorcy.

W „Zakonie Mimów” autorka skupiła się na tym, by trafić do młodzieży. Istnieje nawet określenie dla tej grupy – „młodzi dorośli” (mam nadzieję, że może być duchem). W tym przypadku spełniła wszystkie warunki. Liczy się wartka akcja, żywe dialogi, młodzi bohaterowie, często literatura ta należy do fantastyki. Czytając „Zakon Mimów” widać wyraźne nawiązania do „Igrzysk śmierci”. Jednak Samantha Shannon wykreowała swój oryginalny świat, nieco mroczny, z nadprzyrodzonymi mocami. Drugą wyraźną inspiracją jest z pewnością Edgar Allan Poe. Gdyby żył w dwudziestym pierwszym wieku, pewnie by pisał jak autorka cyklu „The Bone Season”. Ciekawe, czym zaskoczy Samantha Shannon w trzeciej części…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *