Jako, że kryminały są ulubionym gatunkiem literackim dla dorosłych, można by się zastanowić, czy dzieciaki też lubią zagadki? Steve Stevenson zdaje się odpowiadać na to pytanie twierdząco, ale ja oczywiście postanowiłam sprawdzić to w praktyce – na własnych pociechach.
Główna bohaterka „Zagadki faraona” – Agata – ma niezwykle bystry umysł i marzy o pisaniu powieści detektywistycznych. Jak na młodszą odpowiedniczkę Sherlocka Holmesa przystało, mieszka w Anglii, na przedmieściach Londynu. Posiada nawet osobistego kamerdynera, byłego boksera – pana Kenta.
Jej starszy kuzyn, Larry, uczęszcza do szkoły detektywów, bo z tym zawodem wiąże swoją przyszłość. Jednak daleko mu do Agaty. Nie ma jej bystrości umysłu, ani tak doskonałej pamięci. Jest zwykłym nastolatkiem, nieco gapowatym – taki dr Watson.
Aby zaliczyć semestr w szkole, Larry musi rozwiązać zagadkę w niespełna trzy dni. Choć wyposażony jest w nowoczesne szpiegowskie gadżety, typu EyeNet, uświadamia sobie, że bez Agaty może sobie nie poradzić. Wysyła dziewczynce wiadomość, odrobinę nietypową i staroświecką, bo z użyciem gołębia pocztowego. Ptak spełnia swoje zadanie i Agata wraz z panem Kentem, kotem i kaktusem, który może spowodować chwilową nibyśmierć, udają się na lotnisko, by ruszyć prosto do Egiptu. Jest tylko jeden problem, czy Larry zdąży na samolot?
Bohaterowie w Dolinie Królów mają odnaleźć skradzioną tablicę, która wskazuje drogę do ukrytego grobowca przeklętego faraona. Dzieciaki przeżyją w Luksorze wiele przygód i będą próbowały rozwikłać kilka zagadek, choć muszę przyznać, że wcale nie będą takie łatwe. Sama stawiałam na innych sprawców kradzieży.
Książka została napisana trochę większą czcionką, z większymi odstępami między wersami ułatwiającymi czytanie. Są też czarno-białe ilustracje. Najbardziej mi się podobalo, że miejsca, w które udawała się Agata, zostały przedstawione na mapie świata, a potem na bardziej szczegółowej – ukazującej Egipt.
Przyszli detektywi mają możliwość umieszczania notatek z tyłu książki, jest też miejsce na sporządzenie portretu pamięciowego podejrzanego. Seria „Agata na tropie” z pewnością spodoba się dziewczynkom żądnym przygód. Jest też pewnym wstępem, przed nauką historii. Zanim dzieci rozwiążą zagadkę, muszą przecież wiedzieć, czym był starożytny Egipt, hieroglify i jakie znaczenie miała Dolina Królów. Dla tych starszych świat Agaty nie będzie niczym niezwykłym, łatwo się w nim odnajdą.
Moje dzieci zainteresowały się opowieścią. Choć jeszcze nie są w wieku Agaty, to historia je wciągnęła. Oczywiście, nie wszystko jeszcze zrozumiały i sporo im trzeba było wyjaśniać, ale śledziły dokładnie poczynania bohaterki. Teraz już kojarzą podstawowe fakty dotyczące starożytnego Egiptu. Przede wszystkim spodobała im się sama Agata. Sporo czasu spędziły nad mapkami. Myślę, że „Zagadka faraona” jest dobrym połączeniem nauki z zabawą. Nie ma tu nadmiaru naukowych informacji, ale znajduje się ich tyle, by zachęcić początkującego detektywa do zabawy. Myślę, że dziesięciolatki powinny poradzić sobie z fabułą bez pomocy, młodsze będą potrzebowały przewodnika w postaci rodzica.